19 kwi 2017

Ulubieńcy 2016 roku/ część pierwsza





  Trochę spokoju, trochę przeminęło jak spokojny deszcz co zroszył twarz, zaskoczony przeminął wraz ze starym kalendarzem, spadł z hukiem na ziemię. Spokojnym głosem powiedziała Koniec szaleństwa i trochę wzburzone morze ustało". Jak makiem zasiadło zaskoczyła pogoda, ale jedno jest pewne jakieś ulubione produkty czy też kosmetyki ubiegłego roku były? Były! Czas najwyższy by ujrzały światło dzienne albo nocne...




  Poznany przez totalny przypadek, początkowo zapowiadało się na totalny romans, który przerodził się w stały punkt powrotów i rozstań. Gdy go na stanie w szafie nie mam, cichaczem udaję się do drogerii i kupuję jego, a gdy zastanę go na promocji to... Do drogich nie należy, można spotkać go w drogerii, ale wyróżnia go jedno jest skuteczny, a zarazem niedrogi. Bardzo dobrze matowi cerę, delikatnie nawilża oraz skutecznie walczy z niechcianymi gośćmi, którzy jak wiadomo pojawiają się, kiedy najmniej tego chcemy. Taka złośliwość rzeczy martwych. Opisywałam go trochę czasu temu na blogu z jednym jego funflem, zainteresowanych odsyłam do tego wpisu.




  Można z nią straszyć dosłownie i w przenośni, można śmiało ją zabrać na wczasy a jeszcze lepiej, gdy ją zabierze się w podróż po łazience oraz pokaże jej się swoją twarz. Wnet zacznie działać, oczyszcza pory oraz działa ściągająco na nie, delikatnie złuszczy nam niepotrzebny naskórek. Bo prócz tego, że działa jak maseczka to przez to, że w sobie ma zamknięte drobinki sezamu może służyć jako peeling twarzy. Są to duże drobinki więc trzeba robić to wedle swojego uznania.




  Detoks czekoladowy zwany potocznie dietą to nie musi być katorga ani męczarnia, wtedy węch wyczula się bardziej na wszystkie zapachy i dlatego sięgam po zapachy jadalne, ale niekaloryczne. Czekoladowy żel pod prysznic w opakowaniu pachnie inaczej, dopiero pod prysznicem objawia swoje prawdziwe oblicze. Tam, gdzie skórę wilgotna, trochę jego i zaczyna się czekoladowa eksplozja, zapachem zabierze w krainę mlecznej czekolady. Uwielbiam ten zapach, kocham do niego wracać, ale opakowanie te jest irytujące. O ile w balsamie czekoladowym czy też figowym przemyślane zostało to i zostało zakończone dyspenserem, o tyle w żelu to aż wkurwia dlatego by nie męczyć się z tym opakowaniem które gniecie się, gdy chcemy coś wydobyć ze środka przełożyłam sobie dyspenser z innego opakowania. Trzeba czasem ułatwić sobie...




  To nie tylko zapach, ale również wspomnienia, jedno użycie jedno uszczypnięcie przez wspomnienia, które nazwę noszą 423. Brzmi trochę on jak numer pokoju hotelowego, gdzie kochanek oczekuje na dalszy romans, ale tutaj trochę to inaczej wygląda to nie jest romans to już miłość. Od pierwszego użycia, od pierwszej sugestii i ten dzień słoneczny gdzie leniwie kolejka podążała... 





  Tańszy, ale czy znaczy, że gorszy? Wcale, że nie, używam tej szczoteczki długo i zawsze to są szczęśliwe powroty. Dogłębnie oczyści, wymasuje oraz pomoże by krem czy też serum dogłębnie się wchłonęło. Uwielbiam ją, ale warunek jest jeden tylko ja z nią i nikt więcej, niech ta chwila trwa długo...

Do ulubieńców mogę również dodać masażer pod oczy, który sprawia, że każdy krem pod oczy, który spisujemy na straty staje się dobrym kremem. Obu urządzeń używam ponad rok i w tej kwestii pozostaję im wierna, raczej żadnej firmie nie uda się pobić Dermo z tym, co wprowadzają na rynek. Brawo dla was!




Ciąg dalszy nastąpi...


14 komentarzy :

  1. Świetnie to wszystko opisałaś 👍 jedyne co mam to masażer do twarzy ale przydał by mi się ten kosmetyk do wypędzania niechcianych gości z twarzy .

    OdpowiedzUsuń
  2. Krem Selfie mam w zapasach, mam nadzieję, że u mnie też się sprawdzi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trochę Ci się przysnęło z tymi ulubieńcami :D Nie miałam żadnego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie że się nie przysnęło był to zabieg celowy :P

      Usuń
  4. Długo kazałaś czekać na swoich ulubieńców, tą szczoteczkę zaraz Ci drapnę :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie zmam nic z Twoich ulubieńców, tym bardziej czekam na drugą część...

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaskoczyłaś mnie tym Selfie Project, puder bardzo lubię, micel i bibułki nie koniecznie, ale krem chętnie sprawdzę 😜

    OdpowiedzUsuń
  7. Wybieram się niedługo do DMu, więc pewnie zaopatrzę się w jakieś żele. ;]

    OdpowiedzUsuń
  8. Krem od Selfie chętnie bym sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety nie miałam do czynienia i nie znam żadnego z tych kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Od dawna marzę o tej szczotce! Nie o Lunie, tylko właśnie o tej, ze względu na wielkość i kształt, które o wiele bardziej mi pasują...

    OdpowiedzUsuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.