Melon Tango






Lato przemija, ale  niektóre zapachy można napotkać w kosmetykach. Ta pora roku kojarzy mi się ze słodyczą i ze słodkimi owocami. Innym może kojarzyć się z plażą i bardzo wysokimi temperaturami.  Dziś trochę o słodkim żelu pod prysznic. Melon Tango w roli głównej. Kto ciekawy mej opinii? Zapraszam do dalszego czytania.








                Nie znam języka niemieckiego, więc nie jestem w stanie przetłumaczyć etykiety znajdującej się na opakowaniu. Nie o języku miało być, lecz o żelu, więc do rzeczy.  Klasyczne opakowanie żelu z zamknięciem na klik. Zawierające charakterystyczną szatę graficzną dla marki Balea. Bijące z daleko i krzyczące weź mnie. No i skusiło mnie. Żel odkupiłam od Marleny (klik ) na jej wyprzedaży za 4 zł. Nie żałuję tej decyzji o kupnie.







Żel powinien się pienić się i pieni. Co do zapachu w opakowaniu bardzo intensywny jest, lecz pod prysznicem zapach wydaje się jakby mnie intensywny. Nie utrzymuje się on po kąpieli na skórze. Ale wielkich wymagań do żeli nie mam. Jest to jeden z lepszych żeli tej marki, jaki miałam. 



Znacie ten żel? :)



Copyright © Sklerotyczka