Brak tytułu







Nastanie ten moment, gdy zapragniesz swą fryzurę usztywnić i wypsikasz pół opakowania lakieru do włosów. Powstanie Ci skorupka jak u żółwia a ty będziesz tworzyć śmieszne zjawisko na wietrze, bo twoja fryzura ani drgnie. Nie będzie się zachowywać naturalnie, bo niby jak? Po takiej ilości lakieru? Zapomnij. Czasem i fryzjerzy zapominają o umiarze i nawalą tyle tego wszystkiego na włosy, że ojoj głowa boli. A na drugi dzień z twej upragnionej fryzury pozostaje coś przypominające małe gniazdo dla kruków... Ale można temu zaradzić i aż takich problemów nie mieć. 









Ten dzień pamiętam jak dziś cudo nad cudami znajdujące się w salonie i każda z nas uczyła się na nim układać włosy mowa o mokrym lakierze. Nie cierpiałam układać włosów na tradycyjny lakier, bo chwila moment wysychał i skorupka powstawała. W wypadku tego lakieru było parę sekund manewru, że można było ułożyć tak jak się chciało fryzurę wieczorową czy też dzienną. Klientki czy też modelki zawsze zadowolone były i zdziwione, bo jak to one nie czują nic ciężkiego na włosach. Właśnie to jest zasługa mokrego lakieru chodź niektórzy nazywają go żelem dla mnie to jest i tak lakier. Chodź zastosowanie może mieć i takie i takie jedno opakowanie dwa produkty w jednym i dwa zastosowania. 





I tak pewien czas temu mogłam powrócić myślami do tego momentu, gdy pierwszy raz po x czasu zawitał w moich łapkach on mokry lakier. Chodź i wtedy też była jeszcze jedna marka mająca mokry lakier to chyba był nawet Loton opakowanie szklane z etykietą fioletową. Dobra nie pamiętam aż tak dokładnie, więc wprowadzać w błąd nie chcę. Charakterystyczny dla tego lakieru/ żelu jest zapach gdyż jego główną bazą jest alkohol, lecz bez obaw można go używać, bo za krótką chwilę ten zapach zanika. Nie wnika on we włosy i nie czuć. Brzmi to przerażająco, ale kiedyś loki robiło się na piwie i każda z pań żyła kaca nie miała no chyba, że fryzjer... 







Zamknięty jest w opakowaniu plastikowym zakończony sprayem, który utworzy nam delikatną mgiełkę otulającą nasze włosy. Możemy swobodnie przez parę sekund je układać aż do chwili, gdy zastygną, ale uwaga. Nie będzie skorupki jak u żółwia wiatr powieje one razem z nim, lecz po chwili powrócą na swoje pierwotne miejsce jak zostały ułożone. Nie ma mowy o tym by przesadzić z ilością jego, bo nadmiar produktu możemy wyczesać z włosów. I nie utworzy nam się brzydki biały proszek oznajmiający miała skorupkę... 





Są trzy warianty opakowań od malutkiego, które zmieści się w każdej damskiej torebce 75 ml aż po 300 ml. Wystarczający na nieskończoną ilość psiknięć i końca jego tak szybko się nie zauważy. Warty zakupu i by go mieć zawsze pod ręką, bo nigdy nic nie wiadomo, kiedy nam się przyda. 


4 komentarze:

  1. Z tematyką włosów to ja jestem tak bardzo zacofana, że nigdy o takim produkcie nie wiedziałam i nie słyszałam. Zła ja, co się później mam dziwić, że moje włosy żyją swoim życiem! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje włosy też czasem żyją własnym życiem i do tego przyznaję się :D Nie jesteś zacofana, tylko po prostu za dużo produktów na rynku dostępnych jest ;)

      Usuń
  2. Loki na piwie <3 do dziś pamiętam jak byłam mała a babcia sobie zakładała na noc wałki i włosy moczyła właśnie piwem :) a co do produktu to chyba powinien być jakiś przepis, żeby każdy fryzjer musiał z niego korzystać bo po jednym weselu, na które fryzurę robiłam u fryzjera myłam głowę 5 razy zanim lakier zmyłam ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinien być ale teraz aktualnie uczą że czym więcej nawali się na włosy tym lepiej... Są fryzjerzy i fryzjerzy ;)

      Usuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka