Denko grudzień




   Zbieranie, magazynowanie a terminy uciekają i nic nie przywróci ich ponownie, bo czas biegnie dalej. Niektóre rozstania bywają ciekawe, towarzyszą przy tym dziwne emocje od dreszczy przebiegających delikatnie po plecach aż po te słodkie epitety... Denko? Tak, sprawdza mnie samą, które produkty zużywam do końca, gdy jednego nie zużyję kolejnego nie otwieram. Bo po co? By stał w łazience i stał aż stwierdzę, że go nie użyję więcej? Bez sensu. Tym razem denko z jednego miesiąca z grudnia tam, gdzie pachniało delikatnie słodkimi ciasteczkami i choinką...



Schwarzkopf, Farba do włosów Live, 104 cool lilac — Na opakowaniu kolor przepiękny w rzeczywistości wyszły mi włosy różowe. Ale nie takie zwyczajne wyszło mi ombre, bo farba również rozjaśnia delikatnie włosy. Kolor trwały aż do użycia sekretnego i z różu zamienił się na coś, co wygląda jak wymieszany blond z siwizną różową.





Chantal, szampon odżywczy kokosowy Początkowo nienawidziłam tego zapachu, dopiero po jakimś czasie polubiłam go. Inaczej pachnie w opakowaniu, a całkiem inną magię tworzy na włosach, bardzo fajnie się pienił, wydajny, włosy były po nim miękkie i pięknie pachniały.

Hegron, żel mocnyO nim już kiedyś wspominałam zainteresowanych odsyłam do tego posta, uwielbiam ten żel. Chociaż dla mnie on bardziej jest jak lakier do włosów, na pewno nie raz jeszcze zagości u mnie na półce, bo zawsze ratuje mi tyłek jak moje włosy żyją swoim życiem.

Aussie, suchy szampon Bardzo fajnie pachnie, wydajny i oby to raz mi ratował tyłek z opresji, no dobra moje włosy ratował a co za tym idzie i mój dzień.




AA, Ethnic beauty marokański rytuał pielęgnacyjny Nieziemski zapach i bardzo dobre działanie, idealnie nawilża ciało pozostawiając je na długo nawilżone.

Eveline, luksusowy ultra wygładzający balsam do ciała — Gdy się śpieszyłam było to idealne rozwiązanie, zaraz po prysznicu wystarczało położyć na ciało cienką warstwę następnie spłukać i ciało nawilżone. Do tego przy tym zapachu wspomnienie lata wróciło, tuba ma spory plus można ją wyginać na wszystkie strony świata. Krótko pisząc do końca wydobyć zawartość kosmetyku się udało.

DermoFuture Natural SPA, masło do ciała — Przepiękny słodki zapach, mocna konsystencja zresztą pisała o nim niedawno.






Ziaja, antyperspirant w kremie — Jak sama nazwa już wskazuje jest delikatny, w działaniu? Nie, tylko w zapachu. Bo działanie ma bardzo dobre, przy tych antyperspirantach zostaję wierna parę lat już i ani razu się na nich nie zawiodłam. Tylko czasem zmienię z soft na activ itp.

Nivea, antyperspirant protect & care — Przyjemny świeży zapach, dba dobrze o skórę, ale gdy chciałam ubrać czarną koszulkę to zostawia ślady. I wtedy stawałam przed wyborem użyć jego czy innego albo, czy ubrać  koszulkę, czy inną. Kiedyś do niego wrócę, kupiony spontanicznie i zużyty z przyjemnością.






ISANA, delikatny olejek pod prysznic — Delikatny zapach, delikatnie się pieni i pozostawia skórę delikatnie nawilżoną.


Balea, żel pod prysznic awanturnictwo — Bardzo dobrze się pienił, potrafił przez chwilę stworzyć inną krainę pod prysznicem zabrać tam, gdzie brzoskwinia z lotosem toczy swą walkę. Walka, która dotyczy pierwszego słowa, by uderzyć nasz zmysł swoją wonią. Przyjemniaczek z niego tylko szkoda, że to seria limitowana.



Balea, żel pod prysznic imbir & cytryna — Bardzo dziwne połączenie, ale zaskakująco udane. Bardzo dobrze się pieni i oczyszcza skórę.




Berkeley Square, biała herbata żel pod prysznic — Z zapachu przypomina herbatę świeżo zaparzoną, bardzo fajnie się pieni, oczyszcza ciało i pozostawia delikatne wspomnienie na ciele po prysznicu.

Alterra, krem pod prysznic pomarańcza & wanilia — Początkowo zastanawiałam się, czy kupiłam żel pod prysznic, czy balsam, bo konsystencją bardziej przypomina krem niż żel. Prowadzi w nim pomarańcza, która pachnie delikatnie a wanilia dopełnia ten duet. Nie pieni się prawie wcale, ale idealnie oczyszczał ciało, pozostawiając je gładkie i miłe w dotyku.






Lumene, BB bright now — Bardzo dobre krycie, idealnie chroni przed mrozami, delikatnie zasłoni niedoskonałości, rozświetli cerę oraz sprawi, że wyglądamy lepiej i inaczej.


Sylveco, lekki krem nagietkowy — Bardzo dobrze nawilża, nie podrażnia i chroni ją przed całym złem świata.



Selfie project, lekki krem matująco nawilżającyKrem, który mogłabym okrzyknąć hitem ubiegłego roku, bardzo dobrze zmatowił moją buzię, nie dawał mi powodów do zmartwień, jakimi są niedoskonałości oraz zwężał pory.







Sylveco, lipowy płyn micelarny — Bardzo dobrze radzi sobie z usuwaniem makijażu, idealnie oczyszcza rano i wieczorem. Nie powoduje podrażnień oraz wysuszenia skóry. Uwielbiam do niego wracać!


Nivea, pielęgnujący płyn micelarny — Dobrze oczyszczał twarz, nie spowodował żadnych nieproszonych niespodzianek. Subtelny zapach to jego spory plus, z makijażem to on sobie nie poradził, ale tego od niego nie oczekiwałam.






Sylveco, ziołowy płyn do płukania jamy ustnej — Nie wiem jak to się stało, ale on ani razu się na blogu nie pojawił a jest to kolejne zużyte opakowanie. Ideał nad ideałami! Nie rozpisuję się więcej, bo niedługo będzie o nim więcej.


Balea, mydło do rąk papaja & maślanka — Specyficzne połączenie, ale zaskakuje pozytywnie. Szkoda tylko, że zapach nie pozostaje na dłoniach a krem do rąk tak szybko znika z DM. Jak to mydło bardzo dobrze oczyszcza i nie wysusza dłoni na wiórek.





DermoFuture Presicion, intensywnie wygładzający eliksir pod oczy - Nie dość, że wygładzi kurze łapki, które uwielbiają osiadać pod oczami, to stworzy takie rzęsy, że każdy będzie myślał, że są sztuczne. Nie podrażnia, powoduje wiele zachwytów i skuteczny! Ideał!


Podopharm, regenerujące serum do stóp — Przecudny zapach to jego pierwsza zaleta, do tego dorzucić działanie wychodzi bajka prawdziwa. Pozostawia stopy miękkie, nawilżone i dba o nie bardzo dobrze.





21 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawe denko, niektóre produkty z chęcią przetestuję. Płyn Sylveco uwielbiam, muszę go znów kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dermofuture Presicion ... eliksir pod oczy, a coż to za ideał, co nie dość ze likwiduje łapki kurze, to jeszcze rzęsy wydłuża?

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tych kosmetyków nie miałam nic /D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale powykańczałaś :o)

    Uwielbiam kosmetyki Balea :o)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z Twojego denka znam jedynie plyn micelarny Sylveco i też uwielbiam do niego wracać, reszty nie miałam okazji wypróbować😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś będziesz miała okazję poznać :)

      Usuń
  6. Przyznam szczerze że większości jednak nie znam ;( Znam moją kochaną Baleą ♥ którą uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam jedynie zapach mydła Balea ;) Bardzo go lubiłam

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę się rozejrzeć za tym balsamem od AA :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię produkty Balea za ich śliczne zapachy :)

    OdpowiedzUsuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka