Używasz czy udajesz że używasz?









Większość osób z wakacjami kojarzy z rozwrzeszczanymi dzieciakami pod oknami mniejszym tłokiem w autobusach i złocistą opalenizną.
Rozwrzeszczanych dzieci pod oknami nie ma siedzą i marudzą w domu „Mamo oddaj tableta” albo „Nie ja nigdzie nie idę chcę obejrzeć tą bajkę”. Sorry, ale taki klimat mamy… Albo bezstresowo dzieci są wychowywane, bo musi być pieszczone jak jajko Dantego.







Mniejszy tłok w autobusach jest, ale jedynie wtedy, gdy nie jest to kierunek plaża albo centrum miasta. To nawet i z tyłkiem jest gdzie usiąść. Wakacje to czas gdzie babcie nie mogą marudzić, że z plecakami dzieciaki jeżdżą, chodź w komunikacji miejskiej panuje zakaz by taki mieć na plecach to i tak go nie przestrzegają. Dlaczego? Czytanie ze zrozumieniem się kłania. Albo nauka alfabetu i przymusowe przeczytanie jakiejkolwiek obowiązkowej lektury przez dziecko. A z tym to już ciężko ciężko…







Złocista opalenizna to coś, co każdy obywatel pragnie no chyba, że jest się czarno brązowym skwarkiem wylegującym się na plaży by móc wpisać na Facebooku „ jestem na plaży”. Nie raz leżąc na piekielnym słońcu zapominamy o filtrach ochronnych a co najważniejsze by stosować je regularnie. Kluczem do sukcesu jest regularność chodź w niektórych przypadkach „myślenia”, jeżeli wywalę pół tubki kosmetyku to nie muszę się cały dzień smarować. Ależ oczywiście i poparzenie słoneczne murowane… Karetka przyjedzie i zabierze. Ale pierw poleciłabym na oddział transplantologii by przeszczepić temu „mózgowcowi” móżdżek cielęcy. Może wtedy zaskoczy, co trzeba …





Nie ważne czy siedzimy na plaży czy idziemy przez miasto warto nasmarować się balsamem czy też z mleczkiem przeznaczonym do opalania. Bo raczej nikt nie lubi „przyjemnego” zapachu spalonej skóry i pieczenia. Oczywiście nie chodzi o mięso pieczone, lecz o naszą skórę.






Sama zaś używam, na co dzień balsamu z filtrem 50 nie wyleguję się na plaży, bo nie umiałabym siedzieć plackiem i świecić tyłkiem. To nie dla mnie zdecydowanie!
Zbyt blada jestem i zaraz byle, jaki promień słoneczny chwyta i maluje czerwone ślady, więc wolę się zabezpieczyć i chuchać na zimne. Nie kosztuje więcej niż 25 zł a każdego może ochronić przed poparzeniami szczególnie w taką pogodę, jaka aktualnie panuje.
Ulubiony kosmetyk? Nie, ale ochronna musi być. 

Ciekawe czy wy pamiętacie o takich balsamach by używać? 




14 komentarzy:

  1. dobra ochrona słoneczna to podstawa, szkoda że wiele osób nadal nie używa jej z rozwagą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! I nie ważne czy idzie się w tłumie czy na plażę :)
      Nie używa bo po co? Samo się zrobi...

      Usuń
  2. Dzieciaki smaruje 50tką, siebie przyśpieszaczem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja używam za każdym razem gdy wychodzę w ten wściekły tłum - w sensie poza dom :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha nie ważne gdzie idziesz grunt by pamiętać o tym! :)

      Usuń
  4. 50+ jak babcia Dorotka musi być! Bo dbam o się, jak o to jajko Dantego czy jakoś tak :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam się - dzisiaj siedziałam na balonie przez godzinkę bez żadnego smarowania :C Wiem, wiem - wstyd. Zaczytałam się zwyczajnie. Na moje szczęście - ni troszeczkę mnie nawet nie chwyciło. Ani odrobinkę! :) Taka ta moja skóra dziwaczna... a jak wyskoczyłam w tamte wakacje z filtrem 50 na plaże to i tak czerwoniutka po godzinie byłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz czasem gapiostwo się opłaca :D byle nie za często :P

      Usuń
  6. Pieknie napisane! I nie uzywam bo wiecznie zapominam

    OdpowiedzUsuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka