Zakochaj się w zimie!





     Przemierzała odległe zakątki świata i dostrzegała różne rzeczy, lecz nie wszyscy chcieli się do nich przyznać, że są jakieś plusy zawsze, ale to zawsze znalazła się w jej towarzystwie jedna maruda. A to lodówka zbyt pusta, a to sałata niezbyt świeża i zbyt długo na suszarce schnie, a to mokre buty, a to czapkę trzeba nosić... I to stękanie końca nie miało aż do czasu, gdy przestała tych głupot wysłuchiwać. Jak to się stało? Przestała zwracać uwagę na ludzi, którzy zwyczajnie zabierali radość z tych małych rzeczy.


   Nastał długo wyczekiwany grudzień, nieśmiało wstała z łóżka ubrana w najcieplejszą piżamkę, przyozdobioną motywem renifera zza dużą czapką Mikołaja. Chyba noc była sroga skoro on to ubrał, a nie święty... Poczłapała do pokoju, otwierając jedno oko a drugim jakby jeszcze spała podnosiła roletę i dostrzegła jego długo wyczekiwanego i upragnionego... Zastała zaśnieżone podwórko srogo przyozdobione bielą, a to gałązka drzewa pięknie się prezentowała i ten uśmiech zagościł na jej buzi. Bardzo szybko pognała do łazienki nucąc magiczną piosenkę „Hallelujah” a że z niej śpiewaczka operowa żadna była to nawet lustro zasłoniło swój blask parą by nie słuchać jej dzikiego leśnego skomlenia i udawania operowej damy. Ale z drugiej strony do tej damy było jej daleko i cieszyła się z tego, bo kto by chciał udawać panienkę stworzoną przez bałwana? Dzikim wrzaskom i okrzykom radości nie było końca aż do czasu, gdy telefon zadzwonił. Dzwonił tajemniczy panicz, który co rano cichaczem opuszczał mieszkanie, by pojawić się, wtedy gdy obiad parował i za nos uwodził swym apetycznym zapachem. Lewitując łapiąc się zasłonki prysznicowej upadając szybko i czołgając się niczym rambo w Tanzanii, zdyszana odbiera.
- A ty dłużej śpisz niż miśki polarne! - Odpowiedział poirytowany panicz. Ta walcząc z głosem co by powiedzieć i by nie urazić, leżała jak taka foka na podłodze. Jedyne co odpowiedziała — Pa. Rozłączyła się z pełną satysfakcją, nie pozwoli by ktoś psuł jej tego magicznego śnieżnego dnia i tego, co miało się zaraz wydarzyć. Okiełznała zasłonę i podłogę i siebie. 




   Zaparzyła kawę, ale tu zatrzymała się na chwilkę, bo skoro taki klimat mamy to sorry, ale tu trzeba czegoś lepszego i po kardamonu szczyptę sięgnęła, jednym łykiem wypiła całą zawartość kubka. W locie włożyła kurtkę czapkę buty zimowe i te słodkie rękawiczki, to było coś, co uwielbiała mogła zaszaleć, bo zimą mało kto zwracał uwagę, że chodzi opatulona jakby była na Syberii.




Zerkając na plac zabaw wesoło dzieciaki krzyczały i wojna na śnieżki w najlepsze trwała. Przystaneła, by wrócić na chwilę do wspomnień jak to ona rzucała śnieżkami, wpadł jej szalony pomysł jak pomyślała tak zrobiła. Ulepiła kulkę i rzuciła w przypadkowego dzieciaka. Raptem rozległ się głos „ Mamo! A ta niewychowana kobieta bije mnie śnieżkami!” Yyy koparka lekko jej opadła, mamuśka niczym wściekły pies spuszczony pierwszy raz od pięciu lat ze smyczy chciała rzucić się na nią z łapami. Ominęła kobietę i powiedziała do niej „Widać, że nie wiesz co to zabawa, zacznij cieszyć się z małych rzeczy to w nich tkwi diabeł".




   Z uśmiechem pognała dalej by móc cieszyć się tym klimatem, co zaczął gościć w sklepach gdzie wesoło i nieśmiało ukradkiem wkraczały piosenki świąteczne. By podziwiać barwnie ozdobione domy i piękne witryny sklepowe... Ale najpiękniejsze dopiero nadchodziło, bo właśnie za chwilę czekało na nią dekorowanie choinki, strojenie domu i codzienne wsłuchiwanie się w śnieżną melodię. Taka była jej zima, taką ją pokochała i zawsze znajdywała malutki szczegół by cieszyć się z niej, bo diabeł tkwi w szczegółach tylko dorośli o tym zapominają. By sobie o tym przypomnieć wystarczy spojrzeć na dzieci jak przeżywają pierwszy płatek śniegu, jak ochoczo wystawiają język by go posmakować, gdy postawią niepewnie swój pierwszy krok w zimowy dzień i dlaczego dorośli zapominają, że to takie łatwe?


15 komentarzy:

  1. Zima...ojjoj pięknie to opisałaś, gratuluję kochana ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opisałam tak jak czułam :) I dzięki! ;)

      Usuń
  2. Ja kocham zime od dawna! Jest po prostu przepiekna!....chociaz gdyby sie tak zostanowic moze wynika to z tego ze od 4 lat nie widzialam sniegu :P hahaha (przez moje podroze jakos sie mijamy )
    btw a w wolnym czasie zapraszam do lektury mojego bloga, w ktorym znajdziesz mnostwo ciekawych historii z mojego zycia studenckiego w UK i USA oraz podrozy po calym swiecie ;)
    https://brbadventures.wordpress.com/
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojoj! Może dlatego albo to wynika z tęsknoty za nią ;) Dzięki!

      Usuń
  3. I od razu przypomniało mi się moje dzieciństwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa szaleństwo! Nie wiedziałam że potrafię przywołać wspomnienia :)

      Usuń
  4. Bo marudy są wśród nas i by nie burzyć puękbego dnua trzeba im szybko piwiedzieć pa pa ;) Uwielbiam zimę i niestety dawno już nie eidzuałam śniegu, a mój synek był za malutki by go pamiętać. Ale czekam na niego, może znowu się pojawi, choćby na święta. Ale będzie mi bardzo miło, gdyby był

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może delikatnie przyprószy i namaluje cuda, prócz buzi ;) Też mam cichą nadzieję na białe święta :)

      Usuń
  5. Pięknie napisane, zdjęcia mega klimatyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. jestem pod wrażeniem!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ładnie to opisałaś. Zima w opowieściach albo dziecięcych wspomnieniach jest doprawdy piękna. Dorosłym trudno jest ją sobie przypomnieć, szczególnie teraz, gdy mamy połowę grudnia, a za oknem nie widać ani grama śniegu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie lubie zimy i nic tego nie zmieni, a to dlatego że jestem zmarźluchem. Nawet Twoje opowiadanie Katerino nie przekonało mnie do niej :-D Nie mniej jednak uwielbiam wspaniałe wodoki; oszronione gałęzie drzew, w niektórych domach szyby pomalowane mrozem i ta aura zimowa która wolę podziwiać z za okna jest piekna. Natomiast opowiadanie wielce mnie zauroczyło.Ten zachwyt urokami zimy przypomniał mi też i moje dzieciństwo.

    OdpowiedzUsuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka