Denko Część druga, odcinek czwarty




   
   Trochę nim zebrałam się w sobie, by usiąść porządnie i napisać drugą część, za każdym razem co patrzałam w stronę tego pudełka, wywracałam oczy i udawałam, że ono nie istnieje. Ale skoro powiedziało się, a to trzeba dokończyć i skończyć to zdanie, nie ma, że boli więc druga część denka nadchodzi... 




Palmolive, Chocolate Passion, żel pod prysznic - Początkowo sceptycznie byłam nastawiona do tego żelu pod prysznic, ale skusiła mnie czekolada. Czekoladowa pasja to nie tylko wyznawanie tabliczki czekolady w szafce, ale również powiew słodyczy pod prysznicem, po otwarciu opakowania zapach wydaje się tandetny i chamsko czekoladowy. Dopiero pod prysznicem ujawnia swoje prawdziwe oblicze, pachnie delikatnie czekoladowo rozpieszcza zmysły do granic możliwości. Bardzo dobrze się pieni i dobrze oczyszcza ciało.

Balea, Mystic Fantasy, żel pod prysznic -  Odsyłam do wpisu gdzie był opisywany. 



Vintage Body Oil, dwufazowy cukrowy peeling do ciała, rąk i stóp - Pisałam jakiś czas temu o tym peelingu, więc odsyłam do tego wpisu. 




Oillan, bioaktywny krem barierowy -  Nadaje się do twarzy, ale również do rąk, dobrze nawilżał, pozostawiał lekki film na dłoniach. Mało wydajny, ale bardzo dobrze się spisywał podczas rozkapryszonej pogody.




Syoss, Color refresher -   Szybkie odświeżenie koloru? To z nim jest możliwe, najbardziej przydawał się, gdy tydzień lub dwa po farbowaniu kolor tracił na mocy. Piętnaście minut i kolor wracał do normy, nadaje się tylko i wyłącznie do chłodnych odcieni blondów. Aktualnie po niego nie siegnę, bo z kolorami kombinuję, jak sroka wpadnie we włosy to będą czarne jak jednorożec puści tęczę to będą kolorowe. Wiosna idzie, więc wiecie!




Selfie project, płyn micelarny -  Pisałam o nim, więc również odsyłam do posta gdzie opisywany był z innym swym kolegą. 




Balea, Marshmallow, żel pod prysznic -  Spore opakowanie, bo aż 350 ml, pachnie delikatnie słodyczą, nie jest to zapach nachalny ani mega mega mocno słodki. Bardzo dobrze się pieni i dobrze oczyszcza ciało. Nazwa trochę kusiła i chciałam sprawdzić jak pachną pianki, teraz już wiem ciekawość zaspokojona.




Beauty Formulas, Czekoladowa odżywcza maseczka głęboko oczyszczająca -  Opisywana była w duecie z inną maseczką peel off, także również odsyłam do wpisu gdzie pokazywałam go bliżej. 

Babuszka Agafia, niebieska maska do twarzy -  Bardzo dobrze oczyszczała twarz, delikatnie ściągała pory, skóra po jej użyciu była zmatowiona. Bardzo wydajna, niedroga a dobra. 




Balea, Czekoladowy balsam do ciała -  Opisywany był, opakowanie jeszcze jedno mi pozostało ale zostawiam sobie na późniejszy okres. Wracając do tematu odsyłam do wpisu gdzie był opisywany. 




Eveline, Intensywnie nawilżający zabieg rozświetlający -  Typowa maseczka bankietowa wyratuje z każdej opresji a szczegółnie, gdy na szybkiego wieczorem wypadnie nieplanowane wyjście. Jedną saszetkę nakłada się pod okolicę oczu, drugą zaś na twarz. Twarz po zastosowaniu jej jest rozświetlona, pełna blasku i znacznie lepiej wygląda.

7th Heaven, głęboko oczyszczająca maska -  Niedawno opisywana była więc odsyłam do wpisu o niej. 




Balea, Peeling, Pomarańcza & mięta - Opisywany był jakiś czas temu, uwielbiałam do niego wracać ze względu na jego zapach. Był on magiczny? To zbyt mało powiedziane!




Vintage body oil, kaszmirowy olejek do kąpieli -  Lubię do niego wracać, dawno temu opisywany a dość często pojawia się u mnie w łazience. Jeżeli jest ktoś ciekawy co sądzę o nim to odsyłam do wpisu tego.




Ziaja, activ anty perspirant w kulce - Uwielbiam do niego wracać i zawsze jest na mojej półce łazienkowej z jakiś innym swoim kumplem. Pozostaję mu wierna ładnych parę lat. 




Kneipp, Bio olejek do ciała - Stosowałam go tylko i wyłącznie do smarowania nóg, gdy mrozy szalały za oknem, wtedy właśnie zmagam się z mocno wysuszoną skórą na typowy wiórek. Ale nie taki kokosowy, bo ten byłby zbyt przyjemny. Pachnie trochę cytrusami, po zastosowaniu jego skóra poprawiała się do idealnie nawilżonej, zapomniałabym dodać, że jest bardzo wydajny.


19 komentarzy:

  1. Anonimowy23:01

    Podejrzanie duże te denko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie że tak bo każdy musi używać tylko mydła i kremu do twarzy.

      Usuń
  2. Jaaaa, podzieliła na odcinki :D Czekoladę wolę jeść, żel pod prysznic mogłabym w nocy niechcący wypić :D Ale ciekawi mnie, ciekawi :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie że tak, będę tworzyć MODĘ NA SUKCES z denkiem w tle :D hahahah Nie no tak źle by z tobą nie było, ja od czekolady mam detoks ale przerzuciłam się na tą kosmetyczną :D Więc na jedno prawie wychodzi :D ha

      Usuń
  3. Lubię cytrusowe zapachy olejków :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy09:09

    Miałam ten olejek do kąpieli i on nawet do niej się nie nadaje, do mycia podłogi tym bradziej! Zastanów się jak wprowadzasz ludzi w błąd!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No skoro olejkiem próbujesz drogi anonimie podłogę to rozumiem że masz jakieś drogocenne ubezpieczenie na życie i na nogi. Bo kto nie ma w głowie ten ma w nogach? :D ha
      I nikogo w błąd nie wprowadzam, tylko każdy ma prawo do swojej opinii.
      Pozdrawiam Cie "anonimie" ;)

      Usuń
  5. Ta maseczka do twarzy to mój ulubieniec :) Żel z Balea z mandarynką za to czeka w zapasach, ale pieknie pachnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię ten kaszmirowy olejek - daje duuużo piany <3
    BTW, nie mam cierpliwości do denka - za szybko wyrzucam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piana musi być, dlatego też go uwielbiam :) Aj tam aj tam u mnie się udaje tylko dlatego że pudełko stało puste w łazience by chochlik nie właził mi do wanny :D ha

      Usuń
  7. Znam tylko ten puerwszy żel z Balea ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie Palmolive w tej czekoladowej wersji śmierdział okrutnie i daleko mu było do prawdziwej czekolady i bardzo ale to bardzo wysuszał moją skórę. Od dawna już mam przez to awersję do tej marki

    OdpowiedzUsuń
  9. znam tylko ten krem z oillanu, może tak ... znam większość, ale do czynienia miałam tylko z tym. Niestety coraz częściej przerażają mnie składy kosmetyków, a te znane (dla dzieci) wołają o pomstę do nieba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, dlatego trzeba wybierać rozważnie produkty dla dzieci. Sama osobiście na dziecku używam tylko i wyłącznie Sylveco dla dzieci oraz Hippa :)

      Usuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka