Smocza historia








Balea. Marka, która ma swoich zwolenników jak i przeciwników zresztą jak każda marka. Jedne produkty są lepsze inne totalne niewypały. Ile kosmetyków tyle kobiet? Nie no znacznie więcej. A kremów do rąk? Uhuhu i jeszcze trochę. Dziś na tapetę idzie pewien krem do rąk, wewnątrz którego kryje się smok. A zarazem coś z intrygującego dziwnego i …







Ale wracając do początku ostatni tydzień spędziłam w pracy, ale czy to stało na przeszkodzie by kupić kosmetyki? Oczywiście, że nie. Pachnących obłędnie i kupionych za niewielkie pieniądze. Tak mowa o zakupach z DM nie przyznaję się do większej ilości, lecz tylko do tej garstki. Więcej grzechów nie pamiętam …







I pracy i w drodze i w domu od zawsze mi towarzyszą zużywam ich nie małe ilości jedne lepsze inne ukochane. Czy kremy do rąk niedrogie mogą być dobre? Oczywiście, że tak, ale nie wszystkie spełniają te warunki. Jak było i jest ze smoczycą z Balei? Hm nie łatwo niemieckiego prawie w ogóle nie znam jedynie kląć umiem. A całe opakowanie po niemiecku tylko grafika zdradza, co zawiera w sobie, czyli smoczy owoc i mleczko kokosowe. Całość zamknięta w tubce z zamknięciem typu klik, czyli standardowe zamknięcie. Zapach? Hm opisanie jego to nie lada wyzwanie. Lekko słodki kuszący i uwodzący nozdrza a zarazem delikatny. W wielu przypadkach kremów do rąk zaraz po posmarowaniu dłoni nim zapach uciekał albo pozostawał na bardzo krótko. U smoczycy zapach pozostaje na długo i można nim się cieszyć do dwóch godzin. Nie pozostawia tłustego filmu dobrze nawilża i wygładza dłonie.






Suche dłonie? Yyy już nie. Nie drogi a dobry krem? To tylko ten.


***


I wyniki konkursu w którym do wygrania było 



Nagroda wędruje do tej Pani ;) (klik) . Czekam dwa dni na dane adresowe urodakobietyniemieszka@wp.pl . 

Gratuluję! :) 



22 komentarze:

  1. I chyba całkiem ładny skład ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej kwestii się nie wypowiem bo jestem całkiem zielona :D I składy to nie moja mocna strona :P

      Usuń
  2. o kurde, nie wierzę :P

    a ta Balea to kusząca jest, od pewnego czasu. A zakupy w DM, czyli gdzie ?? że niby u niemiaszków byłaś na zakupkach ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można by tak powiedzieć :D ale miałam pośrednika który te zakupy doprowadził do realności :D ha

      Usuń
  3. Jak słyszę tylko od chłopaka, że ma suche ręce i go bolą, to zaraz sięgam po ten kremik z Balea, który znalazłam paczuszce (<3). Bardzo szybko regeneruje i jeżeli miałabym się skusić po nim na jakiś krem, to z pewnością gdybym tylko miała dostęp, to sięgnęłabym właśnie po tę markę :) - Mimo, że lubię też bardzo Cztery Pory Roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło :) I cieszę się że służy, a na stoiska niemieckie Pani zaglądała? ;)

      Usuń
  4. Zazdroszcze, zazdroszcze tych Balea! ;c :D

    OdpowiedzUsuń
  5. to jest garstka:P? to ja nie chcę wiedzieć jak u Ciebie wygląda cała garść:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yhym garstka :D Hm cała garść to znacznie więcej :D

      Usuń
  6. Uwielbiam DM, Beale i ten oczopląs gdy się wchodzi i ma się ochotę brać te wszystkie kolorowe żele, kremy, peelingi, odżywki itd. Sama ostatnio obkupiłam się troszkę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha dlatego zamawiam przez kogoś lub kupuję na stoiskach niemieckich. Przekraczając próg DM też bym zwariowała i oczopląsu bym dostała ;)

      Usuń
  7. nigdy nie miałam nic Balea :(

    OdpowiedzUsuń
  8. ja bardzo lubię kremiki od nich więc na ten chętnie skusiłabym się ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. To prawda i piekielnie wygląda ;)

      Usuń
  10. Gdyby tylko DM była bliżej to bym kupiła!

    OdpowiedzUsuń
  11. posiada bardzo opakowanie które już kusi :)

    OdpowiedzUsuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka