"Nie zabierajcie mi dziecka"





   Pierw kupiłam, coś mnie pokusiłoby akurat ten tytuł kupić i leżała parę dni, dopadłam się do niej. Przeczytałam i od lutego próbowałam ją przetrawić, za każdym razem co zbierałam się, by ją opisać tekst kasowałam. Następowała wielka pustka i nicość, a przecież to tylko książka. Przepełniona od pierwszej strony i kipiąca aż emocjami, wdziera się do twego wnętrza, jakbyś właśnie miała konać, a przecież to tylko książka. Gdy ją skończyłam żałowałam, że ją kupiłam, żałowałam, że ją zaczęłam czytać, żałowałam, że dałam jej wedrzeć się w swój umysł.





   Nie jest to zwykła książka gdzie za każdą kartą będą jakieś podśmiechujki, opowiada historię nastolatki w ciąży. Temat trudny, opiewający się przez niektórych o patologię, o brak odpowiedzialności, ale... Ale Anglia to inny rejon tam takie przypadki są na początku dziennym, antykoncepcja? Bez problemu i nastolatka dostanie, u nas? Wielkie zakazy a bo kościół tam to i siamto, pluję na tą całą szajkę... 




   Wracając do tematu główną bohaterką jest Cathy zajmuje się domem tymczasowym dla dzieci, jeżeli nie znajdzie się nikt zainteresowany takiego dziecka adopcją zostaje u niej tak długo, jak trzeba. Wiadomo ona i jej dzieci do takiego dziecka przywiązują się, fizycznie oraz emocjonalnie, ale tutaj zaczyna się dość inaczej cała historia. Tajemniczy dzwonek do drzwi, gdzie podczas kolacji nawiedza ich Meryl, pracuje w szkole i jest trenerką. 




    Postanawia się zwrócić się do niej z prośbą o pomoc, bo ma uczennicę siedemnastoletnią w ciąży i jest bezdomna, którą „podobno” matka wyrzuciła z domu. Podczas tej wizyty wypytuje ją o to, czy ma pod opieką jakieś dziecko. Chciała swoją uczennicę umieścić u niej, lecz się nie zgodziła. I właśnie ten dzień zmienił wszystko, jedno trzaśnięcie drzwiami, jedno słowo, jedno spojrzenie.
Następnego dnia zadzwonił jej telefon, to była Jill, pracownica socjalna, która ją wspiera i pomaga. Zaproponowała jej opiekę nad nastolatką w siódmym miesiącu ciąży, miała na imię Jade. Niechętnie zgodziła się, ale warunek jest jeden przed porodem znajdą jej stałe miejsce zamieszkanie w innym domu. 




  Zgodziła się i tutaj zaczyna się cała lawina nieszczęść, nerwów i emocji. Jedna dziewczyna, która nie dbała o siebie piła, kradła i do tego miała o rok młodszego chłopaka, który był ojcem jej dziecka. Nie słuchała się Cathy i nie przestrzegała reguł żadnych, udawała, że jej słucha, ale jak to nastolatka miała to wszystko gdzieś. Jade znacznie szybciej urodziła, dom, który był przystosowany do opieki nad nią i jej dzieckiem znajdował się w innym hrabstwie. Cathy przyjmuje ją pod swój dach i tutaj zderza się z duchami przeszłości, które skrywały się na strychu gdzieś pomiędzy kołyską dziecięcą a ubrankami...
Cała ta książka jest ciężka, od nadmiaru szaleństwa nastolatki i tych emocji, z każdej strony kipi od nadmiaru, ale inaczej ta historia potoczyć się nie mogła. Gdy w połowie ją zamknęłam zastanawiałam się jak to z nią będzie, nasuwać się będzie miliony pytań, ale każde pozostanie bez odpowiedzi. Odpowiedzi na te pytania są w książce. Jak potoczą dalsze się losy dziewczyny? Nie powiem, ale zdradzić mogę tylko tyle że dostanie drugą szansę, by jej nie odebrać dziecka, czy ją wykorzysta?



Copyright © Sklerotyczka