Kity blogosfery




Są produkty, nad którymi cała blogosfera piszczy i za chwilę każdy go pragnie mieć, dobra nie należę do tego grona, bo idę swoimi ścieżkami. Nie ulegam „modzie” na dane produkty czy też usługi, bo zazwyczaj to kończy się tak, że jeżeli o czymś głośno robi, to zaraz totalny przesyt jest i ... Wszyscy piszą o ulubieńcach ubiegłego roku więc postanowiłam zacząć od dupy strony i pokazać, jakie były według mnie kity ubiegłego roku.



  Jeżeli miałabym wskazać jedną książkę, która okazała się dla mnie kitem to ciężko byłoby. Dlatego zdecydowałam wskazać się jednego autora, nad którym większość książkoholików piszczy i zachwala jego powieści. Dla mnie one są nie do przebrnięcia, dziwne i nijakie. Kupiłam książkę jego z ciekawości, by zobaczyć, o co tyle szumu i skąd te ochy i achy. I wiecie co? Było to dla mnie najgorszej wydane trzydzieści złotych i pierwszy raz żałowałam, że kupiłam książkę Mroza. Była to przelotna pierwsza i ostatnia przygoda w życiu więcej jego książek. Podobno kryminały trzeba lubić, ja je uwielbiam, ale temu Panu to ja dziękuję...




  Kolejne nawiązanie będzie do książki tym razem o Zanim się pojawiłeś, książka rewelacyjna, którą przeczytałam w niecałą dobę. Jak usiadłam na podłodze to przypomniałam sobie gdzie siedzę jak tyłek zaczął mnie boleć i dopiero zorientowałam się ile jej przeczytałam. Był to chyba pierwszy romans, który aż tak wciągnął mnie do swojego świata, który nie dawał o sobie zapomnieć o sobie bardzo długo aż do czasu. Gdy wpadłam na genialny pomysł, by obejrzeć film, wyszukałam go w internecie początkowe napisy muzyczna nastraja na to, co ma nastąpić. I może tu się czepiam, ale do cholery, po co to filmy są robione skoro zawsze odbiegają od książki w większej części. Film był na tyle interesujacy, że obejrzałam go w kwadrans, nudny jak flaki z olejem, przewidywalny i cały czas powiewało nudą... Filmu nie uratował przystojny aktor, no sorry memory, ale to nie moja bajka.



  
  O tym filmie było głośno aż za głośno chadzali na niego panie i panowie, ale co nie zmienia faktu, że jest to film pokroju taniej fantastyki młodzieżowej połączonej z ciągłą gołą dupa. Próbowałam ten film obejrzeć i zrozumieć, o co w nim chodzi, ale jest tak przewidywalny, jak to, że codziennie trzeba zmieniać majtki. Przez cały film pan szary pokazuje jak lubi klepać panienkę wieczną dziewicę i to takie podniecające". Jeżeli ktoś chce spędzić dwie godziny nad tym filmem to od razu zapytam a po co? Skoro można go odnaleźć w necie i obejrzeć w trzy minuty. I gwarantuję, że żadnego wątku nie tych minutach nie zgubicie, bo jest on ciągle taki sam jak w „Modzie na sukces”. Nowa część filmu? Yyy dziękuję wszędzie tylko te ogórki się walają później...



   Aaa kosmetyki! To każdy z nas używa, ale były dwa takie, które kupiłam piszczała o nich cała blogosfera a okazały się dla mnie największymi bublami. Podejrzewam, że jeszcze na x blogach będą długo wychwalane... Pianka Rituals prócz tego, że jest droga i zagraniczna to dupy ona nie urywa, specjalnie jakoś pięknie nie pachnie i jakoś szałowo nie myje ciała, może to ja jakaś dziwna jestem, ale nie ulegam „modzie” i nie kupuję wszystkiego, bo to ostatnio ktoś tam pokazywał. A bo to nowość totalna itp. To nie dla mnie wolę przywieźć to sobie z zagranicy niż kupować u nas w kraju, bo po co przepłacać za produkt? Bez sensu.

Drugim takim kosmetykiem była maska Garniera w płacie są jej trzy wersje nawet rozdawali je tylko wystarczało polubić, udostępnić itp. Kupiłam ją i? Po otwarciu wylądowała w koszu, zastałam tam coś mini maska gdzie nawet na połowę twarzy mi nie wystarczyła, żeby ją jakoś nałożyć. Może dla lalki by się nadawała...



  Przeglądając blogi każdy z nas zwraca uwagę na zdjęcia, gdzie każde jest inne i każde powinno wyróżniać blog. No powinno a tak nie jest, czemu? Pojawił się nowy trend co drugi blog to białe kafle lub cegły, przez to czuję się jak w psychiatryku. Wszędzie biało, białe tło, białe dodatki i najlepiej jeszcze białe kwiatki. Ale czy to aż takie fajne? Nie, bo takich zdjęć są tysiące, rozumiem, że takie białe zdjęcie bardzo łatwo obrobić jest, ale wszystko ma swoje granice... 

Drugą modą są prześwietlone zdjęcia, nie wiem jak trzeba się starać, by takie zdjęcia non stop robić ani to fajne, ani przyjemne dla oka. Chyba że tu chodzi o sławę typu, że jedna drugiej będzie szeptać Ej a widziałaś te chujowe zdjęcia?

Często wiele osób zapomina, że aparat zdjęć nie robi sam to m robimy zdjęcia, jeżeli mamy pomysł na zdjęcie będzie to widać. Aparat tylko pośredniczy w tym by uwieczniać daną chwilę...


23 komentarze:

  1. „Zanim się pojawiłeś”- oglądałam a Greya czytałam, mam własną estetykę robienia zdjęć, nie zawsze wychodzą mi takie jakbym chciała, ogranicza mnie światło i sprzęt, nie mam lamp. Podobają mi się, białe, czyste ale czasami są nierealne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale starasz się robić zdjęcia perfekcyjne co widać :) Mnie też światło ogranicza i wiele innych rzeczy :P

      Usuń
  2. pamiętam jak tylko ja robiłam foty na zewnątrz, a teraz bardzo dużo osób takowe ma :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo na zewnątrz lepiej światło złapać można :P

      Usuń
  3. Nie znam ani książek Mroza, ani filmu "Zanim się pojawiłeś", nie miałam pianki Rituals ani maseczek Garnier, nie oglądałam żadnej części Greya, ufffff :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zanim się pojawiłeś znam w obu wersjach i w obu uwielbiam :D Wiadomo, że jak ogląda się film po książce to wiadomo jak wszystko się potoczy.. :D Mimo to wspaniała gra obu aktorów sprawiła, że oglądałam go z przyjemnością i oglądnę nie raz.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oba filmy - takie same odczucia. Dno dnem poganiane!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nareszcie ktoś kto podziela moje zdanie :)

      Usuń
  6. ha dla Ciebie maska w płacie za mała, a dla mnie za duża :D i szału też jakoś nie zrobiła, ale została mi do użycia jeszcze ta różowa wersja, może lepsza będzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha a tam zastaniesz saszetkę z maseczką pt "Zamurowało mnie". Czyli brak otworów na usta, nos i oczy :D Dla mnei za mało bo nawet na oczy jej założyć nie mogłam, rozumiem że mam wielkie ślepia ale to co zrobili to przegięcie...

      Usuń
  7. Zrozumieć Grey'a? Podziwiam :P Muszę zabrać się za Zanim się pojawiłeś, kupiłam podczas szału, ale utknęła gdzieś między innymi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jego bardzo łatwo zrozumieć bo to Pan pt "Chłosta chłosta klaps klaps" hahaha A co to książki to żałuj że jej jeszcze nie przeczytałaś!

      Usuń
  8. A jakie to prześwietlone zdjecie ? ;D kurdę ja mam brzoskwiniowe gozdziki a nie białe ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mocno białe i nie cholery normalnie nic nie widać :D ha Ach ty niedobra! :D ha

      Usuń
  9. Zanim się pojawiłeś przypadł mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  10. z tym białym - jednakowym tłem to zgadzam się w 100% ;/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ehhh ten Grey.. co do zdjęć to staram się różne wstawiać

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej Greya obejrzałam dopiero teraz z czystej ciekawości i przyznaje ci całowite rację.To filmidło dla panienek ze starodawnej pensji coby wiedziały jak sie podniecić .Zaklasyfikowałabym go do psycho 3 kategorii :)A o co chodzi z tymi białymi kafelkami ? A co do zdjęć staram się robic jak najlepsze ale fakt czasem sprzęt i światło duzo daje ,ja czasem pomagam sobie lamką biurkową :)

    OdpowiedzUsuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka