"Sos sojowy dla początkujących" K. Chen






Azja kraj kojarzony zazwyczaj z tradycyjnymi potrawami dla tego regionu np. sushi. Ale czemu zawsze mówiąc o Azji nie powiemy wprost sos sojowy? Właśnie może, dlatego że nie mieliśmy wcześniej przed sobą książki "Sos sojowy dla początkujących". Jest to lekka zabawna a zarazem opisująca książka tradycje, jakie panują tam. Wydanie kieszonkowe idealna opcja dla osób, które nie lubią, gdy książka zajmuje zbyt wiele miejsca w torebce czy też na półce. 









Czy ludzie, którzy opuścili swój ojczysty kraj nie tęsknią za nim? Pewnie, że tęsknią, lecz niektórzy boją się do tego na głos przyznać. Ale nie w wypadku Gretchen, która mieszkając w Ameryce małżeństwo zaczęło się na maksa rozwalać no, bo pan mąż... Wyjeżdżając i żeniąc się z nim była młodą dziewczyną i swojej decyzji żałuje. Lecz próbuje ją naprawić zostawiając wszystko, co amerykańskie w Ameryce łącznie z mężem i postanawia wrócić do Singapuru. Początkowo nie może aż tak szybko się odnaleźć w tym miejscu, ale jak wiadomo na wszystko potrzeba czasu. Zaczyna pomagać w rodzinnej firmie prowadzona jest z pokolenia na pokolenie a zajmuje się tradycyjnym wyrobem sosu sojowego. Nie takiego w kadziach szklanych, lecz w beczkach z drewna ona pamięta to najlepiej, bo jako dziecko pomagała przy mieszaniu sosu. Ale wspomnienia wróciły i obowiązki... Rodzina szczęśliwa, że ich córka jest razem z nimi i wróciła do domu na "stałe". Szczęście złudnie trwa długo aż do czasu. 









Ale czy da radę Gretchen żyć bez Ameryki? Bo przyjaciółkę ściągnie do Singapuru, lecz co z tego wyniknie? Nie zdradzę nic więcej. Ale z książki można dowiedzieć się wielu fajnych ciekawostek i poznać tradycje panujące w Azji. Lekko się ją czyta a po skończeniu jej następuje chwila refleksji i pytanie, „Ale jak to?'. 










***


I czas na wyniki konkursu książkowego. Wygrywają Klaudyna Związek, do Ciebie wędruje książka L. Wiśniewskiego. Natomiast do Ani Lebioda wędrują trzy pozostałe książki. Gratuluję dziewczyny! I czekam na Wasze adresy, możecie przesłać je w wiadomości za pośrednictwem Fb lub na e-mail. Na adresy do wysyłki czekam do 18 grudnia do godz 24:00.





4 komentarze:

  1. "Ale czy da radę Gretchen żyć bez Ameryki?" Pewnie da, bo bez składni też jak widać można

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez składni to raczej twoje życie jest drogi anonimie ;) Polecam maść na ból dupy, skoro aż tak ciebie to boli...

      Usuń
  2. A ja dzisiaj nadrabiam zaległości w czytaniu, zaglądam do kolejnego wpisu i.... dziękuję <3 Zaraz wyślę wiadomość! :) Będzie znów miłe, wieczorne spotkanie z Wiśniewskim! Jako że ostatnio staram się nie stronić od skrzynki pocztowej, wyślę dane w e-mailu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję! :) Wieczory z Wiśniewskim dobre są :)

      Usuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka