Kolekcjoner dzieci









Jedni kolekcjonują klocki lego jeszcze inni znaczki a kolejni długopisy. Ile ludzi tyle zainteresowań i tyle zbieractwa różnego. Ale dlaczego o tym wspominam? Kolekcjoner dzieci.
To tytuł książki, którą długo będę wspominać. Lecz jak można kolekcjonować dzieci? Hm… O tym za chwilkę. Książkę pożyczyła mi koleżanka, która bardzo dobrze wiedziała, że siedzę i w prawie każdej wolnej chwili czytam. Co książka to bardziej krwawa? Nie zawsze.






Początek nie jest taki prosty, ale gdy przebrnie się przez pierwsze pięćdziesiąt stron zrozumie charakterystykę każdego z bohaterów książki. I dlaczego, po co i po co mu były kombinerki? Początkowo cała akcja toczy się w Niemczech giną dzieci, które mają wyrywaną pewną część ciała. Kolekcjoner wyrywa ją i traktuje, jako trofeum mając je zawsze przy sobie. Mała rzecz a cieszy…
Każde morderstwo dotyczy tylko jednej płci dziecka zawsze ofiarami padają blond drobni chłopcy. Co robi z nimi nie zdradzę? Za każdym razem zabawia się z policją i pokazuje im małe przedstawienie. Traktując każdą z ofiar trochę jak kukiełkę, dlaczego tak? Nie zdradzę, bo kto będzie chciał ją przeczytać nie odczuje tych ciarek na plecach… 


Ślad po nim w Niemczech zanika policja myśli, że już nie wyjaśnią tych zabójstw. Wszyscy tracą nadzieję i zapominają o sprawach, lecz pewna policjantka pamięta je doskonale. Wszystko do niej wraca, gdy słyszy w wiadomościach, że w Toskanii zaginęli bez śladu trzej chłopcy… Postanawia zadzwonić do tamtejszej policji by dowiedzieć się szczegółów, lecz oni nie mają nic prócz rysopisów, bo ciała rozpłynęły się…






"Utraty dziecka obawiają się wszyscy rodzice. Taki koszmar przeżywa niemiecka para turystów podczas urlopu w Toskanii. Ich synek, bawiąc się nad strumieniem, znika bez śladu. Poszukiwania policji nie przynoszą rezultatów. Zrozpaczeni rodzice wracają do domu.
Dziesięć lat później matka zaginionego dziecka, Anne, udaje się na miejsce zdarzenia, aby odkryć, co się wówczas stało. Nie zdaje sobie sprawy, że osoba, która może coś o tym wiedzieć, znajduje się na wyciągnięcie ręki. Tymczasem ginie kolejny chłopiec..."






Co dalej nie zdradzę. Przerażająca zbyt realistyczna i przy niej zegarek przestał dla mnie istnieć. Gdy już domyślałam, co się wydarzy następował zwrot akcji i całkiem inaczej to wszystko wyglądało. Opisy miejsc zbrodni bohaterów i całych zdarzeń są genialne? Hm to za mało powiedziane. To się czuje jakby siedziało się na ławce w okolicy, jakiej akcja toczy się i patrzało tylko za kurtyny. Ciarki? Tak, ale to pikuś przy niektórych sytuacjach. Dreszcze ciarki łzy przy tej książce wszystko jest możliwe…






Obowiązkowa lektura? Nie! Ale książka, którą polecam każdemu i to nie ważne czy uwielbiasz kryminały. Utkwi u każdego w pamięci na bardzo długo…, Bo zbrodnia to zbrodnia a strach o dziecko i ciekawość to … 




4 komentarze:

  1. O matulu, tak mnie zaciekawiłaś tą książką,że mam ochotę teraz NATYCHMIAST lecieć szukać jakiejś otwartej księgarni (co w niedzielny wieczór jest niemożliwe ) :) muszę ją przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam tę książkę w mojej bibliotece i szczerze nie zaciekawiła mnie. Nie to że książka jest nie ciekawa ale tematyka nie moja.
    Pozdrawiam
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Dostałam tę książkę na urodziny, ale jeszcze nie ruszała. Teraz mam ochotę :) Po sesji będzie czas!

    OdpowiedzUsuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka