By stopy dopieścić nie trzeba cudów!



               Peelingu używam do ust, ciała, rąk i sporadycznie wręcz po macoszemu do stóp. No chyba, że pewnego pięknego dnia uznamy, że sezon zbliża się nawiedzamy kosmetyczkę i chcemy mieć piękne zadbane stopy. Ale o stopy warto dbać również poza sezonem, dlaczego? By w późniejszym czasie móc samemu doraźnie lub na dłuższą metę dbać o nie samemu. 



W pielęgnacji najważniejsza jest regularność, bo bez tego nie ma połowy sukcesu. Kiedy można mówić o sukcesie? Kiedy widzimy, że stosowany przez nas kosmetyk przynosi zamierzony efekt? Balea. Marka o wielu twarzach posiadająca w swej ofercie wiele różnych kosmetyków, które są niedrogie. Przykuwają uwagę kobiet dzięki swoim opakowaniom barwnym i innym, niż marki konkurencyjne. A co najgorsze dostępne są tylko na stoiskach chemii niemieckiej albo przez internet. Inna bajka jest, gdy mamy kogoś znajomego czy kogoś z rodziny w kraju, w którym znajduje się zaczarowana drogeria dm. 



Nie ukrywam, że swoje kosmetyki kupuję zawsze na stoiskach chemii niemieckiej. Albo, gdy poszczęści mi się i akurat ktoś ze znajomych jedzie do Niemczech i dostaje listę zakupów kosmetycznych. 
Tak było w wypadku tego peelingu do stóp kosztował niecałe trzy złote w przeliczeniu na naszą walutę. W internecie nie grzebałam jeszcze za nim, bo jeszcze mi się nie skończył. Na stoiskach z chemią niemiecką nie ujrzałam go nigdy. 




Cała zawartość skrywana jest w opakowaniu tubce z wygodnym zamknięciem typowym dla tego typu kosmetyków. Szata graficzna typowa dla tej marki i przykuwająca oko swymi barwami. Po otwarciu wyczuwalną nutą i zarazem dominującą jest mięta. Lecz podczas wykonywania peelingu delikatnie wyczuwalny staje się grapefruit. 
Podczas używania można wyczuć duże drobinki i zagwarantowane ostre zdzieranie niepotrzebnego naskórka. 



Po samym zabiegu można cieszyć się stopami gładkimi jak pupka niemowlaka. By utrzymać efekt, którego pragnę zabieg powtarzam, co półtora tygodnia a na co dzień stosuję krem do stóp, który już opisywałam wcześniej (klik). 

17 komentarzy:

  1. Dobrze powiedziane..marka wielu twarzy..nie widziałam nigdy tego peelingu a ja generalnie peelingowa jestem bardzo..to mój ulubiony kosmetyk pielęgnacyjny 😍
    Trzy złocisze -cena bardziej niż spoko :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. taki nepozorny a skłąd wieeeeelki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam się więc się nie wypowiadam :P

      Usuń
  3. Ja to nigdy z Balea nie miałam są też u mnie hurtownie kosmetyczne ale tylko z polskimi produktami więc lipa. Ja do stóp to tylko peelingu używam bo nie potrzebuje pumeksu - no nie chodzę na szpilkach - w sumie to nawet lepiej bo pewnie bym "człapała" a nie chodziła i wyglądała jak kaczka. =P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha bo w szpilkach to trzeba umieć chodzić :P Ale niektóre dziewczyny tego nie rozumieją i robią człap człap...

      Usuń
    2. No dokładnie a to nie wygląda nawet. =P

      Usuń
  4. Właśnie niedawno narzekałam na peeling marki Green Pharmacy, który okazał się kiepski i już uznałam, że nie znajdę nic dobrego w tej kategorii. A tu proszę, strasznie mnie zaciekawiłaś :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Green Pharmacy dobrego zdania nie mam. Mały niepozorny i warty uwagi :)

      Usuń
  5. ja do stóp używam tarki albo pumeksu, myślę, że peeling obecnie byłby dla mnie zbyt słaby bo moje pięty nie są w najlepszym stanie.

    OdpowiedzUsuń
  6. ja sama bardzo rzadko używam peelingów do stów, ale ten wypada dość ciekawie i nie widziałam go wcześniej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To już wiem co tym razem chcę aby mi siostra przywiozła :) Peelingu żadnego jeszcze nie miałam okazji poznać z Balea ale chętnie to nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto nadrobić tą zaległość ;)

      Usuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka