28 lut 2015

Osiem cząstek w jednej całości






Kremy BB to przeżytek? A nie wiem, bo raz użyłam i poleciał szarlatan do kosza na takie traktowanie zasługiwał. A był taki „boski” z opakowania, bo z działania bez komentarza. I pewnego pięknego grudniowego dnia dostałam krem brzmiał 8 w 1. I CC nie mylić mi tu ze sklepem obuwniczym, bo nic wspólnego z nim nie ma. Skoro CC i 8 w 1 to nie trudno domyśleć się, że będzie o marce Eveline ostatnio szukałam go w drogerii łatwe to nie było, bo zmienił swoją szatę graficzną. Nienawidzę się malować a czemu? Bo nie mogłam znaleźć odpowiedniego i idealnego podkładu a jak już znalazłam to nie mogłam innego dopełnienia znaleźć. I tak w kółko aż się poddałam do czasu. W rzeczywistości ten krem oddałam mojej M., ale podkradałam go i to coraz częściej. Opakowanie się skończyło, więc musiałam iść go szukać. Gdyby nie kobita z Hebe nie odnalazłabym go za dużo kosmetyków i za bardzo moje oczy latały po wszystkich kosmetykach. Dlatego unikam wizyt w tego typu sklepach, bo zawsze za dużo kasy wydam. A później portfel siedzi piszczy i płacze „Kaha ty się opamiętaj! Pusto u mnie w brzuszku!” coś w ten deseń.




Dzięki niemu nie muszę się malować do pracy, czemu? Idealnie wyrównuje koloryt buzi mej a na dodatek nie tworzy efektu sztucznej maski. A co najważniejsze nie widać bym się malowała no tak szczerze to się nie maluję ha. A tak po za wyrównaniem kolorytu jak działa? Brak zaczerwień, wygładzona buzia, nie błyszczę się, nie zapycha porów i zresztą mogłabym tak pisać i pisać. Skoro kupiłam go i cały czas używam samo za siebie mówi.






Jeżeli zastanawiacie się nad lekkim i nie pozornym kremem to polecam. Efekt naturalny gwarantowany. Tylko trzeba uważać, gdy ma się lekko wilgotne dłonie, bo nie raz niechcący smugę zrobiłam. A później się zastanawiałam, o co chodzi tym wszystkim ludziom że się tak na mnie gapią ha.






Miłego ;) nie zapycha porówgładzona buzia, nie błyszczę się i zresztą mogłą bym tak pisać i pisać.
14

26 lut 2015

"Umarli tańczą"







Poszłam tylko po papierosy a wróciłam z gazetą. I to nie taką zwykłą, bo jak nazwać męski miesięcznik zwyczajną gazetą no nie da się! Nie kupiłam jej, bo przystojny pan uśmiechał się z okładki czy też chciałam dowiedzieć się jak wiązać krawat. Nic z tych rzeczy … Kupiłam, bo tam była książka „Umarli tańczą”. Romans? Eeee nie! Kryminał? O tak! Zawsze w kioskach znajduję książki jedne lepsze inne gorsze. Ale kryminał w męskiej gazecie? Czuję się dyskryminowana! Ha. A tak serio to weź lepiej kubek kawy/ herbaty i poczytaj to, o czym chcę Ci opowiedzieć.  Nie czytasz książek? No to wybacz.





2 listopada 1984,USA. Ukazuje się pierwszy wielki krążek Madonny „Like a Virgin”.

3 grudnia 1984, INDIE. Z fabryki pestycydów w Bhopalu uwalnia się trujący gaz, giną trzy tysiące osób.
27 grudnia 1984, POLSKA. W Toruniu zaczyna się proces morderców ks. Jerzego Popiełuszki. W lasach wokół miasta zabijane są kolejne ofiary. Nieuchwytny sprawca kastruje mężczyzn, odcina piersi kobietom i odprawia makabryczny rytuał. 



PRAWIE TRZYDZIEŚCI LAT PÓŹNIEJ dziennikarz tygodnika „Głos Torunia” Robert Pruski odbiera list od córki dwojga zamordowanych, która szuka grobu rodziców. Wszystkie dokumenty dotyczące ich życia i śmierci zostały zniszczone, skradzione lub przypadkowo spłonęły. Żadna gazeta ani telewizja nie chce podjąć tego tematu. Pruski także nie odpisuje. Autorka odkręca gaz. 


Po kilku stronach książki Głuchowskiego zapominamy, że to fikcja, a nie łapiący za gardło reportaż. Ta sensacyjna historia rozpięta między Afganistanem i Toruniem rozpędza się jak samochód na autostradzie. Dogonić ją może tylko kula z kałacha.
PAWEŁ GOŹLIŃSKI (szef działu reportażu „Gazety Wyborczej”, autor kryminału „Jul”






Ale do rzeczy. Są kryminały i kryminały. Jedne przynudzają powtarzająca się fabułą drugie przyprawiają o dreszcze. I ten moment, gdy musisz skończyć czytać, bo lecisz dalej i myślisz „Kurczę, ale co będzie dalej i dlaczego?”. Masz tak samo?
Ponad 500 stron czytałam tylko w autobusie wracając i jadąc do pracy. Początek był nie łatwy wręcz nazwałabym go dziwnym specyficznym. No, ale gdyby pominąć te pierwsze strony nie wczułabym się w akcję aż tak. Nie poznałabym Antoniego, Roberta i innych. Cała akcja toczy się w Toruniu i w bliskiej okolicy. A jeszcze bliżej „Głosu Torunia” dziennikarzy i lasów. Brzmi dziwnie, ale to jest dziwne dopiero w połowie książki wyjaśnia się, o co chodzi konkretnie.





Robert dziennikarz „Głosu Torunia” pisze o bzdurach żadnych sensacji i dostaje nagle list od kobiety poszukującej rodziców, którzy zaginęli paręnaście lat temu. Nie pragnie znaleźć ich grobu, lecz dowiedzieć się prawdy, co się stało i dlaczego? Ale prawda może być całkiem inna niż się wydaje. Najważniejsze w tej książce to niczego nie próbować się domyśleć, bo to zaprowadzi Cię tylko w ślepą uliczkę. Rozkręca się bardzo szybko niczym karuzela a co najważniejsze wciąga na całego… Pewna próba samobójcza doprowadzi kogoś do zagadki z dawnych lat. Ale ta podróż, kto by się spodziewał i to jeszcze spotkania powroty i … Nie dobra kończyć nie będę, bo jeszcze opowiem całość a tego nie chcę.






Miłość, kałachy, lasy, morderstwa i flesze. Co je łączy? Odpowiedzi są w książce. Po przeczytaniu zrozumiałam, co znaczy „Umarli tańczą” chcesz też zrozumieć? Śledźmojego fanpage (klik) a może los się do Ciebie uśmiechnie i dostaniesz tą książkę.





6

20 lut 2015

Bo ja jestem lekiem na całe zło?






                Od dawna zabierałam się za napisanie tej opinii, ale… Zwyczajnie w świecie doba za krótko trwa i za mało czasu mam na wszystko. Dobra koniec marudzenia i czas na konkrety.







Trzy glinki przywędrowały do mnie w grudniu i wszystkie „Maseczka z peelingiem”. Jak działa peeling zawarty w maseczce? Nie wiem, bo unikałam tego nakładałam ją jak zwykłą maseczkę i tyle. Ulubieńca peelingowego mam i na żadnego go nie zmieniam. Więc co zdziałała na mojej buzi? Po pierwsze nadała jej gładkości. Dała jej lepszego wyglądu, czyli nie świecę się. I po trzecie mam zmniejszone pory, co prawda na chwilę.
Specyficzny zapach błotka nie unikniony, ale najdziwniejszą rzeczą jest to, co wydobyło się z tej maseczki po otwarciu. Otóż sama wodnista maź a na samym końcu glinka. Może powinnam tą saszetkę wrzucić do shakera i było by dobrze.






              
3
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.