Rozświetlająca perła w maseczce







A dziś trochę o perłach. Nie tych typowych pięknie błyszczących, lecz o maseczce rozświetlającej z naturalnych pereł z witaminą E. Maseczkę kupiłam jakiś czas temu pokazywałam ją w poście zakupowym (klik). I tak czekała i czekała na użycie. Pierwszy raz kupiłam maseczkę tej firmy wcześniej nie kupowałam, bo lekki zapas ich miałam. Ale wiadomo kiedyś każde zapasy się kończą i trzeba kupić kolejne.  







Perły kobiety uwielbiają są piękną ozdobą i nie tylko. Posiadają właściwości zdrowotne.  I nawet podobno zżywają się one ze swym właścicielem i ostrzegają przed nadchodzącym nieszczęściem.  Niektórzy wierzą w to, że przynoszą nieszczęście.  Początkowo nie zwróciłam uwagi, że zawiera naturalne perły w sobie. Według producenta maseczka w magiczny sposób odmładza skórę, likwiduje przebarwienia, minimalizuje pory oraz pobudza cyrkulację krwi. Skóra wygląda naturalnie i efektownie. Wszystko pięknie, ale jak w rzeczywistości było?  O tym za chwilkę.








 Maseczka umieszczona jest w saszetce jednorazowego użytku. Kupiłam ją za niecałe 5 zł, ale można ją znaleźć w promocji za 3-4 zł. Po rozcięciu saszetki wydobył się z niej delikatny przyjemny zapach. Konsystencja typowa dla maseczki koloru écru. Nie wiem, co to za czerwone małe drobinki w niej były, ale sporo ich było.  Maseczkę nałożyłam i lekkie chłodzenie zaraz poczułam. Po 15 minutach trzymania jej na buzi zmyłam gadzinę. I co zaobserwowałam? Pory zmniejszyły się do maksimum ledwie widoczne są. Cieszy mnie to bardzo, ale zaraz ciekawi ile taki efekt się utrzyma. Buzię mam gładszą i jaśniejszą. Przebarwień nie miałam, więc nie mogę potwierdzić tego czy faktycznie likwiduje przebarwienia.  Gadzina ma lekki słodkawy smak. Tak sprawdziłam ją pod tym kątem.




Wczoraj gadziny użyłam a moja buzia dziś nadal jest jaśniejsza i nieco rozświetlona. Pada to, więc będę rozświetlać dziś swą drogę. Hahahaha


21 komentarzy:

  1. zaskoczyłaś mnie z tym smakiem! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgłodniałaś dlatego spróbowałaś? =p
    W sumie ja też bym zgłodniała gdybym ją trzymała 15 minut. =D
    Ogólnie to bym ją wypróbowała ale nie na języku. =p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak głodna jestem to lodówkę otwieram :p. Specjalnie ją posmakowałam :P

      Usuń
  3. mam nadzieję, że skosztowałaś jej przez przypadek :) nie miałam jeszcze chyba zadnej maseczki tego typu ani tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie, specjalnie ją posmakowałam.

      Usuń
  4. zaciekawiła mnie ta maseczka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaciekawiłaś mnie nie powiem,że nie :P
    Rozejrzę się za tą maską jak będę w Polsce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A rozglądaj się :P A kiedy ty do Pl przyjedziesz? Chyba w 2020 :P

      Usuń
  6. Może kupie dla mojego chłopaka :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. no proszę, więc warto ją wypróbować, kiedyś używałam maseczek z tej firmy. czego blogger nie robi dla dobrej recenzji, nawet smak sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cicho bo się wyda :P ha Mam jeszcze parę innych z tej firmy :P

      Usuń
  8. a taka niepozorna saszetka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mnie kusi ta maseczka, ale jeszcze nie przetestowałam jej :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana to nadrabiaj zaległości ;)

      Usuń
  10. Ps. Co do ich skurczenia to wystarczy włożyć je do gorącej wody na około 5 min. i gotowe. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam jeszcze tej maseczki, ale fajnie się prezentuje. Może się skuszę. :)

    Pozdrawiam.
    Ps. Wcześniejszy komentarz był do poprzedniego wpisu - przeglądarka przeskoczyła mi na inną zakładkę - stąd ten błąd...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic się nie stało ;) Domyślam się :P

      Usuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka