SPA domowe & maseczkowe




  Sobota dzień mopa, a gdy już wszelkie prace domowe zostaną wykonane i wszystkie kąty wysprzątane tak jak chcemy. Należy nam się chwila wytchnienia i relaksu, możemy iść do spa i relaksować się. Albo stworzyć takie spa u siebie w łazience, wystarczy zaopatrzyć się w ulubione kosmetyki, dużą ilość piany w wannie, aromatyczną świecę, której zapach Cię uwiedzie i dać ponieść się chwili. Może to być chwila z książką w wannie albo z serialem ulubionym, ile osób tyle sposobów na relaks. Mój sposób? Hm nie ma sprawdzonego w stu procentach, bo zawsze coś przeszkodzi, ale wieczorem zawsze znajduję czas by nałożyć ulubioną maseczkę i zatopić się w książce.


  

  Trzy maseczki można śmiało porównać do znanego napoju gazowanego, dwie do twarzy oraz jedna do skóry głowy. Każda jest inna i każda daje inny efekt, bo nie zawsze tego samego chcę... Jak to jest z nimi? Po kolei.






  Dermaglin, maseczka do skóry głowy. Znam ją dość długo i uwielbiam do niej wracać, minusem jej jest tylko to, że zawsze zostawia po sobie ślad w łazience, ale glinki mają to do siebie, że lubią zostawić coś swojego tam, gdzie nie trzeba. Bardzo dobrze oczyszcza skórę głowy, pozostawiając ją bez żadnej skazy, używam jej na delikatnie wilgotną skórę głowy. Dzięki tej wilgoci lepiej rozprowadza się i tak z nią straszę przez pół godziny. Po spłukaniu prócz idealnego oczyszczenia skóry głowy pozostawia włosy w lepszej kondycji wizualnej.




   Czekoladowa odżywcza maseczka głęboko oczyszczająca. Po przecięciu saszetki wyłania się magiczna kombinacja zapachowa, jaką jest czekolada połączona z migdałami. Najlepiej używać jej wieczorem, wtedy bez obawy możemy nią straszyć, bo niezbyt przyjemnie by było otwierać drzwi, gdy coś czarnego mamy na twarzy. Delikatnie chłodzi twarz, odczuć możemy mocne ściągnie skóry, by później po jej zmyciu cieszyć się skórą gładką, nawilżoną oraz oczyszczoną. Skóra pozbawiona blasku? Przy niej nie ma szans. Kosztuje około sześciu złotych.





   Oczyszczając maseczka Tea Tree peel off. Zamknięta została w wygodnym opakowaniu przypominającym dzbanek, tyle że zakręcany, wracamy do niej, kiedy chcemy tylko po otwarciu musimy ją zużyć w ciągu pół roku. Po nałożeniu bardzo fajnie chłodzi, pachnie orzeźwiająco i świeżo trochę przypomina on zapach mięty. Po ściągnięciu skóra jest gładka, lżejsza po trochę niż przed użyciem maseczki, pory oczyszczone, martwy naskórek usunięty, brak zanieczyszczeń na skórze. Co ważne nie podrażnia i jest bardzo wydajna, kosztuje około dziesięciu złotych.

16 komentarzy:

  1. Domowe spa zawsze mile widziane po męczącym dniu lub ciężkim tygodniu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to potrzebne każdej kobiecie :) Nawet tym mocno zabieganym :)

      Usuń
  2. Maseczka do skóry głowy? A to ciekawe?

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham wszelakie maseczki ♥ Ostatnio zużyłam zapasy saszetkowych i zostały mi słoiczkowe ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj jak ja uwielbiam domowe spa zwłąszcza jak nikogo w domu nie ma ;) Cos wspaniałego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj tak. Muszę sobie w końcu zafundować takie domowe spa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. tez lubię domowe spa zwłaszcza w piątek po długim tygodniu

    OdpowiedzUsuń
  7. Najbardziej zainteresowała mnie ta maseczka do skóry głowy. Nigdy takich nie używałam, a chyba jednak warto będzie spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba jutro zrobię takie spa! :)
    Na moim blogu trwa konkurs - zapraszam do udziału!

    OdpowiedzUsuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka