Cukrem po ciele





   Spokojny wieczór zwiastujący ten moment że nadchodzi ta chwila dla siebie wyciszenia można zasiąść z książką oddać się chwili i trwać w niej. Wnet rozlega się jeden wielki rumor i krzyk, z ciekawości zagląda w każdy kąt co się stało. W każdym pokoju okno otwarte, lekki podmuch wiatru strącił z okna bazylię hodowaną parę miesięcy. Strata niewielka lecz coś ją podkusiło by zajrzeć przez okno czy zostało coś z niej.





   Pod nim stoi wredna sąsiadka której przeszkadza wszystko o wdzięcznej ksywce "MYSZKA". Owa panienka trzyma się za głową i pod nosem - Niech ta szantrapa uważa z kim zadziera!
Mariola spogląda na nią i z uśmiechem - Co sąsiadka powiedziała?
Ta bardzo szybko ockneła się ze swojego letargu, natychmiast odrzuciła bazylię dalej. Ale pierwszy pomysł był by jej cisnąc nią w okno - O witam sąsiadeczkę kochaną! O nic nic tylko doniczka wypadła z okna, na moją głowę.




- A kto normalny stoi pod oknem? - Ze śmiechem zapytała, a w myślach już miała odpowiedź ONA DO NORMALNYCH NIE NALEŻY.
- Ja! Może podam tą doniczkę? Albo nie, przyniosę ją do sąsiadki i lepiej się poznamy!
Jeszcze tego brakowało, pierw wiesza na ludziach psy wszystko jej przeszkadza nawet komar który przed chwilą wleciał jej do chałupy. No cóż Mariola z grzeczności ją zaprosiła, chodź i tak wiedziała że nic z tego dobrego nie będzie. 




Patrząc na nią gdy mijała ją na klatce przypominała mysz, lecz gdy ją z bliska i dłużej widziała przypominała Eustachego, tylko z tą różnicą że jej brakowało psa...
- O dziękuję! Nie trzeba było się fatygować sama bym po nią zeszła, kawa czy herbata? 
- Soczek poproszę! Najlepiej świeży z marchewki! 
- Yyy z marchewki? 
- Tak dużą szklaneczkę poproszę!
- Przepraszam bardzo ale to nie jest bar, bym musiała tobie robić soczek!
- Ale ja jestem w ciąży mi wszystko wolno. A mi się nie odmawia.
- Tak, bo co?
- Bo jestem w ciąży! 





- Ciąża to nie choroba, lecz stan. Dlatego na życzenie robić soku nie będę, jeżeli sąsiadce aż tak bardzo zależy na nim to w sklepie jest.
- Niewychowana gówniara! Jakbyś trochę popracowała w domu i posprzątała to byś rączki miała spracowane. A kto to widział żeby mieć małe dziecko pazury pomalowane, dłonie zadbane i umalowana! Nienormalna jakaś!
- Wolę być nienormalną i być zadbana. To że mam gładkie, elastyczne oraz miękkie dłonie nie oznacza że nic w domu nie robię. Widzisz ten porządek w domu?
- Tak - odparła zmieszana sąsiadka i robiąca się powoli purpurowa na twarzy.
- To tymi dłońmi to wszystko zrobiła. Wystarczą odpowiednie kosmetyki, nie byle jakie z pierwszej łapanki. Ale lepiej zaraz zarzucić komuś o kim się nic nie wie jak jest naprawdę!
- Przepraszam - wybełkotała - A czy możesz zdradzić swój sekret?
Chwile pomyślała nim odpowiedziała, już miała na końcu języka odpowiedź "NAPLUJ NA SWOJE DŁONIE A BĘDZIESZ MIEĆ JE JAK NIEMOWLAK". Ale trzeba było z klasą się zachować, więc ugryzła się w język.




- Hmm używam dwufazowego peelingu do rąk i stóp Vintage Body Oil. Zapach jest bardzo intensywny, po zmyciu go z dłoni czuć go długo. Można go także używać do ciała ale mam inny, malutkie drobinki cukru otulają me dłonie codziennie i dlatego są takie zadbane.
- Yyy mówisz do mnie w jakimś dziwnym języku. Do widzenia!
Ruszyła szybkim krokiem do drzwi a zarazem uciekając ze wstydu. Mariola w tej samej chwili zaczęła się śmiać z niej i pomyślała że co się w głowie nie mieści to w dupie też się nie pomieści. 





5 komentarzy:

  1. nie dla mnie jest ten peeling, nawet do stóp wolę bez parafiny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy lubi co innego :)

      Usuń
    2. Mam tak samo jak Żaneta :)!

      Usuń
  2. Ja akurat peelingi robię sobie sama z kawy, ale post mi sie spodobał, nawet myślałam, że opowiadanie napisałaś, a tu takie zgrabne ujęcie tematu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peeling z kawy dobra rzecz :) Hahahah coś ty w opowiadaniach słaba jestem :P

      Usuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka