26 mar 2015

Paradise Beach





Dni coraz dłuższe a co najważniejsze wiosna. Wszystko kwitnie budzi się do życia i na nowo rozkwita chodź czasem pogoda potrafi płatać figle. Wtedy możemy rozpieścić zmysł węchu słodkimi zapachami i pod prysznicem i spryskując się perfumami. Jak pachnie egzotyka zamknięta w małej różowej buteleczce? Pierwsze, co przychodzi na myśl to kokos, melon, papaja i ananas. A co wszystko to łączy? Balea Paradise Beach!





W małej gromadce, która została przywieziona z DMu wspominałam zresztą już o tym tu (klik). Patrząc na różową buteleczkę przyozdobioną egzotycznymi owocami pierwsze, co przychodzi na myśl to lato! Słońca w niej nie znalazłam, lecz odrobinę wakacji już owszem.  Kusi i nęci swym słodkim zapachem kokosowo ananasowym.





Zaraz po prysznicu zapach ulatnia się i nie pozostaje po nim nic prócz wspomnienia…, Ale czego oczekiwać skoro to nie balsam do ciała. Różowy to motyw przewodni Paradise Beach, bo nie dość, że cały jest w tym, że kolorze to i sam żel również jest zabarwiony na kolor różowy.  Jak w pozostałych żelach tej, że marki pieni się bardzo dobrze nie drogi a dobry. I z edycji limitowanej … Lubię go nawet bardzo.



23

24 mar 2015

Porozmawiajmy o seksie








Seks nagość emocje. Wiele określeń i wiele znaczeń, lecz zawsze jest to temat tabu. Ale dlaczego? Hm może, dlatego iż wstydzimy się swoich fantazji swojego ciała i tego, co inni powiedzą. Jeżeli chcesz ponieść się fantazji to nie wybieraj się na 50 twarzy szarości, lecz zwyczajnie w świecie idź do sex shopu albo obejrzyj porno i szalej! Świat mody wykreował wizerunek rozmiaru 36 (największy dopuszczalny), że to idealna kobieta. Ale zaraz zaraz, jaki rozmiar nosiła Merlin Monroe uznawana za symbol seksu i męskiej pokusy? 40/42 I że nie była idealna? Była, lecz czasy się zmieniły…

15

22 mar 2015

Owca w mieście






Potargał zmienił i inaczej ułożył oczywiście wiatr. Zawsze szczególnie dbamy o nie, nie ważne, jaka to pora roku czy to jesień czy też lato. Każda pora ma specyficzną aurę, co sprzyja zakupom kolejnych kosmetyków pielęgnacyjnych i nie tylko.  Czeszemy nakładamy maseczki i wykonujemy wiele innych zabiegów, które mają pomóc naszym włosom. Mogą to być zabiegi w salonach fryzjerskich jak i te wykonywane w zaciszu domowej łazienki. Zazwyczaj wstając z łóżka tfu wybiegając z niego i krzycząc AAA ZASPAŁAM!


















Chcę czy nie chcę muszę w ciągu dwóch minut czasem i w krótszym czasie wykombinować, co z nimi zrobić. Zostawić by żyły swoim własnym życiem i nie ładem? Hm nie. Związać na szybkiego i lecieć? Hm ta opcja odpada trzeba by znaleźć wsuwki do włosów. Hm zostawić rozpuszczone, ale wyglądające niczym owca w wielkim przyklapniętym mieście? Hm …



Nie ukrywam ostatnią opcję najbardziej lubię, bo kręcone włosy to zmora chodź czasem zdarzy, że odnajdzie się prostownica i ALE TY MASZ DZIŚ PROSTE KŁAKI! I w tym momencie wszyscy siedzą i głaszczą moje włosy, bo proste błyszczące i dziwnie pachną kwiatkami. Do kwiatków wrócę, kiedy indziej, bo o tym trzeba napisać. A jak zostaje owieczka na głowie to dość mocno skręcona błyszcząca i zdrowo wyglądająca.






Czasem oszukać wzrok idzie, bo generalnie włosy zniszczone mam lekko ciągłym farbowaniem na różne odcienie blond, suszeniem i prostowaniem. Nie nie zawsze kosmetyki termo ochronne pomagają na tyle ile by się chciało. Prócz efektu tymczasowego jak błyszczące włosy i bardzo fajnie wyglądające z daleka pomaga on również by bardziej podkreślić skręt włosów. Tworząc efekt owcy.  Niewielka ilość olejku wystarczy na całe włosy a co za tym idzie wydajność. Od października zużyłam go tylko tyle ile widać na zdjęciach. Diabeł warty polecenia. 





5

15 mar 2015

Oczy zwierciadłem duszy









Nie od dziś wiadomo, że oczy są zwierciadłem duszy i prawdę Ci powiedzą o drugiej osobie. Lecz bywają skrzętnie ukryte przez np. soczewki kolorowe poprzez zmianę koloru. Oczy wyrażają więcej niż słowa potrafią okazać rozmówcy czy jesteśmy źli czy też smutni a zarazem u niektórych potrafią zmienić kolor wraz z emocjami. No dobra, ale oczy otaczają piękne firanki u jednych krótsze u innych dłuższe. Każda z nas ma inne, ale co za tym idzie pragniemy je podkreślić dodać wyrazistości i zarazem poszukujemy ideału. Ale czy ideały istnieją? Hm niby tak…






Jak łatwo domyśleć się mowa o tuszu skrywającym się skrzętnie w niebieskim opakowaniu niczym smerf za małą górką. Zgubić ciężko a odnaleźć, gdy schowa się w mysią dziurę? Bardzo łatwo dzięki kolorowi opakowania oraz kształtowi dziwnemu. Lecz tylko napisy bardzo szybko ścierają się, ale płakać za nimi nie będę … Wodoodporny tusz, z którym problem nie jeden płyn micelarny miał, lecz tylko jeden pokonał drania mowa o nim (klik).  Szczoteczka silikonowa, która jest wielkości hm … Niektóre tusze mają takie szczotki wyglądające niczym mniejsza siostra szczotki do kibla, ale nie w tym wypadku jest średniej wielkości i znacznie mniejsza niż u MF.





Łatwo rozczesuje rzęsy a co najważniejsze nie pozostawia grudek jak w wypadku wielu tuszu albo po prostu nie umiejętne posługiwanie się nim i tworząc „10 rzęs” hahahaha. Skoro wodoodporny to i długo powinien wytrwać i nie tworzyć pandy. No tak, ale jak to wygląda w rzeczywistośrwać i nie tworzyć pandy. u albo po prostu nie umiejętne posługiwanie się nim i tworząc ci? Bez pandy żyję około 7 godzin dziennie później lekko się osypuje. Nie jest on idealny, ale jest to dobry tusz, który kupuję i pozostaję przy nim. A cała przygoda zaczęła się od pewnej wygranej, w której go znalazłam i od tego czasu gości w mojej kosmetyczce. Znaleźć można go w prawie każdej drogerii i cena jego waha się między 14 a 16 zł.



13

12 mar 2015

Smocza historia








Balea. Marka, która ma swoich zwolenników jak i przeciwników zresztą jak każda marka. Jedne produkty są lepsze inne totalne niewypały. Ile kosmetyków tyle kobiet? Nie no znacznie więcej. A kremów do rąk? Uhuhu i jeszcze trochę. Dziś na tapetę idzie pewien krem do rąk, wewnątrz którego kryje się smok. A zarazem coś z intrygującego dziwnego i …







Ale wracając do początku ostatni tydzień spędziłam w pracy, ale czy to stało na przeszkodzie by kupić kosmetyki? Oczywiście, że nie. Pachnących obłędnie i kupionych za niewielkie pieniądze. Tak mowa o zakupach z DM nie przyznaję się do większej ilości, lecz tylko do tej garstki. Więcej grzechów nie pamiętam …







I pracy i w drodze i w domu od zawsze mi towarzyszą zużywam ich nie małe ilości jedne lepsze inne ukochane. Czy kremy do rąk niedrogie mogą być dobre? Oczywiście, że tak, ale nie wszystkie spełniają te warunki. Jak było i jest ze smoczycą z Balei? Hm nie łatwo niemieckiego prawie w ogóle nie znam jedynie kląć umiem. A całe opakowanie po niemiecku tylko grafika zdradza, co zawiera w sobie, czyli smoczy owoc i mleczko kokosowe. Całość zamknięta w tubce z zamknięciem typu klik, czyli standardowe zamknięcie. Zapach? Hm opisanie jego to nie lada wyzwanie. Lekko słodki kuszący i uwodzący nozdrza a zarazem delikatny. W wielu przypadkach kremów do rąk zaraz po posmarowaniu dłoni nim zapach uciekał albo pozostawał na bardzo krótko. U smoczycy zapach pozostaje na długo i można nim się cieszyć do dwóch godzin. Nie pozostawia tłustego filmu dobrze nawilża i wygładza dłonie.






Suche dłonie? Yyy już nie. Nie drogi a dobry krem? To tylko ten.


***


I wyniki konkursu w którym do wygrania było 



Nagroda wędruje do tej Pani ;) (klik) . Czekam dwa dni na dane adresowe urodakobietyniemieszka@wp.pl . 

Gratuluję! :) 



22

6 mar 2015

"Zegarek z różowego złota"










Podobno czas leczy rany ile w tym prawdy? Pomaga złagodzić i pogodzić się z porażką albo ze stratą ić i pogodzić się z porażką alez porażką alebo ze stratąbliskiej osoby, lecz nigdy nie uda nam się o niej zapomnieć. Zawsze gdzieś będzie tkwiła nam w pamięci i od czasu do czasu będziemy o niej wspominać. Czasu ucieka starzejemy się zakochujemy się zmarszczek przybywa a zegar dalej odlicza czas … Dlatego należy pamiętać by „DOBRZE WYKORZYSTAĆ CZAS, KTÓRY JEST CI DANY”. Gdy go nie wykorzystamy będziemy żałować i gdybać, co by było gdyby struś używał pilniczka by się uczesać itp. I tak w nieskończoność …






Zegar to motyw przewodni książki „Zegarek z różowego złota” R. P. Evans. Ta niepozornie lekka i krótka książka skrywa tajemnicę, jaką? Jest jej druga część! Więc by zrozumieć, dlaczego akurat ta historia trzeba przeczytać obydwie części. Opowiada ona o kawalerze posiadającym nie małą fortunę, którego czas wypełnia prowadzenie firmy oraz kolekcjonowanie zegarów. Zegary mają wypełnić pustkę w jego sercu oraz domu zapełnić czas i oszukać go, lecz do czasu. 



Zatrudniając młodą i skromną sekretarkę wszystko dla niego zmienia znaczenie. Nawet i zegary… Jak łatwo się domyśleć znajduje się tu wątek romantyczny kawaler zakochuje się w sekretarce ta w nim. Lecz każde boi się przyznać do swojego uczucia aż do momentu dziwnej sytuacji, jakiej tego nie zdradzę. Ale jedno i drugie speszone poczuło się a zarazem inaczej na siebie zaczęli spoglądać. Oczywiście, że będzie w tym wypadku ślub, ale i pewna niespodzianka, która została owiana tajemnicą. 



Davida i MaryAnne miłość zostanie wystawiona na wszelkie możliwe próby od bankructwa aż po śmierć. A wszystko przez wspominany „Zegarek z różowego złota”, o który tak pewien spadkobierca będzie próbował walczyć. Omamiony żądzą pieniędzy będzie zabijał i próbował odebrać to, co jemu się „należy”, lecz co z tego wyniknie? Takie rzeczy tylko w książce za dużo zdradzać nie będę.





Wystarczało, że jedna książka mnie urzekła Evansa i za każdym razem kupuję kolejną aż o zgrozo nie będę mieć, co czytać. Kupując „List” nie spodziewałam się, że będzie to kontynuacja „Zegarka z różowego złota”. A jaka jest książka? Pomimo swoich 300 stron bardzo szybko czyta się ją i wciąga coraz bardziej aż oderwać od niej ciężko. Bardzo łatwo przy niej zapomnieć o rzeczywistości… Znajdzie się w niej wątki miłosne dramatyczne jak i chwile wzruszenia.







C.d.n. 


0

4 mar 2015

Paw Paw Noni







Paw Paw i leżysz relaksując się. Żadne strzały nie padły tylko zakupy w drogerii mnie spotkały trzeba było kupić dwie rzeczy a wyszło jak zawsze. Standardowo półek z maseczkami ominąć obojętnie nie mogłam i tak zawitały do koszyka parę dziwnych maseczek. Jedna z nich zawierała w sobie ekstrakt z melona Paw Paw oraz owoce Noni a była peel off.




Montagne Jeunesse PawPaw Peel Off 
Maseczka oczyszczająca typu peel off z ekstraktem z melona Paw Paw
10ml

  • Oczyszcza
  • Odświeża
  • Chroni


Montagne Jeunesse to firma wytwarzająca produkty do pielęgnacji całego ciała, które posiadają minimalny wpływ na wszystkie formy życia na każdym etapie. Produkty są całkowicie wegetariańskie i zatwierdzone przez Towarzystwo Wegetarian oraz BUAV (British Union of Abolition of Vivisection).

Maska PawPaw Pell Off polecana jest do pielęgnacji każdego rodzaju skóry.

Zbierany w tropikach Ameryki Południowej melon Paw Paw i owoce Noni naturalnie pomagają chronić skórę. Ten niebiański duet działa harmonijnie, zapewniając wyjątkowo czystą oraz odświeżoną cerę.

Sposób użycia:  Dokładnie umyj twarz ciepłą wodą. Opuszkami palców nałóż maseczkę na twarz omijając okolice oczu i ust. Zrelaksuj się. Pozostaw maseczkę na 15-20 minut. Ściągnij maseczkę z twarzy, następnie przemyj ją tonikiem. Zaleca się stosować raz w tygodniu.





Niedziela dzień błogiego lenistwa a zarazem dzień wolny kocham takie dni. Mogłam bez pośpiechu posiedzieć z maseczką na twarzy płatkami na oczach i maską na dłoniach. Generalnie w takich momentach przysypiam, ale pieseł czuwał nad całą sytuacją i domagając się drapania spać nie dawał. Wracając do maseczki. Nie poszukiwałam typowej, którą muszę zmyć wodą tylko peel off a tkaninowe maski znudziły mnie.  Zmiksowanie tropików i wszelkiej słodkości tak pachnie właśnie zawartość tej saszetki. Mega słodko delikatnie i przyjemnie.

Podczas oczekiwania aż zaschnie do końca czuć lekkie chłodzenie przyjemne. Po ściągnięciu buzia nie pachniała cukierkami, ale to i lepiej dla mnie ha. Ale mogę cieszyć się gładką, odświeżoną i oczyszczoną buzią. Wg producenta ma chronić. Hm ciekawe, przed czym chyba przed komarami. 


4

1 mar 2015

Pięć najlepszych reklam wnoszących coś do życia




Ile razy widziałam coś durnego w telewizji. Nie raz słyszę telewizja ogłupia, ale jak to jest z reklamami? Oczywiście bywają te fajniejsze oraz totalnie kiepskie nietrzymające się swojej tematyki. A przesłanie reklam? Hm kup to! No, ale jak mamy to kupić skoro coś jest na samym starcie kiepsko pokazane i aż oglądać się tego nie chce. Telewizji nie oglądam telewizor wyrzuciłam na śmietnik i dobrze się z tym czuję. Obejrzeć film? Od czego jest internet wystarczy wpisać daną frazę i zaraz wyskakuje coś, co uparcie szukane jest. A reklamy? Od czasu do czasu oglądam chcę czy nie chcę muszę, bo jak zobaczyć teledysk bez obejrzenia reklamy? Nie da się youtube skonstruowany został w taki specyficzny sposób. Postanowiłam wybrać pięć najciekawszych reklam z ostatniego pół roku kolejność przypadkowa.




1.


Fioletowa krowa znak rozpoznawczy marki Mondelez. Krowa, która pomaga innym spełniając życzenia oczywiście w okresie świątecznym. A reklama ma na celu zachęcenie ludzi w udziale kampanii „Szlachetna Paczka”. Znacznie lepsza taka reklama niż sucha reklama w postaci banera, która wyświetla się nie raz na stronach społecznosciowych.


9
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.