Lipo ale jak ty oczyścisz mą buzię?






                Jest to jeden z trzech produktów Sylveco i na pierwszy ogień idzie lipowy płyn micelarny jak się sprawdził? Czy to lipa a może ideał? O tym za chwilkę.  A i bym zapomniała wspomnieć, że produkt testuję z Twoim Źródłem Urody.





                Paczki nie pokazywałam gdyż zwyczajnie w świecie czasu na to nie miałam. Może, gdy doba by trwała 30 godzin wyrabiałabym się ze wszystkim na czas. Ale trwa znacznie krócej, więc raz na x dni mam wolne to dopiero mogę usiąść i na spokojnie obfocić produkty i pisać. Dobra nie zbaczam więcej z tematu.





                Wiele miceli już używałam jedne były całkiem dobre, lecz to nie ideał. Inne zaraz po pierwszym użyciu lądowały w koszu nie mam czasu by męczyć się z bublami. A gromadzenie kosmetyków jest bez sensu. Od pewnego czasu używam tuszu wodoodpornego i szukałam produktu, który będzie zmywał go skutecznie bez efektu pandy. Skończyło się tak, że używałam osobnego produktu do mycia twarzy i dwóch innych do demakijażu oczu oraz do zmycia tapety. Tak zaczęłam tapetować się, więc na święta szpachelka mile widziana ha. I któregoś pięknego dnia dowiedziałam się, że dostałam się do testów z TZW i pełnia szczęścia. No wymacałam przetestowałam i „zażarłam” go trochę to się na temat tego płynu wypowiedzieć mogę. A spadł on na mnie jak grom z jasnego nieba niczym wysłuchana modlitwa. Od czasu, gdy zawitała lipa do mnie nie męczę się z demakijażem rach ciach i po tapetce. I dobranoc.
                I tak od niecałego miesiąca używam mojego zbawiciela no kocham go jest idealny. Nawet jego specyficzny zapach mi nie przeszkadza. A opakowanie? Standardowe dla firmy Sylveco. Opisany każdy składnik dokładnie i wszelkie potrzebne informacje bardzo łatwo znaleźć.





Podsumowując ja kocham tą „lipę”! Oczyści i ukoi. Jest idealny i nie ma pandy. A jeszcze kiedyś była, lecz aktualnie przebywa na wakacjach ha. 


Copyright © Sklerotyczka