Rillo od Lefrosch





  Nadmierne pocenie? Hm wiele osób do tego się nie przyznaje, ale gdy jedzie się komunikacją miejską czuć to idealnie, szczególnie latem gdzie Janusze i Grażynki pokazują swe paszki i uwalniają dziwne zapaszki. Nie są to aromaty przyjemne, wręcz odrażające i wywołujące wstręt do transportu publicznego. Jedni twierdzą, że wystarczy się myć i używać dezodorantu, ale gdy to zawodzi? Trzeba sięgnąć po ostrzejszą amunicję tzw. blokery.





  Dostępnych na rynku jest bardzo wiele i też trochę przetestowałam na sobie jedne doprowadzały mnie do nerwicy, bo po jego użyciu drapałam się jakbym miała stado dziwnych robaków pod pachą. Inne zaś były marnotrawstwem kasy i czasu, po co obiecywanie złotych gór skoro on i tak nie działał. Tylko był i nic nie robił. Aż do czasu, gdy podczas szybkich zakupów przez głupi przypadek kupiłam parę produktów marki Lefrosch. Zdziwiła mnie cena, która była wyjątkowo niska, termin ważności dobry to brałam, tylko w domu zauważyłam co konkretnie kupiłam, bo była to decyzja w trzy minuty. I tak oto poznałam emulsję zapobiegającą nadmiernej potliwości.





  Szybkie przeczytanie etykiet i „przed zastosowaniem preparatu należy zapoznać się z treścią ulotki dołączonej do opakowania” trochę się zdziwiłam, ale po chwili zrozumiałam. Bycie blondynką czasem takie proste nie jest... W ulotce znajdują się podstawowe informacje jak stosować, przeciwwskazania, działania niepożądane itp.






  Pierwsze użycie i tutaj na samym początku schody się zaczęły, bo trochę ciężko wydobyć z niego emulsję, jest tak gęsta, że kulka nie chciała się kręcić więc trzeba było opakowaniem energicznie wstrząsnąć, by po chwili wydobyć zawartość. Pierwsze cztery dni codziennie wieczorem stosowałam, przez ten czas zero podrażnień czy reakcji alergicznych. Według producenta można używać na skórę pod depilacji lub goleniu, ale musi upłynąć dwanaście godzin, również żadnych podrażnień czy rumienia nie zauważyłam u siebie. 




   Po tych paru dniach preparat stosowałam dwa razy w tygodniu, bo więcej nie czułam potrzeby i od tego momentu problem mokrych pach oraz nadmiernego pocenia zniknął. Jest to preparat dość specyficzny, do którego trzeba mieć na początku trochę cierpliwości, ale warto, bo skuteczny jest. Kosztuje około 15 zł dostępny w aptekach oraz w Super Pharm.


18 komentarzy:

  1. dziś będę w aptece to zapytam o tą kulkę, bardzo lubię LEFROSCH, miałam ich krem na zrogowacenia z mocznikiem- rewelacja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten krem doskonale :) stosuję google aktualnie do stóp i rąk :)

      Usuń
    2. Znam ten krem doskonale :) stosuję go aktualnie do stóp i rąk :)

      Usuń
  2. Ooo, mi by się przydało z tym moim poceniem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy się z nim nie spotkałam, ale że jest dobry i skuteczny.

    OdpowiedzUsuń
  4. hmm ciekawe a orientujesz sie czy zawiera metale? To wazne aby używać takich preparatów które nie powodują raka piersi;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy wiesz że właśnie głupotę napisałaś? Produkt zawiera metale ale nie używa się go codziennie, przez co kosmetyk nie przenika w głąb skóry. Szybciej metale itp przedostaną się do organizmu poprzez żywność niż przez kosmetyk, który działa zazwyczaj do drugiej warstwy skóry. Bo totalnie w głąb nie przeniknie.
      I jaki dezodorant powoduje raka piersi? Kto Ci takich głupot naopowiadał? Może lepiej usiądź i poczytaj literaturę odpowiednią niż to co znajduje się w niektórych gazetach, gdzie zazwyczaj powielane są mity na temat niektórych substancji kosmetyków itp.

      Usuń
  5. Miałam go, ale w innej szacie graficznej. U mnie niespecjalnie się sprawdził. Początkowo działał, a potem przestał :(

    OdpowiedzUsuń
  6. znam go już od dłuższego czasu :) jeszcze jak był w innym opakowaniu i nie wyobrażam sobie życia bez niego w okresie upałów w środku lata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też takie zdanie mam i też po niego sięgnę ale wiosną kurację powtórzę ;)

      Usuń
  7. Na szczęście nie mam takiego problemu, ale znam kogoś komu podpowiem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda,że aluminium w składzie, niestety. Nie mogę używać jestem uczulona...

    OdpowiedzUsuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka