27 kwi 2017

"Pacjentka z sali numer 7"






  Ból, tęsknota i brak by z kimś normalnie porozmawiać ten problem dotyczy nie tylko osób w podeszłym wieku, które znajdują się w szpitalu. Ale także młodszych osób, większość przekraczając próg oddziału szpitalnego zaraz krzyczy Żadnych studentów". Trochę mnie to dziwi, bo jakoś nauczyć się muszą, często to oni więcej okazują pacjentowi więcej empatii niż lekarz czy też pielęgniarka. Przyjdą, zapytają, wysłuchają i jeżeli będzie nam czegoś potrzeba przyniosą, to są ludzie, którzy przeżywają każdą śmierć, każde zdarzenie w wypadku i każdą ranę inaczej. Ale jedno jest pewne starają się, by tych emocji nie okazać przy pacjencie, gdy opuszczą takiego za rogiem za raz się rozpłaczą...




  „Pacjentka z sali numer 7” nie jest zwyczajną książką, momentami może irytować, ale i tak Ciebie zawoła do siebie i okaże tą swoją drugą stronę. Wyjaśni jak wygląda, praca w szpitalu, jak stażyści radzą sobie z tą pracą, jakie emocje nimi targają, jak jedzą oraz jak śpią i gdzie. Momentami bawi aż do łez, by za chwilę sprowadzić czytelnika do pionu oraz do chwili refleksji nad życiem. Nie jest to książka, o której zapomnisz za chwilę, za każdym razem jak widzę ją na półce z książkami śmieję się. Wniosła trochę świeższego spojrzenia na życie.




  Cała książka jest napisana jakby ta cała sytuacja działa się w siedem dni, tytułowa bohaterka książki z ognistymi włosami pełna werwy do życia i z uśmiechem do ucha do ucha. Skrywa pod tą maską coś innego, chorobę nieuleczalną oraz serce pokrojone na miliardy kawałków. To tęsknota w niej się odzywa, stażyści starają się ją utrzymać przy życiu, bo „niedługo” jej syn pojawi się w szpitalu... A to wulkan wybuchł, a to mgła na lotnisku opóźnia lot, kobieta żyje z pewną tajemnicą i nie potrafi się z tą stratą pogodzić. To oni właśnie podtrzymują ją przy życiu dla niego, ale...




  Robią to na zmianę, mają grafik, ale warunek jest jeden muszą to być zabawne historie, opowiadają jej historie, które wydarzyły się kiedyś lub tego samego dnia podnoszą ją na duchu. Ale ona z dnia na dzień słabnie, dopiero gdy prawda wychodzi na jaw...
Każdym z nich targają ogromne emocje, czują się jakby to był ktoś z ich bliskich i zadał ranę nożem prosto w serce. Ale prawda jest brutalna, świeczka zostanie zdmuchnięta szybciej niż Morfeusz przywędruje swym szlakiem...




  Nie jest to książka, która będzie się ciągnąć jak kolejka w sklepie przed świętami, ale bardzo szybko ją się czyta, lekka i humorystyczna. Kupiona pomiędzy pomidorami a żelkami, polecisz mi jakąś ciekawą książkę? Bo szukam i szukam a kryminałów mam przesyt...



2

25 kwi 2017

Omegaplex wg Gliss Kur






  Mogą być zniszczone różnymi zabiegami fryzjerskimi, jedne są bardziej wytrzymałe inne zaś w trochę gorszej kondycji. Można zastosować zabiegi doraźne, które mają za zadanie poprawić na chwilę wygląd włosów, polega to na tym, że stosujemy odżywki ekspresowe, ampułki albo gdy nam się rozczesać nie chcą, minimalną ilość odżywki wcieramy we włosy. Po tym zabiegu włosy idealnie się rozczesują, ale wszystko jest na chwilę, oczywiście można pozbyć się włosów zniszczonych obcinając je, ale większość z nas musiałaby ściąć się na bardzo krótko.




  Na rynku mamy dostępnych wiele produktów, jedne zachwalane pod niebiosa, że to cud miód i orzeszki, a wiewiórka siedzi i czeka na zbawienie, kiedy jej tego orzeszka dadzą. Krótko pisząc drogi na skróty nie ma nigdzie, możemy wspomagać się tabletkami, które dadzą tylko efekt, gdy je łykamy, a gdy skończymy efekt jest gorszy niż przed kuracją. Stosowałam tylko dwa skuteczne preparaty na włosy, więc jeżeli ktoś szuka czegoś na porost włosów to polecam Priorin, ale kuracja nie należy to tanich oraz skuteczna i niedroga kuracja jest od DermoFuture, o której wspominałam już x czasu temu, dla przypomnienia odsyłam do tego wpisu




  Wracając do tematu jakiś czas temu premierę miała nowa linia Gliss Kur, brzmiała idealnie i zachęcająco. Kiedyś uwielbiałam czarną linię, ale odeszłam od niej, sama nie wiem dlaczego...
Linia ta zawiera formułę z przełomową technologią omegaplex, do niedawna salony fryzjerskie szczyciły się, że ich produkty mają tę technologię, aktualnie możemy cieszyć się nią w domowym zaciszu. Ma ona za zadanie odbudować zerwane wiązania wewnątrz włókien włosa, by wzmocnić ich strukturę. Jak zbudowany jest włos? To nie temat na dziś, ale będzie o tym jeszcze, bo włosy to mój mały pierdolec.




  Opakowanie odżywki zużywam w miesiąc przy częstotliwości mycia włosów raz na trzy cztery dni, zależy też co na nie nałożę i w jakiej ilości. Można ją znaleźć w drogeriach oraz supermarketach, najlepiej jest ją kupować w supermarketach cena jej wtedy nie przekracza ośmiu złotych. Zapach delikatnie przypomina męski żel pod prysznic, przyjemny ciężki zapach bez żadnych ceregieli pozostaje on na włosach zaraz po zmyciu jej. Konsystencja gęsta, idealnie rozprowadza się na wilgotnych włosach, zazwyczaj taką odżywkę kobiety trzymają na włosach do dwóch lub pięciu minut, ale... 




  Ale gdy jeszcze na naszym rynku nie było maski z tej serii do włosów musiałam znaleźć patent, czyli zaraz po jej nałożeniu trzymam ją na włosach piętnaście minut. Dodatkowo zawijam włosy w ręcznik fundując im kompres, zazwyczaj taka czynność jest wykonywana w salonie fryzjerskim klientce, której ma się dosyć albo po prostu inną ma się na tą samą godzinę. Włosy po jej użyciu są miękkie, pięknie pachnące, zregenerowane oraz błyszczą! Dodatkowo bardzo dobrze się rozczesują i wyglądają jakbyśmy wyszły dopiero co z salonu fryzjerskiego, sprawiają wrażenie pięknych. Z ciekawości przez dwa tygodnie używałam innej odżywki oraz innego szamponu i efekt ten utrzymywał się. Także warto po nią sięgnąć!




  Odżywki ekspresowej używałam, gdy miałam gorszy dzień z włosami a te nie chciały współgrać ze mną i z moim pomysłem na nie, po prostu żyły swoim życiem. Parę psiknięć nią i włosy zaczynały się idealnie układać i zmieniały zdanie. Dodatkowo pachniały pięknie, tylko tutaj trzeba uważać z jej ilością, jaką dajemy, bo lubi je obciążać i powoduje to efekt...




  Dodatkowo do całej kuracji używałam szamponu z tej serii na zdjęcia się nie załapał, bo zawsze jakieś opakowanie trefne kupowałam, że jak spadło to wyglądało jak starsza babcia wykonująca w sukience skok na bungee. Pozostając w temacie, szampon bardzo dobrze się pienił, idealnie włosy oczyszczał i przygotowywał na dalszą podróż po krainie Gliss Kur fioletowa kraina.


22

20 kwi 2017

Ulubieńcy 2016 roku/ część druga







  Wczoraj pojawił się pierwszy wpis dotyczący ulubieńców, wybór nie był aż tak oczywisty po ostrej selekcji te produkty wylądowały tu gdzie są. Nie wspominałam o produktach, które kocham od paru lat, bo one już nie raz i nie ostatni się przewijają przez bloga, ale jest jeden typ produktów, który bez zawahania odpowiem, co w trawie piszczy. Czasem siedzę i z nimi umieram, czasem z nimi piję kawę albo co gorsze zarywam noce, by rano wstać jak zombi, bez kawy nie podchodź. Sporo czytam, ale nie o wszystkich książkach piszę dlaczego? Bo niektóre biorą szybką lekcję latania bez latawca, krótko pisząc są tak chujowe, że wracają na półkę... Ale książki to nie tylko „zabrane” godziny, wzloty i upadki, ale także relaks oraz pobudzanie naszej wyobraźni. To taki dziwne siedzisz na kanapie spoglądasz w ciemną szybę, zaczynasz czytać książkę przenosisz się w inną krainę, spoglądasz w tą samą szybę i wydaje Ci się, że ktoś na Ciebie patrzy. Jeżeli ktoś twierdzi, że cofanie w czasie nie istnieje to bredzi albo jest piany, albo o zgrozo żadnej książki w życiu nie przeczytał. Jak cofnąć się w czasie? Wystarczy dobra książka co akcja toczy się x lat temu a zaraz czujesz się jak barokowa panna...





  Kupiłam ją wraz z dwoma pozostałymi tomami, ale wydania kieszonkowego nie umiem czytać, na półce trochę tych jest, ale nie przejdę przez nie no chyba, że sobie lupę kupię i będę mieć normalną czcionkę. Trochę z „Tylko martwi nie kłamią” dałam ciała, bo to jest drugi dom z całej trylogii, ale plus jest taki, że gdy poznasz Kaśkę to i tak przeczytasz ten tom i będziesz próbować dopowiadać sobie co w pierwszym i trzecim się dzieje. Ta seria opowiada o profilerze Hubercie Meyerze, jeżeli czytałeś jej opowieści o Saszce to wiesz kim jest profiler. Ale jeżeli tego nie wiesz to już tłumaczę, jest to osoba, która pracuje dla policji i robi profil przestępcy w 99% wszystko się w nim zgadza, ale... O czym jest ta książka? Odsyłam do tego wpisu tam bardziej szczegółowo jest wyjaśnione, a fabuły całej zdradzać nie mam zamiaru. Wpis o tej książce!




  Fajnie jest zjeść obiad w restauracji? Pewnie, że tak, a wiesz co dzieje się na kuchni albo na zapleczu? Po tej książce zmienisz zdanie i przestaniesz denerwować obsługę restauracji, bo oni zawsze Ci się odpłacą tym samym, tyle że z uśmiechem. A na koniec powiedzą smacznego, nie chodzi tu o zwykłe plucie na kotleta czy do sałatki, ale są znacznie lepsze i „smakowitsze” sposoby na takich upierdliwych klientów. Kelner nieprzytomny? Ups zdarza się to bardzo często, ale powody są dwa albo pracował do bardzo późna w nocy i się nie wyspał, czyli spał maksymalnie dwie godziny. Albo po prostu ma kaca giganta! Książka lekka i bardzo szybko się ją czyta, jeżeli chcesz wiedzieć coś więcej na jej temat to odsyłam Cię do tego wpisu.




  Kolejną książką która zapadła mi ostro w pamięci to „Znalezione nie kradzione”, druga część z całej trylogii. Początkowo ją czytając miałam deja vu, zaczyna się tak samo, jak pierwsza część, ale opowiadania jest z innego punktu widzenia. Opowiada o ludziach, którzy ucierpieli w masakrze pod City Center, opowiada jak to ratownicy mijali „zardzewiałego” mercedesa oraz akcja wraca do domu obłąkanego Bradiego. Mieszka tam zaś inna rodzina w tym pewien chłopiec lubiący udawać się w sekretne miejsce, odnajduje zakopaną skrzynię i zawartość jego trochę przerosła oczekiwania. Jedno z jego rodziców ucierpiało w tym „wypadku” pod CC, co się dalej dzieje? Nie napiszę tego, bo bym zdradziła prawie że całą książkę. Ale tak samo, jak część pierwsza trzyma w napięciu i nie pozwala tak szybko zamknąć oczu, a gdy będziesz chcieć się od niej oderwać to zaraz zobaczysz, że zostało Ci tylko albo aż niecałe sto stron. Wpis o tej książce!




  Kto mnie zna wie, że uwielbiam Bondę, pierwsza jej książka trafiła do mnie przez totalny przypadek po prostu znalazłam jej recenzję w gazecie i musiałam ją mieć. I tak się to wszystko zaczęło, po tą część pojechałam aż na targi do Warszawy, bo była jej premiera. Pojechałam, kupiłam i dwa dni później czułam niedosyt i to spory. Aktualnie mam „Lampiony” ale dozuję ją ostro by poczekać do premiery ostatniej części. Jest to kontynuacja losów profilerki Saszki, ale końcówka jest taka, że gwarantuję, że książką pizdniesz o ścianę i się wnerwisz. Ja tak miałam i wiele innych osób, ten kto czytał wie, o czym piszę...




  Nie samymi książkami żyję i nie tylko kosmetykami, gdzieś pomiędzy nimi uwielbiam wszelkie pierdółki, które pomagają mi funkcjonować, ale warunek jest jeden muszą być dziwne. Nie lubię typowych produktów, wszyscy kochają misie a ja ich nie cierpię są słodkie do obrzygania wolę zamiast ich krowy. Dlatego też mam kubek z krowami, śpię z krową a psa mam łaciatego jak krowa. 




  Jednym z takich gadżetów nietypowych jest pomadka Gosha, zawsze mam ją przy sobie i zawsze jest w kosmetyczce. Jaki jej kolor? Ten potrafi spłatać figla, bo jest bezbarwny i to pamięć przenośna. Nigdy nie wiadomo kiedy będzie potrzebna, ale zawsze wszyscy nabierają się na nią i śmieją się ze mnie, że po co daję im pomadkę skoro chcą pendriva. A tu taki psikus!




  Podobno ludzie czytający książki dzielą się na tych, co używają zakładek i na potwory zaginające rogi książek, ale zaraz skoro kupuję książkę dla siebie to po to, by po robić z nią co chcę. Dlatego też zaginam strony jak chcę, czasem ktoś mi jakąś wyrwie, ale nie bazgram po niech mam od tego naklejki z zakładkami. Tak sobie zaznaczam ciekawe fragmenty czy też cytaty warte uwagi, moje książki wyglądają trochę specyficznie, ale są moje, dziwne, ale prawdziwe. Takie dziwaczne naklejki kupuję w Biedronce jak zaczyna się sezon na artykuły szkolne, prócz tego, że ma naklejki to służy idealnie jako zakładka do książki.


A Ty jaką książkę ostatnio czytałaś? 
23

19 kwi 2017

Ulubieńcy 2016 roku/ część pierwsza





  Trochę spokoju, trochę przeminęło jak spokojny deszcz co zroszył twarz, zaskoczony przeminął wraz ze starym kalendarzem, spadł z hukiem na ziemię. Spokojnym głosem powiedziała Koniec szaleństwa i trochę wzburzone morze ustało". Jak makiem zasiadło zaskoczyła pogoda, ale jedno jest pewne jakieś ulubione produkty czy też kosmetyki ubiegłego roku były? Były! Czas najwyższy by ujrzały światło dzienne albo nocne...
14

14 kwi 2017

Szybka opalenizna w trzy dni





  Jedno uszczypnięcie jedna myśl, jeden oddech jeden wdech, jeden podmuch nadchodzi zmiana. Powoli z czasem zaczynała zrzucać z siebie ubranie tak jak kartki z kalendarza, dni przemijały i te dziwne myśli, czy zdąży z czasem, by zaznać, chociaż lekkich promyków słońca. A te jak na złość nie rozpieszczało i wiecznymi emocjami osłonięte zostało, myśl przebiegła jej przez głowę, by udać się na solarium, lecz wnet poczuła lekkie uszczypnięcie. Znów ta dziwna myśl się odezwała i w głowie jej zagościła „Przecież będziesz się tam męczyć, chodzić jakieś dwa tygodnie kasy wydasz sporo a by utrzymać efekt, zresztą wiesz jak to się skończy". 
37

11 kwi 2017

Płyn multifunkcyjny od Aqua Pi






  Cera mieszana to nie jest wymysł fantazji, ale zmora, wystarczy użyć nieodpowiedniego kosmetyku i zaraz pojawiają się na niej nieproszeni goście. A jeszcze do tego dorzucić cerę wrażliwą i wychodzi mieszanka wybuchowa, tak miałam kiedyś z tym problem i to spory. Nadal mam, bo borykam się z uczuleniem na niektóre produkty, ale nie o nich miało być dzisiaj, powieje lekką grozą i zbawieniem. Jak to? O tym za chwilę!
33

9 kwi 2017

TOP 10 BAJEK




  Jesień i zima przeminęła, był to doskonały czas, by zaopatrzyć się w kubek gorącej czekolady i oglądać bajki. Bajki nie są tylko dla dzieci, teraz czas się zmienił i są produkowane dla starszych osób. Jedne bawią do łez, a inne zaś dają mądrą lekcję życia. Jak wygląda złota dziesiątka? Może to być spore zaskoczenie dla niektórych...

21

Spotkanie MAYbe BEAUTY




 Gdy emocje osiadły niczym kurz na półce, zwolniło się tempo i parę wdech wydech zostało zastosowane. Czas napisać co działo się tydzień temu odbyło się spotkanie, które organizowałam z Moniką. Była to spontaniczna akcja od słowa do słowa doszłyśmy do tego, że organizujemy spotkanie, trzeba rozruszać towarzystwo! Czemu spontaniczne spotkanie? Bo na organizację całego spotkania miałyśmy 33 dni, co udało nam się osiągnąć? Największą zapłatą za wszystko był uśmiech, ale od początku.

29

8 kwi 2017

"Koniec warty"






  Ostatnia z trylogii mistrza, długo wyczekiwana oraz długo czekała na swoją kolej, musiały przeminąć te szare wieczory, by zabrać się za nią. Ostatnia część opowiadająca o detektywie Billu oraz o słynnym Zabójcy z Mercedesa, który pod City Center spowodował parę śmiertelnych wypadków. 
7

7 kwi 2017

Essence - 06 we will spock you!





  Wieczór cisza, która gra nie tylko z czasem, ale oznaczać może wiele rzeczy. Czasem w myślach pojawiają się słowa niewypowiedziane oraz sytuacje, które mogły się inaczej potoczyć. Spoglądając w czarną otchłań, która spogląda na nas z zaciekawieniem coś zamigocze, czasem pojawi się cała plejada gwiazd wskazująca nam niedźwiedzice. Ale gdy spoglądniesz w nie raz oderwać oczu nie będziesz mogła, podobno spoglądanie w gwiazdy działa relaksująco, a gdy tylko ujrzysz spadającą, pamiętaj o życzeniu. Może się spełni, może nie czas zresztą to pokaże...
18

4 kwi 2017

Ciśnienie tętnicze krwi, czyli?





  Możemy stosować go zarówno w warunkach domowych, jak i w gabinecie lekarskim, jest to najbardziej powszechna metoda nieinwazyjna określania ciśnienia tętniczego krwi. Polega ona na pomiarze ciśnienia powietrza w mankiecie, który możemy mieć naciśnięty na ramieniu albo i też na nadgarstku. Metoda ta pozwala na bardzo dokładne określenie najważniejszej informacji, jakie są dwie kluczowe wartości ciśnienia krwi, mowa o wartościach skurczowych oraz rozkurczowych.

12

1 kwi 2017

Testy narkotykowe, jakie są rodzaje? I po co?






  Jest wiele sposobów na wykrycie narkotyków w organizmie dziecka, można wysłać próbkę włosów do analizy w laboratorium. Albo sprawdzać źrenice, użyć wariografu albo po prostu udać się do apteki po test narkotykowy. Ostatnia metoda jest najszybszą metodą, wykrywa aż sześć rodzai narkotyków w organizmie i nie potrzeba do tego śliny, wystarczy odrobina moczu do badania.
2

29 mar 2017

Nowości kosmetyczne marca





  Nadchodzą i zbierają się w ciągu całego miesiąca, na jedne czeka z utęsknieniem, na inne zaś czeka się całe wieki. Ale czym bardziej czeka się na nowość co ma pojawić się w naszych łapkach czas dłuży się najbardziej, nie pomaga melisa, by uspokoić się nim otworzymy karton z przesyłką... Zresztą ta franca działa dopiero po dwóch tygodniach, tyle potrzebuje nasz organizm, by przyzwyczaić się do czegoś nowego. Jak wyglądały nowości marca? Niewiele tego, bo do większej ilości się nie przyznaję dopiero w kwiecień będzie obfitował w takie i to nawet bardzo dlaczego? Aktualnie cisza jak makiem zasiadł, dopiero nadejdzie jak nowy dzień co wschodzi nowy dzień oraz pieści nasze oczy swymi promykami słonecznymi...
13

28 mar 2017

Denko marzec, odcinek 5




  Dopiero, podczas gdy zaczęłam zbierać produkty, które dobiły dna dostrzegłam jedną rzecz ile ja tego zużywam, czasem łapię się za głowę, że jest to dopiero 17 opakowanie żelu pod prysznic, 32 opakowanie maseczki do twarzy itp. Bubli nie pokazuję, bez problemu odnajdują swoje miejsce w szeregu, jeżeli coś się u mnie nie sprawdza to przecież u kogoś innego może to być hitem. Dlaczego? Bo każda z nas jest inna i każda z nas ma inne potrzeby, ale jeżeli by tak nie było nie dostawałybyśmy oczopląsu przekraczając progu drogerii. Początkowo był zamysł taki by denko robić raz na dwa miesiące, ale później efekt tego był taki, że mi się nie chciało, bo za dużo tego było. Więc raz na miesiąc mogę pokazać swoje mini wysypisko pustaków, które smętnie spoglądają z pudełka na proszek...
20

27 mar 2017

Podsumowanie akcji z Montibello




  Nadszedł czas na podsumowanie akcji testowej gdzie dwudziestu pięciu blogerów poszukiwało wśród swoich czytelników osób chętnych na testy. Nareszcie ta akcja się skończyła dlaczego? O tym będzie na samym końcu. Czas na szybkie streszczenie jak spisała się trójka kosmetyków.
20

25 mar 2017

Indigo, Femme Fatale





  O ciało należy dbać cały rok, większość z na o tym wie, ale niektórzy uważają trochę inaczej. Balsam do ciała? A to tylko przed większym wyjściem używam! Takie słowa nie raz usłyszałam, zawsze mnie to dziwiło przecież i tak rano oraz wieczorem wystarczy poświęcić dwie minuty na posmarowanie ciała, by po pewnym czasie zauważyć pewne zmiany. Ale z niektórymi produktami jest inaczej...
10
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.