Recepta na Sekret Urody











Znacie sekret urody, który nie zawiera ani deka rutyny? Jest bardzo prosty wręcz bajeczny uroczy sekretny i nie ściśle tajny. Mowa o Secrets of Beauty organizowane przez Michała. Ogarnąć spotkanie, które było nad morzem tzn. się w Jastrzębiej Górze a do tego ferajnę kobiet? Wydaje się nie możliwe a jednak Michał dał radę! Z każdą kolejną edycją spotkanie nabiera rozmachu a co najważniejsze zero nuty i rutyny.  Jak było na tym spotkaniu? A wszystko w swoim czasie i nie tak od razu.
Było to trzecie spotkanie, w którym miałam okazję brać udział i… Standardowo problem z walizką był tak jak kiedyś, ale to już pominę. I jak łatwo domyśleć się całe spotkanie tfu czy na nim się pojawię stanęło pod znakiem zapytania. Ale byłam nie poddałam się.






Miałam najdalej ze wszystkich uczestników, bo aż niecałe 70 km do miejsca spotkania. Więc całe Trójmiasto wystarczało przejechać i poczekać na pksa i jesteśmy na miejscu. No, ale w Gdyni spotkałam już Agnieszkę Alę i Martynę, (która myślała, że chyba jestem jakimś seryjnym mordercą hahahaha).
Od przystanku do ośrodka Natura Park miałyśmy 2 min, czyli przejść na drugą stronę. Szybki meldunek i o zgrozo „seryjny morderca” wylądował w pokoju z Martyną. Poznałyśmy się na pierwszym spotkaniu szybkie przypomnienie skąd się znamy pogaduchy i dobra „Czy idziemy coś zjeść?”.
Obiadokolacja w postaci stołu szwedzkiego, czyli żyć nie umierać. Szybka wycieczka po ośrodku i zaglądanie w każdy zakamarek. Ale najpiękniejszy to był teren zielony przystosowane miejsce do ogniska i wielkie pole stokrotkowe w kształcie kwadratu. Wieczorem był lekki przedsmaczek następnego dnia „NIESPODZIANKA” w postaci marki Ilua. Co się tam działo? Przybliżenie marki macanie i smakowanie. Tak żarłam te kosmetyki i są jadalne, ale pozostawiają lekki niesmak w ustach, ale da się to przeżyć.








Szybkie ploty zapoznawanie się i sen. No, bo trzeba było następnego dnia wstać rano… Taaa przed dziewiątą wstałam na śniadanie zdążyłam i na warsztaty też. Odbywały się one na wielkiej Sali konferencyjnej i pierwsza marka, jaka nas powitała była to Biolonica. Dzięki której mogliśmy poznać cały ośrodek stworzyć krem, który jest najprostszy. Więc z Anią tworzyłyśmy mieszałyśmy dodawałyśmy poszczególne składniki i zło konieczne. Czyli jaki olejek dać do kremu? Dobra to lawendowe pole zawitało w środku.







Następna była marka Verona, która jest Polską rodzimą marką wiele osób było w szoku, lecz nie ja, bo farby kupuję tej marki. Jakoś trzeba ukryć odrosty i to, że mózg się broni. Hahahaha. Podczas warsztatów towarzyszyła nam mniejsza wersja Trendash, czyli Miśka. I o zgrozo miałam jej na chwilę przypilnować i ups. Co z takim dzieckiem zrobić? Jak to, co bawić się a że cienie były pod ręką to frajda była na całego? Dawno tak dobrze nie bawiłam się i etam, że całe umazane byłyśmy. Ale brudne dzieci to szczęśliwe dzieci i potwierdzam to jest prawda. Ile pamiętam z wykładu? Yyy nie wiele przyznaje się bez bicia.







A wiecie ile frajdy jest przy tworzeniu wosków? Ojoj wiele! ½ składu, czyli Margareta przybliżyła wszystkim jak stworzyć woski. Więc zabarwialiśmy je i pamiętajcie 50 kropli olejków. Taaa, jakie 50 kropli fajnie pachnie? To biorę i kropię! Zabawy, co nie miara ubaw na całego, ale najpiękniejszy był moment by te woski nazwać. Wszystkich przebiła Ola i jej dwa szatańskie woski.









A tutaj się zaczynają schody, czyli jak się umalować? Miśka ciotkę mazała tfu malowała a że po ręce to nie ważne. Poznałyśmy nowości marki Gosh i te matowe szminki. Hm może przekonam się do nich zresztą jedna w szafce leży.







Oczy zwierciadłem duszy kobiety podobno są a rzęsy? Podkreślają oko by było bardziej wyraziste, ale dzięki Eylure staje się to bajecznie proste. Większość pomyśli a gada tylko tak i tak są sztuczne… Niby sztuczne, bo na klej trzeba je przykleić, ale są tworzone z włosia ludzkiego. I każde opakowanie, które znajduje się na świecie zostało wyprodukowane przez kobiety z trzeciego świata. I przy ich produkcji nie pracują dzieci, co mnie cieszy, bo nie lubię, gdy firmy wykorzystują nieletnich do pracy.
Gdy się takim rzęsą przyjrzymy to zauważymy, jakiej precyzji wymagają przy ich zrobieniu. A jak z założeniem? Hm pierwszy raz rzęsy kleiłam jedne się udało z drugimi gorzej, ale cudo! Które podkreśli każde oko, bo jest ich parę naście rodzaj? Więc drogie panie do wyboru do koloru!









Żeby było mało mogliśmy zabawić się w salon kosmetyczny dzięki Elegant Touch. Są to paznokcie, ale dzięki nim „sztuczne” nabierają nowego znaczenia. Bo nie niszczą płytki i cała ich aplikacja zajmuje mniej niż 15 minut. Pokochałam te pazury za łatwość w obsłudze i za trwałość. Od zwykłych klasycznych aż do pazurów neonowych i tych z ćwiekami. Każda znajdzie coś dla siebie. I nawet Michał pazurki sobie dokleił!








Warsztaty? Mega! Cieszę się, że mogłam sama coś robić a nie tylko siedzieć słuchać i nic więcej. Tym spotkaniem Michał każde poprzednie pobił na maxa. Zero nudy i rutyny tym spotkaniem przełamał cały stereotyp spotkań blogerskich. Bo można zrobić spotkanie z pazurem by nikt się nie nudził a zarazem odpocząć. Do tego trzeba mieć jaja a ma je Michał.
Spotkanie w knajpie z górą gratisów? Dzięki zbyt nudne to jest dla mnie i chrzanię takie spotkania. Wolę coś dziwnego i mało spotykanego!


Ale co się działo tego dnia po warsztatach? Oczywiście ognisko! Przez które brzuch mnie bolał od śmiechu standardowo kiełbaski musiały być, ale było też nietypowe danie romantyczne podświetlane komórkami, czyli karkówka z patyka! Ale że zwęglona trudno chłopak się starał dla Ani. I oleee! Lecz wszystko, co dobre bardzo szybko się kończy…, Gdy wszyscy odjeżdżali aż łezka w oku mi się zakręciła.  No to być może do następnego albo do bardzo szybkiego. 






18 komentarzy:

  1. Haha, sypiam z "seryjnym mordercą" . No ale kurde, kto po roku mi mówi "No hej, Ty miałaś tą granatową sukienkę na pierwszy SoB" . Każdy by się wystraszył!
    Nie no żartuję. Takiej zwariowanej dziewczyny dawno nie spotkałam! Tego mi było trzeba! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No kto? Ja hahahah :D Miło to słyszeć :*

      Usuń
  2. ps. Już wiem, gdzie w Gdańsku mogę nocować ;ppp

    OdpowiedzUsuń
  3. No jakbym wiedziała, że Ola ma świece w pokoju to byłaby karkówka przy świecach a nie przy komórkach...no ale, że nie wiedziałam, to trzeba było sobie jakoś radzić hahah :D Zwęglone mięsko i tak zjadł luby :D
    Byłooooo meeeegaaa! :) OLE!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha widać że jej foty na Insta nie widziałaś :D A to od serca węgielek był :D hahahha Było zajebiście! :) Oleee! :D

      Usuń
  4. My spotkamy się wcześniej :) ale już jesienią kolejne Nierutynowe Secrets of beauty :D dla odmiany nad morzem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie że tak :) No i to mi się podoba :)

      Usuń
  5. Cieszę się, że zostałam zaproszona i mogłam cię poznać. Spotkanie było mega, niemogę doczekać się jesieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bożena miło było poznać kolejną wariatkę :*

      Usuń
  6. Będę Cie pamietac choćby przez ta piżamę :D A w gole było zajefajnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cicho! Żadnej piżamy nie było na widoku publicznym :D hahahahaha
      A tak serio Dorotko miło było Cie poznać i do zobaczenia innym razem ;) :*

      Usuń
    2. Hehe, ja też pamiętam tę piżamę... Świadków jest już dwóch! Było super:)

      Usuń
  7. Super post, super warsztaty z tego co zobaczylam na zdjeciach. Ciesze sie ze cos takiego jest organizowane. Pozdrawiam wszystkich warsztatowiczow.

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam morze! super :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wydaje się, że całkiem fajnie to było zorganizowane :) No i zabawa przy robieniu różnych rzeczy samemu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. o tak! Michał z SOB'u na SOB przechodzi sam siebie :)
    Miło było Cie znów zobaczyć!

    ps: Mój Alek jak oglądał fotki stwierdził, że żałuje, że nie pojechał, bo też chętnie pomalowałby sobie z taką ciocią Kasią :D haha

    OdpowiedzUsuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka