XMAS Joy Box






    Na rynku dostępnych jest wiele boksów, od tych bardziej znanych gdzie kupujemy kota w worku i na chybił trafił zdajemy się na los, bo tam nigdy nie wiadomo czy trafi w nasze gusta, czy też nie. Są też boksy, które skupiają wiele różnych i mniej znanych marek oraz taki gdzie mamy podstawowe produkty i sami wybieramy dodatkowe z puli. Pierwszy raz skusiłam się na boxa od Joy, od dłuższego czasu śledziłam co w nim będzie i tak samo euforia rosła, gdy karty były odkrywane. Upatrzone produkty i tylko jeden z pięciu lub sześciu można było wybrać, wybór był bardzo łatwy serum do paznokci, na które czaiłam się dłuższy czas chodziłam za nim jak pies za wiewiórką i czekający aż ta tą swoją rudą kitę zostawi na chwilę...





   Odliczasz godziny i minuty byle do pietnastej, bo o tej zaczyna się sprzedaż boksa i raptem uświadamiam sobie, że nie mam konta tam by kupić to, na co się ślinię od dłuższego czasu. Konto założone, oczekiwanie na magiczną wiadomość i zostają dwie minuty do godziny piętnastej, bo o tej zaczyna się walka o pudełko przypomina ona trochę jak bitwa o karpia, ale tutaj nie wiesz kto będzie pierwszy i nie wiadomo ile produktów dodatkowych zostało. Kupiłam, zapłaciłam, dostałam i...





   Czy wiesz jak to jest, gdy otwierasz paczkę a ciarki ci przebiegają po plecach? Bo ja wiem, tak było przy tej przesyłce kupiłam to pudełko dla paru produktów, jakich? Pierwszy z nich to peeling enzymatyczny Sylveco, markę uwielbiam, ale nie kupię jej w żadnym sklepie ani w aptece przez to, że sprzedają często produkty po terminie albo bez dat ważności. Dlatego, jeżeli zakupy już to tylko w sklepie internetowym Sylveco tam mam pewność, że wszystko będzie dobrze. Ollian bioaktywny krem barierowy zapowiada się ciekawie i kupiłam go nie dla siebie, mam cerę mieszaną i używam trochę innych produktów. Indigo marka, która od dawno za mną chodziła, za rękaw chwytała i zapachami me serce rozkochała, musiałam je mieć i mam! Vianek dziecko Sylveco marka świeża, ale zaskakuje mnie coraz bardziej swoimi produktami i powoli powoli przekonuję się do nich. Dlatego też ucieszyłam się, że ich produkt znajdował się w pudełku i niedługo o nim trochę więcej. Czerwień na pazurach? Kocham, ale moje krótkie paznokcie gryzą w oczy i czas zapuścić je by maznąć Bloody Mary To Go od Catrice. Vintage Body Oil marka, którą znam aż za dobrze i akurat ten olejek do kąpieli jest bardzo dobry, zresztą kiedyś już pisałam o nim odsyłam do tego posta. I tylko dla tych produktów kupiłam pudełko, reszta? Może komuś oddam, może jak poczeka w szafie to i sama zużyję czas pokaże co z nimi się stanie.





Copyright © Sklerotyczka