"Koniec warty"






  Ostatnia z trylogii mistrza, długo wyczekiwana oraz długo czekała na swoją kolej, musiały przeminąć te szare wieczory, by zabrać się za nią. Ostatnia część opowiadająca o detektywie Billu oraz o słynnym Zabójcy z Mercedesa, który pod City Center spowodował parę śmiertelnych wypadków. 




  Aktualnie przebywający w klinice, bo po ciosie Holle stał się warzywem. Udaje mu się cudem uniknąć kary, chodzą badają biednego Brady'ego, ale za każdym razem jest on nieświadomy każdej wizyty. Miganie się od kary czy udawanie? Hm ciężko to napisać by nie było, że całą książkę streszczę, ale zostają na nim testowane leki, które są dopiero w fazie testów. I tak lekarz nieświadomy niczego podaje mu parę lat leki, myśli, że nic nie pomogły, ale wszystko zmienia demo pewnej gry. 




  Gdzie zabójca komunikuje się z innymi ludźmi, wkraczając w ich umysły i zmieniając ich w swoje kukiełki. Którymi on steruje, a oni to wykonują, gdy przebywa w ich ciele oni w tym czasie zaczynają tracić swój rozum oraz pamięć. Lecz nie wszyscy są podatni na jego moce, niektórzy potrafią wypluć go jak gumę na chodnik wtedy żadnej krzywdy nie zrobi nikomu aż do czasu... Dalej ma chęć mordować i próbuje ludzi nakłaniać do samobójstw, ale to już na większą skalę zaczyna działać, chce dokończyć to, co zaczął pod City Center. Niewinne śmierci nastolatków? Pikuś! Wystarczyło parę zapidów oraz patrzeć w demo wędkowania. Więcej nie zdradzę...




  Okładka książki nie bez powodu jest taka, przedstawia ona demo gry wędkowanie, gdzie trzeba było klikać w różowe rybki oraz liczyć punkty, bo może wygra się główną nagrodę. W rzeczywistości wyglądało to inaczej, hipnoza więcej nie napiszę... Po tej książce spodziewałam się znacznie czegoś więcej, dostałam mały dreszczyk wciągnęła mnie jak Morfeusz co wieczór w swój taniec, ale gdy tylko przeczytałam stronę 350 domyśliłam się zakończenia. I wcale a wcale nie pomyliłam się z nim, od tego momentu książka staje się zbyt przewidywalna jakby pisana była na siłę. A to czuć aż za bardzo, cieszę się, że po nią sięgnęłam i zaspokoiłam ciekawość jak dalsze losy się potoczyły bohaterów. Były wzloty i upadki, połamane kończyny i dziwnie paradujący nastolatek w sukience...

7 komentarzy:

  1. Jak przewidywalna, też może być ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A dla mnie King ciężko pisze a mnie się go ciężko czyta ;) Więc raczej nie sięgam po jego książki .;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma inny gust a o tych się nie dyskutuje :P

      Usuń
  3. Miałam okres, że czytałam sporo z tego co pisze, ale poza Wielkim Marszem, nic jakoś szczególnie mnie nie powaliło. A i kolejne tomy Mrocznej Wieży czekają 😜

    OdpowiedzUsuń
  4. To jeden z moich absolutnie ukochanych autorów! Przeczytałam spokojnie z 30 jego książek, pewnie nawet więcej. Akurat tej trylogii jeszcze nie zaczęłam, ale to tylko kwestia czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy20:43

    Tak myślałam że tak to będzie :/

    OdpowiedzUsuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka