Krem czy sorbet?




                Coraz krótsze dni i coraz chłodniej z dna szaf wyciągamy cieplejsze ubrania a co za tym idzie również czapki szaliki oraz rękawiczki. Chcemy chronić się przed wiatrem, który nie stworzy nam z pewnością powiewu egzotycznego klimatu, lecz przeziębienie murowane. Ale nie mam zamiaru nawiązywać do żadnej choroby, bo to nie czas i miejsce na takie ekscesy. Dłonie podobno wizytówka każdej kobiety i mężczyzn też. Chodź ta druga grupa dba o nie sporadycznie albo nie dba, bo, po co? Przecież nic się z nimi nie dzieje... Ale wiadomo są mężczyźni i mężczyźni.





Nie podobno, lecz na pewno są one wizytówką naszą i należy o nie dbać. I nie tylko jesienią tylko przez cały rok by wyglądały porządnie zadbane paznokcie pomalowane. I nie koniecznie lakierem kolorowym wystarczy sama odżywka by delikatnie błyszczały każda z kobiet robi, co lubi. Więc jak dbać o nie? Na pewno poprzez peelingi do dłoni, który bardzo łatwo można samemu stworzyć w domu z produktów, które znajdziemy w kuchni. Po przez maseczki, ale do tego zabiegu są potrzebne już rękawiczki bawełniane. Pielęgnować powinnyśmy dłonie również stosując kremy do dłoni i nie sporadycznie jak nam się przypomni raz na ruski rok, lecz parę razy dziennie.





Pierw blogosfera zawrzała i huczała na temat niemieckich kosmetyków później nastała moda na ruskie a teraz, że niby na białoruskie? Nie wiem nie znam się nie podążą za tym, co modne i muszę to mieć, bo ktoś to ma. Nic nie muszę a że białoruski krem napotkałam to już inna bajka całkiem inna. 



Barwna szata graficzna przyciągająca wzrok i nie da się przejść koło niego obojętnie. Maleństwo, które zmieści się do każdej torebki i jak łatwo można się domyśleć łatwo go zgubić pojemność jego to 75 ml. Krem czy sorbet? Zdecydowanie krem kogoś poniosła totalnie fantazja nazywając go sorbetem. Na składach się aż tak nie znam, więc ten temat ominę, bo nie mam zamiaru pisać by coś napisać... Producent głosi:







Krem- sorbet do rąk intensywnie nawilżający. Naturalne składniki: organiczne oleje sojowy i lniany, kwas hialuronowy, proteiny migdałów, wyciąg z wodorostów, ekstrakty aloesu, babki, echinacei, nagietka, olejek miętowy - odżywiają, zmiękczają i wygładzają skórę, skutecznie i długotrwale nawilżają, łagodzą suchość, łuszczenie i ściąganie. Koją delikatną skórę rąk, dając przyjemne uczucie świeżości i komfortu. Krem się szybko wchłania i nie pozostawia uczucia tłustości. 
0%  - oleju mineralnego, gliceryny, sztucznych barwników, parabenów. 100% - naturalne oleje.






Po przeczytaniu tego, co znajduje się na etykiecie śmiać mi się chce. Krem odżywi skórę, ale na chwilę, wygładzenie jest zauważalne po pierwszym użyciu tak samo jak nawilżenie. Lecz długotrwałe ono nie jest, bo znika zaraz po umyciu dłoni a spróbuj nie użyć kremu  chwilę po umyciu to pozostanie wiórek na dłoniach. I to jeszcze "nie pozostawia uczucia tłustości" ależ oczywiście, że nie... Pewnie, że pozostawia po sobie tłusty film, który staje się bardziej upierdliwy niż sąsiadka monitoring osiedlowy... Jedynym największym plusem tego kremu jest jego zapach delikatny cytrusowy. Koszt tego kremu to 11 zł.






2 komentarze:

  1. A zapowiadało się tak ciekawie... :) Ja to do łapek lubię olej arganowy, tak od czasu do czasu. A na co dzień mam jakieś drobne kremiki, które nie sprawują się najgorzej, chociażby z CPR.

    OdpowiedzUsuń
  2. dla mnie krem ktory dobrze nawilza ładnie pachnie przy okazji - bedzie numerem 1, nie wazne czy jest ruski, czy białoruski :P
    buziaki, Monia

    OdpowiedzUsuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka