Lash Sculpting by Gosh






   Jak za karę podkręcenie i wydłużenie zostało zamknięte, skazane na pobyt w 10 ml opakowaniu. Uśmiecha się szelmowsko i patrzy kto mnie weźmie, kto mnie kupi a kto zmaca! I tak siedział czarny charakter zamknięty w kartonie, oczekując na swoje wejście, nastąpiło ono w upalny wakacyjny dzień. Gdy padły słowa Cholero ty jedna znowu skończyłaś się! Co się skończyło, nie wróci, nie będzie drugiego takiego samego dnia, kawa nie będzie tak samo smakować, jak pierwszy łyk i zawsze zadaje sobie pytanie  Dlaczego jest tak dziwnie?





   Spoglądała w lustro i pindrzyła się jak choinka na święta, by pięknie wyglądać, bo ten „Romeo” kiedyś przyjedzie. Jak nie na białym koniu to chociaż niech na kucyku wolnym tempem przygalopuje... Puder, róż jakaś się stara ty już! Podpowiedział jej wewnętrzny głos, który uciszyła w sobie, by zaraz z uśmiechem rozerwać przezroczystą folię zabezpieczającą, przed natrętnymi zboczonymi kobietami żądnymi macać wszystko i wszystkich. Zwano ich potocznie macantkami drogeryjnymi, raz zmaca, tusz odłoży na tył umaluje usta testerem? A gdzie tam! Lepiej użyć pełnowymiarowego produktu pachnącego nowością i skrywającym się na dnie szafy, by trafić w ręce konsumenta.






   Z uśmiechem otwarła jego, wiedziała, że jest pierwsza i ona jedyna będzie go dotykać a on upiększać jej rzęsy. Które z dnia na dzień stawały się piękniejsze dłuższe i gęstsze, a to wszystko za sprawą kremu, żadna odżywka nie da efektu dwa w jednym, ale...




   Ale ona chciała tylko jednego by "Romeo" spojrzał w jej oczy i rozpłynął się jak kostka czekolady na kaloryferze. Wyłoniła się ona zaprojektowana, tak by podkręcić każdą najmniejszą rzęskę, by dotrzeć do niej w najlepszy sposób i by sprawić, że twoje spojrzenie nabierze innego wymiaru. Pomalowała, wrzuciła go do kosmetyczki i pognała do pracy a tam zachwyty nad jej spojrzeniem, kąśliwe uwagi niemiały końca, ale jak to bywa w przypadku kobiet, zazdrość zjadała je. Z biegiem czasu przyzwyczaiły się, że lepiej wygląda, ona pracując cały dzień, pomimo zmęczenia i pracy, zerkając na swe odbicie uśmiechała się. Spakowała małą walizeczkę i wyprawiła Pandę na podróż, będzie trwała ona bardzo długo, podziękowała jej za współpracę i okazała jej zastępstwo idealne. Ta ze zdziwieniem kręcąc nosem odparła „Jeszcze do mnie wrócisz zgryźliwy aligatorze!”






  I tak ta miłość trwa do dziś, zaczęła się od przypadku, nastąpiło w tym czasie pożegnanie, ale i też podsumowanie „Żadnego innego nie chcę, chcę tylko jego. Pandy pod oczami nie mam, nie odbija się na powiece i idealnie podkręci rzęsy nie sklejając ich.”



Copyright © Sklerotyczka