"Awaria małżeńska"




  Relaks? To nie tylko wieczorne spa, kiedy nakładamy sobie maseczkę na twarz, kiedy zanurzamy ciało w kąpieli oraz nie tylko wieczorne wyjścia. Czasem można inaczej się zrelaksować, wystarczy zasiąść do książki do tej, do której zbieramy się dłuższy czas. I czeka i patrzy na nas z regału książkowego... Czasem wystarczy przejechać kota by świat stanął do góry nogami, czy kot może zmienić trochę czas? Tak, a czasem nawet wywołać sporą awarię małżeńską.



  „Awaria małżeńska” to nie tylko książka to obowiązkowa lektura dla każdej kobiety, przy której potrzebne będzie opakowanie chusteczek. Dlaczego? Bo ze śmiechu można popłakać się. Dwa małżeństwa, które stoją pod znakiem zapytania, każde z nich ma dwójkę dzieci. Obie żony jadą autobusem, kierowca, który nie chce rozjechać futrzaka próbuje go niefortunnie wyminąć powoduje w tym samym czasie katastrofę w pojeździe prowadzonym przez niego. W efekcie czego kot zostaje i tak przejechany, widocznie to musiało być jego ostatnie życie a dwie kobiety lądują na sobie pomiędzy siedzeniami. 




   Oczywiście „lekko” połamały się, lądują w szpitalu i tu zaczyna się cała akcja. Wkraczają mężowie, którzy muszą zająć się domami oraz dziećmi, a te im nie dają taryfy ulgowej. Poznają trud pracy matki, tej, która przecież „nic” nie robi cały dzień w domu oraz przy dzieciach. Muszą sprostać pracą domowym oraz zmierzyć się oko w oko ze wszami. 



  Przy okazji pojawia się tajemnicza Dżesika, mająca nietypowy zawód „ornitologa". Jak sama o sobie mawia, zajmuje się ptaszkami, zostaje wmieszana w całą tę awarię. Żony zaś prawie że umierają na zawał przy każdej nowej wizycie dzieci dowiadując się co rusz nowych rzeczy, ale i tak wszystko wygra referat pisany z panią „ornitolog".




  Czyta się ją bardzo szybko, potrafi zmienić myślenie osoby, która ją czyta oraz spowoduje niekontrolowane wybuchy śmiechu. Bo jak nazwać próby uspokojenie pluszaka, tulenie jego głaskanie i przemawianie... Rzeczywistość pokazana w krzywym zwierciadle oraz to jak ojcowie radzą sobie z nową rolą, gdzie wcielić muszą w nią bardzo szybko. A wcześniej znikali, a to do pracy, a to z kumplami na piwo itp. Czy zmienią swój tok myślenia? Czy te dwa małżeństwa rozpadną się albo, czy uratuje jeden kot? Takie rzeczy tylko w tej książce. Czasem warto poświęcić coś, by zyskać coś więcej. Może ta skrywana księżniczka powróci? Może, nigdy nic nie wiadomo. Jedno jest pewne jest to lepsza książka niż kolejna część filmowa „Bridget Jones".


14 komentarzy:

  1. Czuje się zaciekawiona ogromnie! Nie przepadam za "życiowymi" (jakkolwiek by to nie brzmiało) książkami, jednak życie w krzywym zwierciadle to już całkiem inna sprawa ;) Poszukam i sprawdzę swoje poczucie humoru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uśmiejesz się do łez :)

      Usuń
    2. Od wczoraj czytam i jest tak jak pisałaś. Ubaw świetny, tylko gdzieś tam z tyłu głowy się kołacze, że tak naprawdę jest w wielu domach.

      Usuń
    3. Yeee! Niestety tak jest smutne ale prawdziwe :/

      Usuń
  2. Z tego tylko jeden wniosek - biedny kot ;( Książka jest pewnie dla mnie, rozpieszczam się swoją wolnością :D Może ja dziczeję, ale wolę książkę jak męża :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj tam kot stracił życie ale zaczęło się wszystko inaczej kręcić :P Mąż nie zając nie ucieknie a książka umili czas i nie wnerwi Ciebie :P

      Usuń
  3. Lubię takie luźne czytadła ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przy tej książce niesamowicie się uśmiałam! Razem z partnerem porównywałam sytuacje w naszym domu i domu bohaterów, ha ha :)

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo chętnie przeczytałabym tą książkę ;)na pewno jest ciekawa i wciąga na maksa ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Biorę się za czytanie, dam znać jak moje wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam już jej recenzję, książki jeszcze nie miałam okazji, ale jestem ciekawa 😜

    OdpowiedzUsuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka