31 gru 2014

O dwóch takich co "okupowali" półkę łazienkową






Siła i ekologia. Co łączy te dwa słowa? Wiele. A gdy dodam do nich polska marka? Wiele osób pomyśli, że zwariowałam. Ale jednak nie jest taka jedna marka, który każdy swój kosmetyk dopieszcza a inspiracje czerpią z natury. Dziś będzie o dwóch nowościach tej firmy, czyli 2 x peeling do twarzy Sylveco. O płynie micelarnym pisałam w tym poście(klik). A testowałam dzięki Michałowi z TŹU (klik).




Wygładzający peeling do twarzy


KORUND
SŁONECZNIK
WERBENA





Słonecznik pochodzi z Ameryki Północnej, a do Europy został sprowadzony w 16 wieku. Najbardziej charakterystyczną i jednocześnie dekoracyjną częścią jest kwiatostan o żółtych języczkowatych kwiatach. Posiadają one sporą ilość karotenoidów, flawonoidów i są cenione ze swoich właściwości regulujących. Z nasion słonecznika pozyskuje się wartościowy olej, który jest bogatym źródłem kwasów tłuszczowych, steroli i fokoferoli.






Opakowaniem przypomina mi peeling do ciała innej firmy. Prosty z czytelnymi i charakterystyczną etykietą słoiczek. Z tyłu zaś informacja, jaki to peeling i do kiedy należy go zużyć.  Pierwsze, co można zwąchać po odkręceniu tego słoiczka to cytrusowy zapach. Niestety z konsystencją peelingu miałam mały problem gdyż nie tak łatwo nabrać ją na łapkę. Więc jedyny pomysł to wbicie w nią pazurów i próbowanie. I to jest najlepszy pomysł na wydobycie go z opakowania. Podczas używania (nadal go używam) zauważyłam wygładzenie swego paszczaka (buzi) oraz brak podrażnień. Zaraz po zmyciu pozostawiał tłustą warstwę na skórze, dlatego używam go wieczorem. By w dzień nie spłynęła mi tapeta z buzi ha.








Oczyszczający peeling do twarzy



KORUND
SKRZYP POLNY
DRZEWO HERBACIANE






Skrzyp polny rośnie dziko w całej Polsce jest traktowany, jako chwast, z uwagi na długie kłącza. Dawniej mówiono na niego „jodełka” lub „koński ogon”, pędy skrzypu, bowiem posiadają bardzo charakterystyczny kształt, a pocieranie palcami ziela powoduje charakterystyczne „skrzypienie”. Surowcem jest ziele, bardzo bogate źródło krzemu, potasu, innych materiałów, saponin i flawonoidów. Wykazuje przede wszystkim działanie remineralizujące, dostarcza skórze wielu cennych składników odżywczych, uelastycznia ją i normalizuje.






Opakowanie tego peelingu nie różni się niczym prócz etykiety. Zapach nie należy do przyjemnych, lecz konsystencja jest lepsza tzn. bardzo łatwo nabrać odpowiednią ilość produktu. Co zauważyłam po jego używaniu? Delikatnie oczyszczone pory, lecz nie jest to tak idealnie jak to zrobi maseczka. Wygładził buzię oraz nie pozostawił żadnych podrażnień po sobie. A co najważniejsze żadnych innych niespodzianek po jego używaniu nie zastałam.





Jeżeli mam wybrać, który z tej dwójki pozostanie ze mną na długo to zdecydowanie tą bitwę wygrywa peeling wygładzający (słonecznikowy).
9

28 gru 2014

Krwawy Trind










                Mała czarna? Nie dziękuję. Krwista czerwień? O tak poproszę! W swej kolekcji mam pełno czerwonych niebieskich i czarnych odcieni z pozoru każdy wygląda tak samo. Różni je wiele każdy jest innej marki oraz nie każdy odcień jest taki sam. Ale idealnym kolorem na chłodne dni dla mnie pozostaje krwista czerwień. Nie gościła długo na moich pazurach a wszystko przez to, że miałam za krótkie. No niestety takie odcienie lepiej wyglądają na dłuższych i zadbanych dłoniach. A co najważniejsze zwracają każdego uwagę, bo kto nie zauważy takich pazurów to …






                Krwisty Trind? Tak to określenie idealnie odzwierciedla kolorystykę tego koloru oraz markę. Nie jest to lakier, który wytrzyma na pazurach x czasu, bo trwałość jego jest kiepska. Wytrzymał półtora dnia uśmierciłam go w pracy zmieniając rolkę w kasie. Pazury potraktowałam jedną warstwą i zero prześwitów smug itp. Idealnie rozprowadza się na pazurach.  Pomimo jego słabej wytrzymałości będę nim malować pazury. Czemu? Bo idealnie krwisty lakier znaleźć i by za pierwszą warstwą krył graniczy z cudem.  Może i zakupię inny odcień czas pokaże.









                A markę Trind poznałam na „Śniadaniu z Trindem” w Warszawie. Cieszę się, że tam byłam i tą markę poznałam. 

Szczerze? Do ostatniej chwili nie wiedziałam czy pojadę bo praca. Ale zacisnęłam zęby i nie patrzałam że nie wyspana jestem. Wyspałam się lekko w pociągu i nie żałuję! Był to najbardziej spontaniczny wyjazd, ale dla takich chwil warto żyć. Mamy tylko jedno życie i trzeba brać z niego ile się da. Dzięki :* 
26

18 gru 2014

Lipo ale jak ty oczyścisz mą buzię?






                Jest to jeden z trzech produktów Sylveco i na pierwszy ogień idzie lipowy płyn micelarny jak się sprawdził? Czy to lipa a może ideał? O tym za chwilkę.  A i bym zapomniała wspomnieć, że produkt testuję z Twoim Źródłem Urody.





                Paczki nie pokazywałam gdyż zwyczajnie w świecie czasu na to nie miałam. Może, gdy doba by trwała 30 godzin wyrabiałabym się ze wszystkim na czas. Ale trwa znacznie krócej, więc raz na x dni mam wolne to dopiero mogę usiąść i na spokojnie obfocić produkty i pisać. Dobra nie zbaczam więcej z tematu.





                Wiele miceli już używałam jedne były całkiem dobre, lecz to nie ideał. Inne zaraz po pierwszym użyciu lądowały w koszu nie mam czasu by męczyć się z bublami. A gromadzenie kosmetyków jest bez sensu. Od pewnego czasu używam tuszu wodoodpornego i szukałam produktu, który będzie zmywał go skutecznie bez efektu pandy. Skończyło się tak, że używałam osobnego produktu do mycia twarzy i dwóch innych do demakijażu oczu oraz do zmycia tapety. Tak zaczęłam tapetować się, więc na święta szpachelka mile widziana ha. I któregoś pięknego dnia dowiedziałam się, że dostałam się do testów z TZW i pełnia szczęścia. No wymacałam przetestowałam i „zażarłam” go trochę to się na temat tego płynu wypowiedzieć mogę. A spadł on na mnie jak grom z jasnego nieba niczym wysłuchana modlitwa. Od czasu, gdy zawitała lipa do mnie nie męczę się z demakijażem rach ciach i po tapetce. I dobranoc.
                I tak od niecałego miesiąca używam mojego zbawiciela no kocham go jest idealny. Nawet jego specyficzny zapach mi nie przeszkadza. A opakowanie? Standardowe dla firmy Sylveco. Opisany każdy składnik dokładnie i wszelkie potrzebne informacje bardzo łatwo znaleźć.





Podsumowując ja kocham tą „lipę”! Oczyści i ukoi. Jest idealny i nie ma pandy. A jeszcze kiedyś była, lecz aktualnie przebywa na wakacjach ha. 


11

7 gru 2014

2 x kisiel







                Siedząc na skraju pomarańczowej sofy wsłuchując się w muzykę. Spojrzała na kubek, którego zawartość skrywała kisiel. Ale zaraz zaraz ona przecież nie jada nic z zawartością cukru. W pewnym momencie uświadomiła sobie ”Przecież w łazience mam coś lepszego”. Taka zwykła mała biała tubka większość by zostawiła albo i też przeszła obok niej obojętnie wzruszając ramionami „Kolejny będzie”. Piękna miska jeść Ci nie da i nie szata zdobi człowieka powiadają. I bardzo podobnie jest z kosmetykami. Kisiel w kubku wystygł niezdatny do jedzenia nawet pies nie chciał go tchnąć. Ale w łazience czekała na nią uczta dla zmysłu węchu i dla dłoni mały niepozorny relaks dla jej zmęczonych dłoni. Każda niechciana i niepożądana skórka musiała mieć się na baczności. 




Bo ten „kisiel” to dziwak i typowy twardy gość. Nim zdołała go wycisnąć dłuższą chwilę musiała z tubką się namęczyć. Wycisnąwszy odrobinę jego ujrzała zieloną kiślowatą maź. Koloru niczym pierwsza wiosenna trawa budząca się do życia, która odżyła po długim zimowym śnie. I okazać, co potrafi i na co ją stać.






                Przystąpiła do działania, lecz nim rozsmarowała „kisiel” na dłoniach i przystąpiła do masażu. Musiała pierw zwilżyć jedną dłoń by prawidłowo zadziałał a przecież skleroza to jej siostra rodzona. I co najważniejsze? Do czego jest zdolny „kisiel”! Szybkie zapoznanie z etykietą i westchnienie „ To masuję standardowo 3 minuty”. Na zwilżone dłonie rozsmarowała i tak masowała. Zapach ukoił jej nozdrza. Przypominał herbatkę z grejpfrutów wnet przypomniała sobie ten zapach i skarciła samą siebie „Masuj a nie kombinuj by kolejny kosmetyk posmakować on głupia nie jest do jedzenia!”. Wróciła do czynności, lecz „kisiel” zmienił swą konsystencję. 





Z wyczuwalnych kryształków cukru utworzył się śliski film otulający jej dłonie. Pomyślała „Pewnie coś zjeb**am”. Spłukała wytarła dłonie i dotknęła. Doznała lekkiego szoku nic nie zje**ła tylko ten film specjalnie się utworzył. Pozostawiając miękkość gładkość nawilżenie i wizytówkę każdej kobiety w stanie prawie, że idealnym. Bo wizytówką każdej z nas są nasze dłonie. 





7

1 gru 2014

"Zapach wspomnień"




§ 1
POSTANOWIENIA OGÓLNE
1. Zabawa internetowa jest organizowana pod nazwą „Zapach wspomnień” i jest zwana dalej "ZABAWĄ".
2. Organizatorem zabawy jest blog 'Uroda kobiety nie mieszka w jej twarzy'. Fundatorem nagrody jest właściciel marki Polskie Świece.
3. Zabawa prowadzona będzie za pośrednictwem fanpage Uroda kobiety nie mieszka w jej twarzy
4. Zabawa rozpoczyna się w dniu 28.08.2016r. o godzinie 19:30 czasu polskiego i będzie trwać do dnia 05.09.2016r. do godziny 23:59 czasu polskiego.
5. Regulamin reguluje zasady i warunki udziału w Zabawie, prawa i obowiązki Organizatora oraz prawa i obowiązki osób biorących udział w Zabawie.
6. Udział w Zabawie jest dobrowolny i nieodpłatny.
7. Prawo do udziału w Zabawie przysługuje wyłącznie osobom spełniającym warunki uczestnictwa określone w Regulaminie §2 (osoby te zwane są w dalszej części regulaminu „Uczestnikami”).
8. Poprzez przystąpienie do Zabawy Uczestnik akceptuje w całości treść Regulaminu i zobowiązuje się do jego przestrzegania, jak również potwierdza, że spełnia wszystkie warunki udziału w Zabawie.
9. Regulamin jest dostępny na stronie internetowej Organizatora pod adresem www.urodakobiety24.pl


0

9 lis 2014

Ohhh Camellia!



                
                O marce O’right słyszałam, lecz dopiero na jesiennym spotkaniu Secrets of beauty miałam okazję ją poznać.







97,7% Naturalnych składników
Szampon do włosów przetłuszczających się
Zastosowanie:
Delikatny, nieobciążający szampon do pielęgnacji włosów przetłuszczających się.  Kompozycja organicznych środków myjących, świeża nuta kamelii oraz aktywny czynnik regulujący wydzielanie sebum  oczyszcza skórę głowy, nawilża włosy,  podwójnie kontrolując nadmierne przetłuszczanie się i wzmacniając ich strukturę. Pozostawia ukojoną, zdrową skórę głowy i odświeżone, lśniące włosy.
Sposób użycia:
Niewielką ilość szamponu nanieść na skórę głowy, chwilę masować, następnie spłukać.

Producent: O'right
Rodzaj produktu: Szampon
Pojemność: 400ml










Gdy będę chciała komuś zrobić na złość to starczy, że wstawię tą butelkę do barku z alkoholem. I efekt bąbelkowy murowany, bo bardzo łatwo ją pomylić z alkoholem.  Samo opakowanie emanuje swą elegancją i ekologią. Ale po kolei. Korek wykonany z drewienka (chyba z bambusa), nadruki wykonane tuszem sojowym a na dnie opakowania umieszczone nasionko drzewka. Po zużyciu tego szamponu mam zamiar go zasadzić. Nie to nie żaden żart. Butelka posłuży, jako nawóz dla nasionka i mam cichą nadzieję, że wyrośnie drzewko. No, chociaż takie małe i będzie cieszyć me oczy.




Produkt ekologiczny a co za tym idzie cena do niskich nie należy. Ale już stwierdzam, że kolejne opakowanie kupię, lecz muszę aktualne zużyć. Dobra dobra do rzeczy. Jestem nim zachwycona i tu nie tylko działaniem, ale i również samym opakowaniem.
Nie wielka ilość szamponu wystarczy by umyć włosy a pieni się niesamowicie. Do tego delikatny zapach, ale nie utrzymuje się na włosach. Po miesiącu używania zużyłam niecałą 1/3 opakowania a myję włosy, co 3- 4 dni. Wydajny gagatek i bardzo dobrze oczyszcza.  Co najpiękniejsze nie muszę latać i szukać szczotki by rozczesać kłaki, bo same się układają. Zresztą i tak nie wiem gdzie ona jest zaginęła gdzieś w akcji ha.  Hm czy włosy mniej się przetłuszczają? Pod warunkiem, że nie nawalę na nie jakiegoś serum albo olejku do włosów to tak. Gdy się śpieszę to zawsze za dużo dam czegoś a później myj włosy i cierp, bo sama żeś tego chciała.






Pomimo jego ceny to on dla mnie jest idealny! Tylko obawy mam czy butelka nie zacznie się rozkładać. 



14

8 lis 2014

Nie do jedzenia, lecz do leczenia!





                Jesień a co za tym idzie? Depresja i poprawianie sobie humoru czekoladą i wszelkimi innymi słodkościami. Tak też poprawiam sobie humor czekoladą, ale do smarowania. Ona leczy i umila me jesienne wieczory. Nie pyta a pomaga.






                Pachnie nieziemsko niczym milkshake czekoladowy tak to najbardziej trafny opis tego zapachu. Bardzo przyjemny słodki a zarazem chce się go zjeść. Ale do jedzenia nie jest chodź kusi by spróbować. Konsystencja wyglądem również przypomina czekoladę.  Skoro jestem przy konsystencji jest ona lekka i bardzo szybko wsiąka w skórę.







Zapach na skórze utrzymuje się długo. Ten zapach uzależnia! Skóra po aplikacji jest gładka, nawilżona i przyjemna w dotyku. I po co zajadać się czekoladą skoro można nasmarować się i czuć ją. A co najważniejsze dupka po tym balsamie nie rośnie.



13

5 lis 2014

Niebieski kapturek zwany CelluBlue







Gdy me oczy go ujrzały zaraz pokochały. Czemu? Bo niebieski. Lecz jak używać go nie wiedziałam, więc musiałam trochę poczytać nim przystąpiłam do używania „kapturka”. Wygląda nie pozornie trochę kształtem przypomina inne urządzenie. Ale bez skojarzeń.  Po miesiącu używania mogę śmiało wypowiedzieć się jak to było. Lecz nim przejdę do sedna mała garstka informacji o nim.





CZYM JEST CELLUBLUE?


Za pomocą CelluBlue możesz odtworzyć ruchy słynnego masażu palpate roll.
Masaż ten odznacza się wysoką skutecznością w walce z cellulitem i skórką pomarańczową. Za pomocą naszego kubeczka uzyskasz imponujące efekty w ciągu paru tygodni. CelluBlue może być użyty przy różnych rodzajach cellulitu: mieszanym, tłuszczowym, wodnistym, czy włóknistym.





Początki bywają trudne. Ale gdy chce się osiągnąć efekt i pozbyć się niechcianej skórki pomarańczowej trzeba walczyć. No i z pomocą przyszedł CelluBlue. Za każdym razem, gdy go używałam pierw dany obszar olejkiem smarowałam. Następnie lekko przycisnąć urządzenie by zassało skórę i masowałam tak dany obszar przez 5 minut może dłużej.  Pierwszy masaż wykonałam, ale trochę bolesny był. Nie poddałam się ciekawość wygrała, co będzie później. Po pierwszych masażach efekt, jaki zauważyłam to skóra lepiej wyglądała, ale nie było aż wielkie wow. Najważniejsza w jego wypadku była systematyczność z tym problemu akurat nie miałam. Miesiąc z nim bardzo szybko minął. Co zaobserwowałam po miesiącu? Cellulit mniej widoczny, skóra jędrniejsza i znacznie lepiej wygląda.

Bardzo łatwo go się myje wystarczy woda i mydło. Schować do woreczka i do następnego użycia.  Do efektu przyczyniły się również ćwiczenia i dieta tak sądzę.






11

1 lis 2014

Kremowy żel do mycia







                Nie pokazywałam go jeszcze na blogu znajdował się on w przesyłkach. O nich niedługo a dziś o kremowym żelu do mycia twarzy.  Przesyłki swoje na bieżąco pokazuję na fanpage i instagramie. Chodź nie zawsze zdążę zdjęcie cyknąć i czasem z lekkim opóźnieniem zdjęcie pokazuję.






                Kremowy żel Hydrain 3 z dodatkiem wody termalnej zmywa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia, pozostawiając uczucie świeżości i czystości. Delikatne substancje powierzchniowo czynne niezawierające SLS i SLES oczyszczają skórę w wyjątkowo łagodny sposób. Olej Macadamia z dużą zawartością kwasu oleinowego oraz lecytyny wzmacnia lipidową barierę ochronna skóry, chroniąc tym samym przed transepidermalną utratą wody /TEWL/. Nie wysusza skóry jak inne środki myjące. Kwas hialuronowy oraz algi morskie zatrzymują wodę w głębszych warstwach naskórka, zapobiegając wysuszaniu skóry.







                Żel dostałam od firmy Dermedic od czasu do czasu w strefie recenzentki poszukiwane są osoby, które przetestują dany produkt. Nabazgrałam swojego zgłoszenie i udało się. Lekko zdziwiona byłam, bo zawsze w zgłoszeniach piszę głupoty.
Żel znajduje się w tubce z zamknięciem typu klik. Konsystencja kremowa lekko pieni się i delikatny zapach przyjemny dla zmysłu. Zapach to pikuś ważniejsze działanie. Więc jak działa? Oczyszcza buzię dobrze i delikatnie nawilża ją. Lecz za każdym użyciem czułam delikatne ściąganie. 





Co do zmywania makijażu to nie maluję się, lecz tylko rzęsy. I z tuszem wodoodpornym radzi sobie nawet nawet chodź do końca go nie zmyje. O tym tuszu opowiem innym razem. I nie szczypie w oczy jak potrafią inne żele.  Zapomniałabym dodać, że wydajny jest mam go niecały miesiąc a dopiero w połowie opakowania jestem. A używam go rano i wieczorem. 



10
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.