Żel chłodząco relaksujący na "ciężkie nogi"




     Nad­cią­gają upały? Nie widać tfu nie czuć ich aktu­al­nie, jed­nym sło­wem pogoda dupy nie urywa! Ale to nie zna­czy by sie­dzieć w kącie i szo­ro­wać tylko tą podłogę i pozwo­lić by nasza praca nas pochło­nęła by prze­jęła nad nami kon­trolę. Niech zgadnę pew­nie masz pracę sie­dzącą i doku­cza Ci cza­sem ona? Ah znam to dosko­nale! Nie jest to ani przy­jemne a cza­sem bywa aż za bar­dzo iry­tu­jące…






Daj na luz

   I po co się wner­wiasz bo szef Ci gdera nad głową? A chrza­nić go! Wyślij go do kur­nika niech tam sie­dzi pomię­dzy swo­imi zna­jo­mymi, nie siedź cicho bo Ty pra­cu­jesz i musisz się sku­pić na swej pracy. Gdy zbyt długo sto­imy lub sie­dzimy zaczy­nają boleć stopy robią się niczym dwu kilowe worki cią­żące i męczące. Na rynku dostęp­nych jest parę­na­ście pro­duk­tów prze­zna­czo­nych na „cięż­kie nogi”, mia­łam oka­zję uży­wać parę i zazwy­czaj każdy po tygo­dniu lądo­wał w koszu. Efekt? Prócz tego że pies latał za moimi sto­pami i pach­niały jaki­miś dziw­nymi kwiat­kami wycią­gnię­tymi świeżo co z babci ogródka, nie dzia­łały dla­tego swe miej­sce zna­la­zły w koszu na śmieci. Pomimo tego że dawa­łam cza­sem nie­któ­rym szansę na suk­ces koń­czył się klapą…





Poczuj mię­towe love

     Aż do czasu gdy tra­fił on w me łapki, ser­du­cho zabiło szyb­ciej a stopy doma­gały się sma­ro­wa­nia i tak codzien­nie rano towa­rzy­szy mi. Kon­sy­sten­cja żelowa szybko wch­ła­nia­jąca się przy­jem­nie miętką pach­nąca a zara­zem orzeź­wia­jąca noz­drza i stopy. Ale pamię­taj­cie je należy też myć! Dla­czego o tym wspo­mi­nam? Bo cza­sem jadąc komu­ni­ka­cją miej­ską czuję się jak na wysy­pi­sku śmieci, ludzie do cho­lery zacznij­cie się myć woda nie gry­zie mydło też!
Dla­tego wolę czła­pać chodź dłu­żej mi ta eska­pada zaj­muje z mło­dym to czuję ten kom­fort bo… Cały dzień lata­nia mi nie straszny, ciężki nogi były ale pro­blem znik­nął jak ręką odjął bo wystar­czy zaufać spraw­dzo­nej pol­skiej marce. Która two­rzy cuda!
Z rana sma­ruję nogi a cza­sem bywa że na wie­czór rów­nież posma­ruję i wie­cie co nie wyobra­żam sobie życia bez żelu chło­dzą­cego Norela. Nie dość że odpręży jakby oto­czyły i smy­rały po gir­kach piórka, to jesz­cze ochło­dzi i pozbawi złego. Miłość ma smak mięty!








4 komentarze:

  1. Słyszę o tym żelu po raz pierwszy, ale mam nadzieję, że nie po raz ostatni... W dodatku ten zapach mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam problem z opuchlizną nóg podczas okresu, zatrzymuje mi się woda i bolą. Fantastycznie, że ten żel tak dobrze działa

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio właśnie szukałam takiego żelu,bo jak ćwiczę to czuję,ze by się przydało ochłodzenie na nogi.Taka przyjemna ulga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja oddałam mamie bo ma stojącą prace i wieczorami narzeka na obolałe nogi. Zobaczymy jak się u niej sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka