"Pan Mercedes"




(Autor zdjęcia: A. Domański)



Jak przenieść się do innego świata a zarazem pozostać w otaczającym nas otoczeniu? Starczy dobra książka. Wtedy nie ważne, która jest godzina czy ten cholerny telefon dzwoni albo jutro do pracy! To uzależnia i wiedzą o tym osoby, które czytają.



„Brady Hartsfield poczuł się wspaniale. Kiedy pod kołami prowadzonego przez niego mercedesa ginęli ludzie. Teraz chce przeżyć coś podobnego, tyle, że jeszcze bardziej spektakularnego. Jeżeli jego plan się powiedzie, zginą setki, a może nawet tysiące ludzi. Tylko emerytowany policjant Bill Hodges, wraz z dwójką sprzymierzeńców może powstrzymać szalonego, ale piekielnie inteligentnego zabójcę. Najpierw musi odkryć, kim jest PAN MERCEDES, i go odnaleźć.”






Bezrobotni poszukujący pracy zbierają się na targach pracy pod City Center. Dlaczego? Wystarczył baner w stylu u nas znajdzie pracę tysiąc osób i wszystko jasne. Któż nie pragnie pracować w lepszej pracy za lepszą pensję oraz zostać docenionym. Wierzyli w lepsze życie, ale co z tego skoro coś innego nastąpiło. Tłum gęstniał a wraz z nim atmosfera pod budynkiem każdy oczekiwał otwarcia bram targów. Lecz otaczała ich mgła, ale…
Ale… W krótkim czasie nastąpiła dla nich „miła” niespodzianka wyłonił się z niej srebrny mercedes a za kółkiem szaleniec z obłędem w oku w masce klauna. Nie patrzy gdzie jedzie tylko wjeżdża w tłum, który sparaliżowany strachem i nie uciekają. Co go jeszcze bardziej cieszy. Rozjeżdża przepraszam wręcz miażdży pod kołami niemowlę i matkę a wraz z nimi wiele innych osób. Część morduje inni zaś pozostają kalekami do końca życia. I znika…
Porzuca mercedesa. Policja nic nie odnajduje żadnych odcisków dna nic kompletne zero! Media nagłaśniają sprawę. Ten z kolei kolekcjonuje materiały z gazet o sobie. Sprawa ucicha pojawia się czerwone światło bez poszlak śledztwo utyka w martwym punkcie. Lecz do czasu, gdy Bill odchodzi na emeryturę i nie dostaje listu od mężczyzny podpisującego się „Zabójca z mercedesa”.
Z pozoru okładka książki może wydawać się przypadkowa, lecz tak nie jest. Czerwone światło to nic innego jak przestój w śledztwie. Tłum parasoli oznacza bezrobotnych. A ten niebieski? To nic innego jak miejsce schadzek pewnych na portalu zwanym „POD NIEBIESKIM PARASOLEM DEBBIE”.







Co to wszystko oznacza? Tłumaczyć nie będę bardziej to trzeba przeczytać, poczuć i zrozumieć. A i jeszcze jedno zawsze ktoś obserwuje Ciebie a później próbuje się do Ciebie dobrać. 




6 komentarzy:

  1. Czekam z niecierpliwością, kiedy wreszcie uda mi się tę książkę dopaść i pozwolić pochłonąć się treści ;) Na razie w kolejce czeka "Sprzedawca strachu" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak chcesz mogę Ci ją pożyczyć do przeczytania ;)

      Usuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka