Pułapki sklepowe








                I nastał szał zakupowy coraz więcej ludzi robi zakupy świąteczne na prezenty oraz drobne rzeczy do potraw wigilijnych. Lecz często dajemy omanić się promocją, jakie tam panują często zdarza się, że zostajemy oszukani na jakieś pieniądze podczas takich zakupów. Nie każdy wie, co wtedy zrobić i wylewa swą irytację na kasjerce znajdującej się na danym stanowisku. Nie oszukujmy się to nie jej wina, że cena ma różnicę. Jak to wygląda z drugiej strony? Już powoli do tego zmierzam wiem doskonale jak klienci wylewają żale na kasjerów ba nawet potrafią drzeć się, bo cena jest inna. Za system odpowiedzialna jest całkiem inna osoba to ona wprowadza ceny do systemu. Czasem wystarczy, że przyjdzie nowa dostawa i cena taka ulega zmianie a promocja widnieje nadal na półce sklepowej. Jak wtedy postąpić? Co wtedy dzieje się w okresie świątecznym w handlu?





1. Zwróć uwagę na cenę

Jak to moja była nauczycielka mawiała "Życzliwością daleko zajdziesz" i to jest prawda? Jeżeli różnica cenowa jest zwróć uwagę kasjerce wtedy ta musi wezwać kierownika sklepu lub inną osobę i problem jest rozwiązywany. No chyba, że jest punkt obsługi klienta to udajesz się do takiego punktu i tam tłumaczysz, co się stało. Ale trzeba uzbroić się w cierpliwość, bo takie sprawdzenie chwilę trwa. Więc wdech wydech i stoicki spokój zachowaj.



2. Promocje

Dość często zauważałam dziwne zjawisko dotyczące promocji. Jeżeli coś jest tańsze to przyciąga naszą uwagę i musimy to mieć, ale jak to? A bo później tego produktu w tak korzystnej cenie może nie być. Uwierzyłabym w to gdybym nie pracowała w sklepie zazwyczaj 80% promocji jest oszukanych zdarzają się wyjątki, że dany produkt jest w niższej cenie niż standardowo. Ale i są takie sytuacje, że cena gazetowa jest znacznie wyższa od tej, co standardowo możemy, na co dzień zauważyć. A że oczy nam się błyszczą na promocję to wiadomo sklepy korzystają na naszej niewiedzy. Więc warto zastanowić się trzy razy czy potrzebujemy faktycznie tej rzeczy i czy faktycznie ta cena to aż takie wow. Ale jeżeli jesteście niepewni czy cena jest niższa niż faktyczna warto sprawdzić ją na miejscu. Jak? Pod ceną promocyjną zazwyczaj znajduje się cena, która obowiązywała przed "promocją" i wszelkie nasze wątpliwości są rozwiane.




3. Poproszę kierownika

I tutaj czasem dzieją się dziwne rzeczy. Kasjerzy na pytanie, że chcą prosić kierownika zamierają, ale nie tylko oni czasem i personel sklepu ganiający po sklepie też zamiera. I nie dajcie się zwieść tym "kierownika nie ma". Kierownik sklepu czy też zastępca jest zawsze, gdy sklep jest otwarty, więc jeżeli daliście się nabrać na to, że nie ma go to ups daliście zrobić się w konia. 




4. Chamski personel

Są takie sklepy, które uwielbiałam bywałam w nich często ze względu na atmosferę tam panującą. Ale przychodzi taki moment, że czar pryska i nowy personel potrafi zdziałać cuda, że klienci sami odejdą i pójdą gdzie indziej. Bo jeżeli ktoś rzuć na odwal się wybitą na pamięć formułką i to w taki sposób, że ma się ochotę wyjść to ups. Ale najlepsze jest to, że firmy nie robią sobie z tego nic twierdzą i idą w zaparte, że taka sytuacja nie miała miejsca. Więc proponuję rozwiązanie by do sklepu wpuścić tajemniczych klientów i sprawa się wyjaśni totalnie. Ale drugą stroną medalu jest to, że personel ma często gęsto klientów w nosie, bo zarabiają najniższą średnią krajową oraz nie przechodzą szkoleń, bo firma oszczędza. 




5. Zmienione położenie produktów

Tak to często jest robione by klient nie mógł odnaleźć szybko danego produkty i wyjść ze sklepu. Czemu? To już bardziej podbiega pod psychologię. Po 20 minutach tracimy lekko orientację w sklepie i przestajemy zerkać na karteczkę. A po 40 minutach nie patrzymy już totalnie na kartkę z zakupami tylko rozglądamy się za wszystkim, bo to się przyda itp. I wtedy uwaga patrzymy na wózki innych klientów i chcemy by nasz był tak samo wypchany. Tak to wygląda i to jest prawda. Duży wpływ na klientów sklepów ma muzyka to ona nas nastraja i pcha w otchłań pólek sklepowych. A wtedy to już bardzo łatwo przepaść. 




To są podstawowe grzechy popełniane przez sklepy. Ale wiedzą, że mogą sobie na to pozwolić, więc korzystają z tego i to na naszą niekorzyść... Praca w handlu nie jest prostą sprawą, ale klienci też nie pozostają bez winy tego, co się dzieje w sklepach przed świętami pisać nie będę, bo to są już sceny dantejskie. I dość często musiałam siedzieć na tabletkach na uspokojenie by móc ugryźć się w język. Aaa i jeszcze jedno najważniejsze nie róbcie zakupów na ostatnią chwilę, bo bez sensu byście spędzali czas na staniu dwie godziny w kolejce. No chyba, że lubicie słuchać różnych dziwnych opowiastek, co w kolejce można usłyszeć. Zakupy drobne w wigilię? Idźcie lepiej do małego sklepiku osiedlowego niż do dużego sklepu. Aaa i jeszcze jedno nie wchodźcie do sklepu i nie kłóćcie się z personelem, gdy wypuszczają ludzi, bo ten jest już zamknięty. Oni też mają swoje życie prywatne i zanim wyjdą z takiego sklepu to dopiero za dwie godziny po zamknięciu. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka