Bo ja jestem lekiem na całe zło?






                Od dawna zabierałam się za napisanie tej opinii, ale… Zwyczajnie w świecie doba za krótko trwa i za mało czasu mam na wszystko. Dobra koniec marudzenia i czas na konkrety.







Trzy glinki przywędrowały do mnie w grudniu i wszystkie „Maseczka z peelingiem”. Jak działa peeling zawarty w maseczce? Nie wiem, bo unikałam tego nakładałam ją jak zwykłą maseczkę i tyle. Ulubieńca peelingowego mam i na żadnego go nie zmieniam. Więc co zdziałała na mojej buzi? Po pierwsze nadała jej gładkości. Dała jej lepszego wyglądu, czyli nie świecę się. I po trzecie mam zmniejszone pory, co prawda na chwilę.
Specyficzny zapach błotka nie unikniony, ale najdziwniejszą rzeczą jest to, co wydobyło się z tej maseczki po otwarciu. Otóż sama wodnista maź a na samym końcu glinka. Może powinnam tą saszetkę wrzucić do shakera i było by dobrze.






              

3 komentarze:

  1. Maseczki tej firmy ogólnie są dobre ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. calkiem fajna maseczka własnie dziś mam dzien maseczki.....
    och ale nochal w tle :)

    OdpowiedzUsuń
  3. dziwne, że Ci się tak rozdwoiła konsystencja :0 ja tak miałam jak używałam drugi raz tej samej saszetki (bo mi na dwa razy starczała), ale pozniej palcami ,,masowałam" saszetkę i było ok :)

    OdpowiedzUsuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka