26 wrz 2014

Rozświetlająca perła w maseczce







A dziś trochę o perłach. Nie tych typowych pięknie błyszczących, lecz o maseczce rozświetlającej z naturalnych pereł z witaminą E. Maseczkę kupiłam jakiś czas temu pokazywałam ją w poście zakupowym (klik). I tak czekała i czekała na użycie. Pierwszy raz kupiłam maseczkę tej firmy wcześniej nie kupowałam, bo lekki zapas ich miałam. Ale wiadomo kiedyś każde zapasy się kończą i trzeba kupić kolejne.  







Perły kobiety uwielbiają są piękną ozdobą i nie tylko. Posiadają właściwości zdrowotne.  I nawet podobno zżywają się one ze swym właścicielem i ostrzegają przed nadchodzącym nieszczęściem.  Niektórzy wierzą w to, że przynoszą nieszczęście.  Początkowo nie zwróciłam uwagi, że zawiera naturalne perły w sobie. Według producenta maseczka w magiczny sposób odmładza skórę, likwiduje przebarwienia, minimalizuje pory oraz pobudza cyrkulację krwi. Skóra wygląda naturalnie i efektownie. Wszystko pięknie, ale jak w rzeczywistości było?  O tym za chwilkę.








 Maseczka umieszczona jest w saszetce jednorazowego użytku. Kupiłam ją za niecałe 5 zł, ale można ją znaleźć w promocji za 3-4 zł. Po rozcięciu saszetki wydobył się z niej delikatny przyjemny zapach. Konsystencja typowa dla maseczki koloru écru. Nie wiem, co to za czerwone małe drobinki w niej były, ale sporo ich było.  Maseczkę nałożyłam i lekkie chłodzenie zaraz poczułam. Po 15 minutach trzymania jej na buzi zmyłam gadzinę. I co zaobserwowałam? Pory zmniejszyły się do maksimum ledwie widoczne są. Cieszy mnie to bardzo, ale zaraz ciekawi ile taki efekt się utrzyma. Buzię mam gładszą i jaśniejszą. Przebarwień nie miałam, więc nie mogę potwierdzić tego czy faktycznie likwiduje przebarwienia.  Gadzina ma lekki słodkawy smak. Tak sprawdziłam ją pod tym kątem.




Wczoraj gadziny użyłam a moja buzia dziś nadal jest jaśniejsza i nieco rozświetlona. Pada to, więc będę rozświetlać dziś swą drogę. Hahahaha


21

24 wrz 2014

Porozmawiajmy dziś o gumkach










Nie o seksie, bo to nie blog erotyczny. Lecz o gumkach, które zyskały w bardzo krótkim czasie  popularność.  Wyglądem przypominają sprężynkę, ale taką plastikową. Nim zyskały swą popularność widziałam je nie raz w Hebe. Nie kupiłam później żałowałam. Trochę dobrego o nich się naczytałam, więc jakiś czas temu zakupiłam sprężynki.









Oczywiste było, że muszą być niebieskie.  W rzeczywistości są koloru granatowego i wykonane z żywicy.  W opakowaniu znajdowały się trzy sztuki zapakowane były w przezroczysty kartonik.

Dzięki niej mniej wyrywam sobie włosów. Przy tradycyjnych gumkach wyrywałam sobie kłaki na potęgę. A dodatkowo, gdy nosiłam długo związane włosy zawsze bolała mnie głowa. Znane raczej Wam uczucie.  Odkąd używam ich mogę cały dzień chodzić w związanych włosach bez bólu. I bez ciągłego poprawiania kitka. Raz zawiążę i trzyma się długo.






Jedyny minus tych gumek jest taki by ją ściągnąć trzeba ją rozwiązać w taki sam sposób jak się ją zawiązało.  Podczas codziennego używania gumka się rozciągnęła normalne. Patentu jak ją skurczyć jeszcze nie znalazłam. Ale wujek Google pomoże. Nie żałuję zakupu i wydanych 15 zł. Są o niebo lepsze niż tradycyjne gumki. 




55

22 wrz 2014

Wypełniacz do ust lustrzany blask









                Większość kobiet marzy by mieć pełne piękne usta. Jedne korzystają z powiększania ust. Inne zaś wykorzystują dostępne na rynku kosmetyki. Tak i dziś o takim jednym preparacie do ust będzie. Dokładniej o wypełniaczu do ust lustrzany blask. Kto ciekawy jak się sprawdził u mnie? Zapraszam do dalszego czytania.







                Nie ukrywam że dostałam go na spotkaniu Secrets of beauty. I nie znałam tego produktu. Zaległości nadrobiłam. Gada użyłam i zużyłam. Więc pora na moją opinię.








                Wypełniacz zamknięty jest w tubce. Jak dla mnie te opakowanie kompletnie nie przemyślane. Zawsze musiałam się z nim siłować by wydobyć odrobinę produktu. Więc dwoma łapkami go dusiłam i zawsze za dużo produkty wydobyłam. Konsystencja żelowa i przezroczysta. Zapach mega specyficzny, ale przyjemny. 
Producent obiecuje po 5 minutach widoczny efekt powiększenia. U siebie zauważyłam go po 15 minutach. Pierw było mrowienie a później „MAM WARY JAK …” dalej nie dokończę. 
Tak reagowałam początkowo.  Preparat stosowałam przez 28 dni tak jak producent zaleca. I co zaobserwowałam? Chwilowe powiększenie ust i brak zmarszczek wokół ust. I nic więcej. Początkowe zachwycenie mijało wraz z upływem czasu, gdy go stosowałam. Cudów po nim nie oczekiwałam. Ale najbardziej irytujące było opakowanie. 
I czy producenci nie mogą przemyśleć, w co pakują kosmetyk? Mogą ale lepiej niech konsumenci się męczą. 


Znacie tego osobnika?



20

13 wrz 2014

Melon Tango






Lato przemija, ale  niektóre zapachy można napotkać w kosmetykach. Ta pora roku kojarzy mi się ze słodyczą i ze słodkimi owocami. Innym może kojarzyć się z plażą i bardzo wysokimi temperaturami.  Dziś trochę o słodkim żelu pod prysznic. Melon Tango w roli głównej. Kto ciekawy mej opinii? Zapraszam do dalszego czytania.








                Nie znam języka niemieckiego, więc nie jestem w stanie przetłumaczyć etykiety znajdującej się na opakowaniu. Nie o języku miało być, lecz o żelu, więc do rzeczy.  Klasyczne opakowanie żelu z zamknięciem na klik. Zawierające charakterystyczną szatę graficzną dla marki Balea. Bijące z daleko i krzyczące weź mnie. No i skusiło mnie. Żel odkupiłam od Marleny (klik ) na jej wyprzedaży za 4 zł. Nie żałuję tej decyzji o kupnie.







Żel powinien się pienić się i pieni. Co do zapachu w opakowaniu bardzo intensywny jest, lecz pod prysznicem zapach wydaje się jakby mnie intensywny. Nie utrzymuje się on po kąpieli na skórze. Ale wielkich wymagań do żeli nie mam. Jest to jeden z lepszych żeli tej marki, jaki miałam. 



Znacie ten żel? :)



41

10 wrz 2014

Tolerancja, Gej, Polska ...



Nazywasz ich ciotą lub pedałem. Ciebie mogą tak nazwać. Są to zwykli mężczyźni tylko mają inną orientację seksualną. Niczym nie wyróżniają się z tłumu ludzi. Prócz tych, 20% które bierze udział w Paradzie Wolności. Jestem za. Czemu? Bo nie boją się pokazać i ujawnić i ilu ich jest. Chcą przez to zwrócić uwagę na brak tolerancji w Polsce. Polska to kraj zacofany i to podziwiam tych, co się ujawniają i jawnie przyznają się, że są gejami.  Nie boją się opinii ludzi i rodzin. Dość często ludzie traktują ich jak trędowatych a rodzina nie zawsze akceptuje ich orientację. Większość z nich żyje w długoletnich związkach są szczęśliwi i chcą akceptacji ze strony społeczeństwa. Nim społeczeństwo zaakceptuje ich minie z 500 lat albo i dłużej. Łatwiej jest wyjechać za granicę i tam żyć, Czemu? Nie muszą się ukrywać i nie muszą tłumić w sobie uczuć. Swobodnie okazywać na ulicy mogą oraz zawrzeć związek małżeński. W Polsce okazywanie uczuć przez dwóch mężczyzn jest dziwne i budzi niesmak w ludziach. Ale skoro kobiety (lesbijki oraz biseksualne) mogą okazywać sobie uczucia to, dlaczego nie oni?




28

8 wrz 2014

Kosmicznie błękitne włosy








,„Więc chodź pomaluj mój świat na żółto i na niebiesko”.  Za kurczaczka dziś dziękuję wolę tęczę na włosach.  Dziś trochę o piance koloryzującej „Kosmiczny błękit”.  Kto ciekawy mojej opinii i jak wygląda w rzeczywistości na włosach? To zapraszam do czytania.







Od dłuższego czasu chodził za mną błękit. Farba? Kiedyś miałam i zbyt ciemny kolor zawsze wychodził. Pianka trafiła do mnie przez totalny przypadek. Szukałam blond farby zerknęłam na dolną półkę w Naturze i odkryłam! Pierw było kombinowanie jak to będzie wyglądać i za każdym „farbowaniem” coraz więcej włosów nią mazałam. Aż postanowiłam zrobić sobie niebieskie całe włosy. Nie żałuję tej decyzji wcale a wcale. Dlaczego? Pianka nie jest trwała wypłukuje się z każdym myciem. To dobrze, gdy znudzi mi się dany odcień starczy głowę umyć i czary mary kolor inny. Dość intensywny kolor mam aktualnie, dlaczego? Piankę położyłam na blond włosy. Koniec o moich włosach czas napisać trochę o niej samej.






Nie bez powodu nazwana jest pianką gdyż opakowanie z pozoru przypomina zwykłą piankę. Lecz z niej nie wydobywa się biała piana tylko niebieska. Na opakowaniu (kartoniku) znajdują się wszelkie informacje, które załączane są w ulotkach farb. W opakowaniu znajdują są rękawiczki jednorazowe, ale ich nie używałam. Za pierwszym razem użyłam i łapki całe niebieskie miałam. Całe szczęście starczało umyć dwa razy mydłem dłonie i ani śladu po piance. Nie jest to produkt trwały, ale półtrwały. Za niewielką cenę i nie dużym kosztem mam kosmiczne włosy.



Po pierwszym "farbowaniu"




Aktualnie tak wyglądają




                Jak podobają się Wam moje włosy? 




54

6 wrz 2014

Oil therapy body and hair






                Dziś trochę o olejku kokosowym. Do wyboru są trzy warianty zapachowe (argan, makadamia i kokos).  Kto ciekawy, co sądzę o tym produkcie? To zapraszam do dalszego czytania.

32
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.