"Przepis na życie"




  Miłość. Jedze­nie. Kobiety. Co łączy te trzy rze­czy? Hm na pewno powie­dze­nie przez „żołą­dek do serca”. Bo to aku­rat prawda nie znam kobiety która nie pogar­dzi dobrym jedze­niem przy­rzą­dzo­nym przez faceta. 



Życie to nie wegetacja

Czy ist­nieje spraw­dzony prze­pis na życie? Otóż nie! Można powie­dzieć albo napi­sać jak więk­szość pochło­nię­tych depre­sją ludzi że „moje życie to wstać prze­żyć i iść spać”. 
Czyli krótko ujmu­jąc wege­tu­jesz nie pra­cu­jesz i nie masz żad­nych zain­te­re­so­wań bo gdyś miał takie to byś nie sie­dział w miej­scu i nie stę­kał jak dzika kaczka na auto­stra­dzie cze­ka­jąca na stopa i dzi­wiąca się że nikt jej nie rozu­mie.
Życie to nie tylko praca dom i łóżko. Jeżeli wkoło tych trzech rze­czy by krę­ciło się wszystko to ojoj pączuszki muro­wane! Bez pasji i zain­te­re­so­wa­nia czło­wiek obumiera ucie­kają mu za szybko dni nie ma jak ode­rwać się od wszyst­kiego co go ota­cza. Książki dają taką szansę lecz więk­szość lubi maru­dzić że są dro­gie etc. No dobra może i do tanich nie należą jedna kosz­tuje około trzy­dzie­stu zło­tych jeżeli nie kupisz sobie trzech gazet to świat się nie zawali i zawsze możesz ją kupić jedną. Gdy chcesz iść na imprezę pie­nię­dzy nie żału­jesz a na książkę już tak. I mogła­bym tak wymie­niać i wymie­niać. Szu­kaj wymówki a zawsze znaj­dziesz…




Anki wariacja życiowa

  Z miło­ści do jedze­nia jesz­cze nikt nie umarł lecz tylko z nadwagi. Ale boha­te­rów tej książki to raczej nie doty­czy. Główną boha­terką jest Anka kobieta wio­dąca spo­kojne życie mogła bym je okre­ślić mono­tonne i nudne krę­cące się wkoło domu dziecka i męża. Mania córka Anki i Andrzeja można by rzec że to typowa zwa­rio­wana nasto­latka mająca tysiące pomy­słów na minutę. Andrzej pan mąż wiecz­nie zapra­co­wany i osob­nik któ­rego wiecz­nie w domu nie ma gdy potrzeba… Pola przy­ja­ciółka Anki.
Tak jak by świę­tu­jemy chucz­nie oką­głe nasze uro­dziny typu osiem­nastka itp. tak Anka z hukiem świę­to­wała swoją rocz­nicę z mężem. Uwaga uwaga aż albo dopiero szes­na­stą ten dzień zde­cy­do­wa­nie zapa­mieta do końca swego życia bo pierw wyle­ciała z pracy a po dru­gie pan sza­nowny mąż oznaj­mił iż wypro­wa­dza się do innej kobiety. Hm wyda­wało by się że to koniec świata mógł być ale pozo­stała Ance miłość do goto­wa­nia i przy­rzą­dza­nia ndziw­nych sma­ko­wi­tych dań. W całej książce jest pełno prze­pi­sów jedno co mnie ucie­szyło nie ma w niej zdjęć ha.
Zaw­sze mogło być gorzej? Hm to do tego całego apo­geum dorzuć ciążę Anki z panem sza­nownym mężem. Nie ina­czej go nie nazwę bo jedyne co mi się ciśnie na usta to naj­bliż­sze słowo na k. w męskim wyda­niu.
Małe dziecko w dro­dze ten sobie idzie do lafi­ryndy i pracy brak. Ale wie­cie co miłość do goto­wa­nia ura­to­wała wszystko bo w pew­nym momen­cie Anka pra­cuje w kuchni i poznaje cał­kiem przy­stoj­nego kucha­rza.




To nie był romans

  I znów wyszło że to roman­si­dło chodź do tej kate­go­rii nie zali­czy­ła­bym tej książki raczej do dra­matu połą­czo­nego z kome­dią. Pod­czas czy­ta­nia jej warto mieć pod ręką paczkę chu­s­te­czek na otar­cie łez ze śmie­chu bo ina­czej się nie da. Wciąga bar­dziej niż tor­nado i nim się ock­niesz będziesz na samym końcu.







6 komentarzy:

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka