26 kwi 2015

Atrament od Flormar







Czy praca w sklepie spożywczym tfu „supermarkecie” dyskwalifikuje osoby tam pracujące do malowania paznokci? Otóż nie. Pracując na dziale tradycji trzeba tej zasady przestrzegać, lecz naginam ją i nikt do tej pory nie zauważył jednego, że zawsze mam pomalowane pazury. Od czasu do czasu bezbarwnym innym razem świecącym w ciemnościach chodź czasem zdarzy się, że mam cielaka typowego. A gdy wolne, co wtedy się dzieje? Oczywiście ląduje na nich dziwny kolor zazwyczaj czerwony lub niebieski.





Flormar obca mi marka do czasu nim dostałam ten lakier od mojej M. Dopiero od niego rozpoczęła się przygoda ta i na tym się tylko nie skończyło…, Ale wracając do tematu kolorem przypomina atrament dziwny nietypowy kolor. Wszystko, co dziwne uwielbiam!





A sama buteleczka? Początkowo, co mi się rzuciło w oczy to właśnie ona. Dziwne kształty, które pomagają podczas malowania pazurów. Pędzelek? Długi i wąski do malowania idealny.







Co do trwałości to tylko albo aż trzy dni? Wystarczający czas by nacieszyć nim oczy a później zastąpić go innym kolorem. Bo gdy coś długo nosimy to zbyt szybko się nudzi lepiej powracać do niego, co jakiś czas… A zazwyczaj do niego wracam, gdy mam wolne, ale niedługo to się zmieni! :)




10

24 kwi 2015

Pierw zegarek, później list. Więc co będzie dalej? + konkurs




Siedząc pewnego razu przeglądając pocztę otrzymałam niespodziewany list. Początkowo uznałam to za głupi żart przecież ze sobą nie rozmawiałyśmy koło trzech lat jak to możliwe, że przypomniała sobie o mnie. Albo po prostu coś się stało… Długo zastanawiałam się nad tym, co zrobić odpisałam i wtedy wszystko się wyjaśniło… Jeden list potrafi wywrócić do góry nogami życie a szczególnie, gdy jest niespodziewany nieoczekiwany i otrzymuje się od osoby, która była/ jest bliska …






„Nie pozwól zgasnąć miłości, to ona pozwoli Ci przejść przez mrok”


„Zegarek z różowego złota” (klik) teraz „List”, co łączy te dwie książki i historię listu mojego? Oby dwie są tego samego autora R. Evans natomiast „List” jest kontynuacją poprzedniej części.  Opowiada dalsze losy MaryAnne i Davida również tego, co się wydarzyło dalej z ich córką.
Ale od początku. MaryAnne i David wiodą szczęśliwe małżeństwo, lecz do czasu, gdy nie ginie ich córka. Pomimo ich wielkiego uczucia zaczynają się oddalać od siebie David ucieka w pracę zatracając się w nią. MaryAnne regularnie podąża na cmentarz, z którego wracając zawsze ma oczy podpuchnięte i słaby głos cierpi i to każdy zauważa…







„(…) nie chce wejść do salonu na piętrze i nie uznaje jego istnienia. Nie mogę jej za to winić, jako że wszyscy mamy pokoje, które zamykamy na klucz i których nie ośmielamy się odwiedzać, by nie przysparzały nam cierpienia.”





List… Pozostawiony został u stóp aniołka przez tajemniczą kobietę odnaleziony zabrany, lecz nieprzeczytany. MaryAnne pozostawia go nienaruszonego i chowa skrzętnie przed Davidem odczyta go dopiero po jej odejściu…, Lecz gdy ona odchodzi dopiero w pijaństwie ma odwagę otworzyć pokój Andrei i przyznać się do rozpaczy, jaka go ogarnia.






„Głupotą naszego gatunku jest to, że najwspanialsze bukiety przeznaczamy dla zmarłych”


Jak już wspomniałam jeden list może wiele zmienić przypadkowy romans podróż do nieznanego kraju oraz szereg dziwnych plotek? Uwielbianych przez plotkarę naczelną próbującą na siłę wyswatać Davida ze swą kuzynką, bo on taki samotny…
Lecz czy przygoda, która ma dać odpowiedzi na szereg pytań pozostawionych z dzieciństwa ma prawo zaburzyć miłość, która przetrwała nie jedną tragedię? I nie jedno z nich poświęciło wiele i ukryło…





Pomimo tego, że bardzo szybko się ją czyta wciąga niczym małe tornado przenosząc do innego świata, w którym rządzą wystawne bale. Ludzie się buntują, bo czarni … Od tragedii do tragedii od miłości do rozpaczy. Czyli w jedną skrajność po kolejną. Lecz pewne jest jedno z każdą kolejną stroną wyjaśnia się każde pytanie, które rodzi się w głowie czytelnika. Ciężko o tej książce zapomnieć, pomimo że dość dawno ją przeczytałam. Czemu? Bo niektóre sceny można zaobserwować w codziennym swoim życiu. Nie jest to zwykła książka typu romansidło zresztą takie to dla mnie nie istnieją i miotłą bym nawet nie dotknęła. Życie to nie jest bajka i tam właśnie to jest ukazane. Lecz by zrozumieć, o czym piszę trzeba pierw przeczytać obie części…




*Wszystkie cytaty pochodzą z książki.

9

23 kwi 2015

Co łączy cytrynę i werbenę?












Czy można przenieść magiczny świat do stolicy? Dla upartego nic trudnego. Ale od początku w połowie marca (17.03) Pojechałam do Warszawy. Komu normalnemu by chciało się jechać aż tam? Normalna nie jestem a impreza, na która zostałam zaproszona była inna i niecodzienna mowa o premierze wiosennej marki Le Petite Marseillaise. Motto przewodnie spotkania to werbena i cytryna. Krótko ujmując poczuj się wiosennie i rześko.






Była okazja do stworzenia własnego peelingu do ciała i tu bez bicia się przyznaję pierwszy raz tworzyłam taki o to kosmetyk. Każdy z nas został poprowadzony za rączkę jak stworzyć od początku do końca. Tak szczerze, gdy się ogląda jakikolwiek filmik na yt to aaa to takie proste a w rzeczywistości ups to nie aż takie hop siup. Prócz tworzenia swego kosmetyku wiele dowiedziałam się o składnikach znajdujących się w najnowszej linii kosmetyków.




Wiele rozpisywać się nie będę lepiej zdjęcia pooglądać. 















6

22 kwi 2015

Czego możemy nauczyć się od mężczyzn?





Czego kobieta mogłaby się nauczyć od mężczyzny? Wydaje się, że niczego nie ma, czego byśmy mogły nauczyć się od płci przeciwnej. A czasem jest to myślenie błędne, bo jest, czego… Mamy w sobie cechy, które aż rażą po oczach. Czy aby tylko cechy? Nie sądzę, więc dziś Pięć rzeczy, których powinnyśmy nauczyć się od mężczyzn.




1.Szpilki


Dokładniej poruszanie się w nich i nie chodzi o to byś cały świat przewędrowała w 18 cm szpilkach a później umierała, bo nogi Cię bolą. Trening czyni mistrza? Tak to prawda starczy spojrzeć na Yanisa. Jego kocie ruchy a do tego jak się w nich porusza zgrabnie nasuwa zaraz pytanie, „Czemu większość kobiet, gdy je ubierze idzie w nich jak pokraka?”. Ale dzięki temu drogowcy mają, co robić, bo muszą naprawiać chodniki i drogi, bo przez szpilki są poharatane. No dobra żartuję hahahaha.
Bo bez treningu nie nauczycie się niczego drogie panie. Nie jeden filmik widziałam gdzie mężczyźni tańczą czy też chodzą na szpilkach jakby kapcie mieli na stopach.  







2.Starzeć się z godnością

„Nie pomoże puder róż, kiedy panna stara już” tak mawiała moja ciotka. Ale co z tego skoro babcie starsze malują się jak się malują. Chyba wszyscy widzieli już zdjęcie kota umalowanego szminką różem i mocne kreski. Tak to idealnie odzwierciedla wizerunek starszej kobiety, która chce się na siłę odmłodzić. Ale młodsze kobiety też nie są lepsze tworząc tfu robiąc sobie krzywdę i malując nad okiem sobie plemnika czarnym markerem albo aż tak je skubiąc by nie pozostawić nic. Co gorsza o zgrozo golić je do zera?  Pewnie sobie myślicie, co ma to wspólnego z mężczyznami? Wiele! Nie kamuflują swojego wieku, przez co nie wyglądają jak karykatura minionego roku, więc czasem warto zrezygnować z makijażu. Delikatnie dbają o siebie przez różne zabiegi i przeróżne kosmetyki.



3.Solidarność


A zarazem przyjaźń. Tak tego kobiety zdecydowanie mogą się uczyć od mężczyzn. Bo gdy coś robią to robią to razem i jeden za drugim wskoczy w ogień i gdy będzie miał kłamać, że są razem będzie kłamać. A u kobiet jak to wygląda? Dwulicowość jedna drugą by utopiła a najlepiej by jeszcze żywcem podlewała benzyną i ups to nie ja zrobiłam. Większość uważa, że przyjaźń damsko męska nie istnieje pewnie, że istnieje a że ludzie zacofani są to mają klapki na oczach.



4.Pasja

Za szybko dni Ci umykają? Pewnie tak, bo nie masz sposobu na odstresowanie się. Pewnie nie jedna z Was karciła swego faceta zostaw tą grę już, po co łazisz tyle na tą siłownię itp. Zgadza się? To jest ich sposób na odstresowanie się, jak kto woli pasja. Jeden woli klocki lego inny woli samochody a jeszcze inny woli rysować. Taka jest prawda. I tego my kobiety możemy uczyć się od nich a nie tylko kosmetyki kosmetyki i a zmarszczka.


5.Realizuj plany


Ile razy było, że zaczynałaś coś a nigdy tego nie dokończyłaś? Pewnie nie raz. Więc skoro powiesz A to i powiedz B. Dokańczaj to, co zaczniesz realizuj swe plany i dąż do ich realizacji. Bo bez tego klapa totalna. I dziwisz się, że faceci mówią Ci, że nie umiesz zrealizować błahych zadań? Zacznij od tych prostych mniej skomplikowanych aż się rozpędzisz i zawojujesz cały świat. Możesz wszystko wystarczy chcieć.



26

20 kwi 2015

Wiśnia pod prysznicem





Gdy się kończą zapasy to czas by udać się do Drogerii po zakupy i tam było w wypadku peelingu do ciała. Poszłam po malinowy peeling, który już kiedyś opisywałam, lecz znaleźć go tak łatwo nie mogłam. Powód błahy, lecz zamknięto Naturę w mojej okolicy a do następnej mam chyba z pół godziny drogi, więc udałam się do Hebe. A że mam kartę, która czasem daje mi pewne zniżki i od czasu do czasu ulubiony produkt mogę kupić taniej to, czemu nie skorzystać.
22

14 kwi 2015

Sweet Lady





Niemiecki to coś, czego nie lubię nie cierpię i nie nauczę się. Ale niemieckie kosmetyki to chętnie używam np. Balea. Dotychczas do pielęgnacji ust używałam wazeliny czekoladowej, ale ile można używać czekolady. Raz na jakiś czas trzeba zrobić detoks i zacząć jabłkiem się smarować i krzyczeć „Sweet Lady”! Przywędrowała do mnie tylko, dlatego bo miałam taki kaprys i napisałam tak ją chcę chodź w rzeczywistości nie wiedziałam nic na jej temat. Prócz domysłu, że to smarowidło do ust…






Słodkie usta masz, komu je dasz? Nikomu nie oddam! A taka będę złośliwa chodź to prawda słodkie są, bo nie tylko pomadka ta pachnie to i jeszcze smakuje ten smak uzależnia (jabłkowy). Zapach już nie koniecznie, lecz kto co woli mnie aż tak nie urzekł. Kosmetyk ma służyć a nie tylko pachnieć i nic nie robić. Z niektórymi tak już jest, że pachną a działanie? Same suche obietnice producenta i leniwa szkapa nie zrobi nic choćbyś stawał na rzęsach i kankana tańczył.






A jak z tą panienką jest? O smaku i zapachu wspominałam. Nawilży lekko usta pozostawi je gładkie i co chwilę smarować ich nie trzeba. Ile kosztuje? A nie wiem dokładnie. Gdzie ją można znaleźć? Na pewno w DM, lecz u nas to nie mam pojęcia może jakiś sklep internetowy ma ją w swojej ofercie.




20

9 kwi 2015

Lumpeks to ... ?









Lumpeksy kojarzą się z biedą i złą, jakością ubrań. I jednym wielkim bałaganem i całymi stertami ubrań i oczywiście całą gromadką osób grzebiących w tych stosikach. Ale jak to wygląda naprawdę? Tak chodzę do lumpeksu i od czasu do czasu kupuję to jakąś bluzkę czy też bluzę. Nie we wszystkich cuchnie stęchlizną jest brudno i ubrania walają się pod nogami chodź bywają takie zaniedbane. Ten, który ostatnio odkryłam wyglądał jak elegancki butik w tle muzyczka delikatnie przygrywała pachniało i parę perełek znalazłam za grosze. Ekspedientka uśmiechnięta ludzi trochę wygrzebujących w środku przebywało. Kupiłam tam sukienkę w groszki białe New Looka za niecałe 3 zł stan idealny i na dodatek z metką wisiała. Skoro za chwilkę lato to trzeba mieć parę zwiewnych sukienek (mam cichą nadzieję, że będą upały).








Powstają również lumpeksy online, lecz do tego sposobu zakupów nie jestem przekonana tak samo jak do zakupów przez internet. Rozumiem nie każdy ma czas, więc handlowcy wychodzą naprzeciw oczekiwaniom konsumenta, dlatego powstają online stronki. Wracając do zakupów lumpeksowych kupiłam jeszcze jedną kieckę typową na plażę zwiewną marka nieznana, ale grunt, że niezniszczona cena jej to 5 zł.








Jeżeli miał by źle na mnie leżeć dany ciuch a kupię go za grosze żal nie będzie mi go wyrzucić czy też zrobić z niego chwilową ścierkę ha. A jakbym kupiła kieckę za stówkę albo więcej tak to mogłabym zwrócić ją, lecz zawsze było by mi nie po drodze i tak by leżała i leżała. Wolę wydać mniej i kupić jakiś dziwny ciuch.
Kolejnym nabytkiem to bluzka koloru melanż z bufkami. Uwielbiam bufki! Stan idealny cena 10 zł marka? Yyy, ale czy to aż tak istotne grunt, że ładna.








Koszula w kratę uniwersalna zawsze pasująca czy to do spodni czy też leginsów. Ta w tym wypadku trochę dłuższa prawie, że do kolana. Cena 6 zł.





Po zakupach w lumpeksie moja M. do mnie patrz przecież ty masz taką samą. No tak mam a taką samą bluzkę widziałam w którymś z dwutygodników i też z New Looka. Tam kosztowała ponad 80 zł a ja dałam za swoją 3 zł. Jest różnica cenowa.









A wy, co sądzicie o lumpeksach?




38

6 kwi 2015

DZIEWCZYNY Z POWSTANIA









Trochę żałuję że tak późno przeczytałam tą książkę. I wcale nie dziwię się, że zbyt pochopnie oceniłam „Miasto 44”. Ale od początku pierw byłam na filmie i oceniłam go oczywiście negatywnie, ale i tak nie cofnę słów, że przesadzili z tymi motywami „nowoczesnymi”. Jeżeli robić film o prawdziwych historiach to lepiej bez żadnych zbędnych dodatków i dziwnej odległej muzyki, która w danym czasie nie istniała. Pewien czas temu siedząc i poszukując książek natknęłam się na „Dziewczyny z Powstania” bez chwili zawahania kliknęłam dodaj do koszyka. Dotarła trafiła i …






Zmieniła wszystko. Cały pogląd na film na to, co się wydarzyło kiedyś i w nie jednym momencie łezka w oku się zakręciła. Dzięki niej zrozumiałam, o co chodziło do końca w filmie, czemu? Bo tam występują kobiety, które pokrywają się z wyznaniami kobiet, które przeżyły ten czas. Dały radę! Rodziły umierały walczyły i nie jedna swój cały dobytek życia straciła. Musiały zacząć wszystko od nowa bez bliskich albo z nimi lub i też z maleńkimi dziećmi. Martwiły się o mężów dzieci i bliskich. Oraz oszukiwały żołądek „jedzeniem” największy rarytas dla tamtych kobiet? Świeża sukienka i kąpiel/ prysznic. Tak i dla nich to było piekło cały świat i życie ich stanęło w gruzach, ale walczyły nie poddały się, lecz mogły.  I jak ktoś ze znajomych twierdzi, że ma dziurkę w bluzce itp. to jest straszne mam chęć powiedzieć idź się leczyć na mózg mając takie problemy to ….
Kolejna rzecz warta uwagi to teksty bez cenne słowa padające od każdej z pań. Potrafiące dobitnie i brutalnie podsumować każdą sytuację.






 „ Najlepsi nasi ludzie, najlepsi Polacy zginęli w Powstaniu Warszawskim. Po wojnie ich zabrakło, a ich miejsce zajęły szumowiny, karierowicze. To już nie jest to samo państwo i to już nie jest ten sam naród. Stary, wspaniały świat, w którym zostałam wychowana i którego byłam i chyba do dzisiaj jestem częścią, został unicestwiony. Wiele jeszcze czasu upłynie, nim to wszystko odrobimy”

Anna Branicka –Wolska (rocznik 1924)






Nie bez powodu zacytowałam ten fragment czyż on nie określa otaczającej nas rzeczywistości? Oczywiście, że tak dziewczyny podążające bez opamiętania a ja byłam tu i tu patrzcie. Za wszelką cenę ludzie pragnący awansu w pracy i wywyższający się a reszta? Zwykłe szmaty tej i tej podłożymy coś może dostaniemy podwyżkę. Niestety tak widzę ten świat to jest chore, … Ale i prawdziwe…







Jeżeli poszukujecie książki, która zaczaruje i przeniesie Was w inny świat nie aż tak bardzo odległy to polecam. Znajdą się momenty, gdy i Wam łza się zakręci i nie wytrzymacie. Nie przeczytacie jej wręcz ją połkniecie. A jeżeli byliście na „Miasto 44” to lektura obowiązkowa. Teraz ze spokojnym sumieniem książkę mogę wysłać do Marty. 



6
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.