2 x kisiel







                Siedząc na skraju pomarańczowej sofy wsłuchując się w muzykę. Spojrzała na kubek, którego zawartość skrywała kisiel. Ale zaraz zaraz ona przecież nie jada nic z zawartością cukru. W pewnym momencie uświadomiła sobie ”Przecież w łazience mam coś lepszego”. Taka zwykła mała biała tubka większość by zostawiła albo i też przeszła obok niej obojętnie wzruszając ramionami „Kolejny będzie”. Piękna miska jeść Ci nie da i nie szata zdobi człowieka powiadają. I bardzo podobnie jest z kosmetykami. Kisiel w kubku wystygł niezdatny do jedzenia nawet pies nie chciał go tchnąć. Ale w łazience czekała na nią uczta dla zmysłu węchu i dla dłoni mały niepozorny relaks dla jej zmęczonych dłoni. Każda niechciana i niepożądana skórka musiała mieć się na baczności. 




Bo ten „kisiel” to dziwak i typowy twardy gość. Nim zdołała go wycisnąć dłuższą chwilę musiała z tubką się namęczyć. Wycisnąwszy odrobinę jego ujrzała zieloną kiślowatą maź. Koloru niczym pierwsza wiosenna trawa budząca się do życia, która odżyła po długim zimowym śnie. I okazać, co potrafi i na co ją stać.






                Przystąpiła do działania, lecz nim rozsmarowała „kisiel” na dłoniach i przystąpiła do masażu. Musiała pierw zwilżyć jedną dłoń by prawidłowo zadziałał a przecież skleroza to jej siostra rodzona. I co najważniejsze? Do czego jest zdolny „kisiel”! Szybkie zapoznanie z etykietą i westchnienie „ To masuję standardowo 3 minuty”. Na zwilżone dłonie rozsmarowała i tak masowała. Zapach ukoił jej nozdrza. Przypominał herbatkę z grejpfrutów wnet przypomniała sobie ten zapach i skarciła samą siebie „Masuj a nie kombinuj by kolejny kosmetyk posmakować on głupia nie jest do jedzenia!”. Wróciła do czynności, lecz „kisiel” zmienił swą konsystencję. 





Z wyczuwalnych kryształków cukru utworzył się śliski film otulający jej dłonie. Pomyślała „Pewnie coś zjeb**am”. Spłukała wytarła dłonie i dotknęła. Doznała lekkiego szoku nic nie zje**ła tylko ten film specjalnie się utworzył. Pozostawiając miękkość gładkość nawilżenie i wizytówkę każdej kobiety w stanie prawie, że idealnym. Bo wizytówką każdej z nas są nasze dłonie. 





7 komentarzy:

  1. hahaha uśmiałam się przy ostatnim akapicie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. oj kusisz nim kusisz, chętnie wypróbowałabym ten peeling :)

    OdpowiedzUsuń
  3. haha ja też czasami myślę, że coś zje*ałam a tu się okazuje, że tak ma być :D fajny ma kolorek :) chciałabym poczuć ten zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. fajny tekst, lubię peelingi do dłoni

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahahahahahaha świetny opis. :D Chętnie spróbuję tego ,,kisielu".:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Tym tekstem przypominasz nam, abyśmy większą uwagę zwrócili na nasze dłonie...
    Które każdego dnia niemiłosiernie męczymy ;)

    Pozdrawiamy
    Zespół Barber Shop Gdańsk

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobry wpis i dodatkowo fajne światło złapałaś, haha :D

    Zapraszam do mnie: http://justlyjass.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka