Nowa lista obowiązkowych lektur




  Tyle się mówi, że czytelnictwo spada, ale zawsze znajdują „złoty” środek, by ten procent zwiększyć. Ale wiecie co, jeżeli będziesz czytać parę stron dziennie przeczytasz w ciągu roku parę książek. Wiele się mówi o tym, że dzieci mało czytają i więcej czasu spędzają przed telewizorem oraz że lepiej posługują się smartfonem czy też tabletem. To boli aż za bardzo... To rodzice dają przykład dzieciom, że warto czytać albo nie czytać, wiele się mówi też o nowych lekturach szkolnych, bo jest ich za dużo. Ale zaraz zaraz czy one są aż tak straszne? 




  Nie, wystarczy trochę pomysłu i fantazji na to jak czytanie książki usprawnić. Wybaczcie zapomniałam 79% rodaków nie ma fantazji, bo nie czyta książek, nie mają jej, bo są za leniwi i zbyt „zmęczeni". Lepiej jest pograć w jakąś kiepską gierkę i udawać się, że jest się zmęczonym, oszukujemy siebie i wszystkich dookoła. Bo jeżeli byśmy chcieli to przeczytali te pięć książek w roku, przyjemniej jest zmęczyć oczy książką i poczuć jak ona pachnie. Tak uwielbiam wąchać książki! 




  Wracając do lektur i cofając się x lat wstecz, przyznaję się nienawidziłam mojej nauczycielki od języka polskiego, bo kładła nacisk na lektury i na wiersze. Miała po prostu takiego pierdolca, tłukła nam do głowy tyle ile się dało... Nie chcesz czytać lektury masz dwóję, ale nie przeszkadzaj na lekcjach, może i to nie było sprawiedliwe, ale pomagało. 




  Nawet potrafiła wyłapać kto czytał które streszczenie i w jakiej ilości, była wredna ciekawska, a zarazem chciała nam przekazać to, co miała najcenniejsze wiedzę. Którą wiele osób nie doceniało, ja zresztą też, ale dzięki niej potrafiłam podważyć argumenty nauczycielki. Pokazać jej inny punkt widzenia, jak to wygląda z mojej strony i za każdym razem słyszałam „Masz rację, siadaj i się nie odzywaj". Tak samo, jak zdawałam egzamin poprawkowy z języka polskiego, czemu go miałam? Bo lekcje zaczynały się o 7:30 a ja wolałam się wyspać niż tak wcześnie wstawać. Niektórzy mieli kłopot z zagadnieniami, które padały podczas tego egzaminu, ale ja nie bo miałam swoje własne zdanie i potrafiłam udowodnić swój punkt widzenia. To jak wygląda oczami młodszej osoby niż dyrekcja itp. Zdałam na pięć, tylko najbardziej mnie rozśmieszyło pytanie „To dlaczego nie chodziłaś na lekcje". No jak to dlaczego? Bo spałam przecież ha! 




   Później ta lekcja nie była nigdy pierwsza, cofając się wstecz na myśl o lekturach szkolnych, wracam do nich z uśmiechem. Nie rozumiem tego bojkotu rodziców, którzy twierdzą, że ich dzieci nie poradzą sobie z taką ilością lektur. A przecież wystarczy usiąść z dzieckiem i poczytać mu, potraktować to, jak formę zabawy. Nie są to jakieś straszne lektury, tylko bardzo fajne książki! Wiele z nich uwielbiałam, ale ubolewam nad tym, że uzupełniające będą takie jak „Alicja w krainie czarów”, „Tajemniczy ogród”, „Księga dżungli”, wybrana powieść Kornela Makuszyńskiego, „Ania z Zielonego Wzgórza”, „Pamiętnik z Powstania Warszawskiego". I jeszcze parę pozycji by się znalazło, są to książki, które wnoszą do życia garść fantazji oraz przekazują nam pewne przesłania życiowe. Owszem są książki, które ciężko się czyta, ale nie ukrywajmy, jeżeli rodzic dziecku nie pokaże jak świat książkowy wygląda to żaden audiobook nie pomoże. Bo będzie to pamięć ulotna, najlepiej jest dotknąć, powąchać i zapamiętać... 




  Wiele osób będzie miało sprzeczne zdanie z moim, ale zapytam wprost ile książek przeczytałeś w życiu? Bo ja więcej niż masz aktualnie w domu, od małego mi towarzyszą, nałogowo kupuję nowe tytuły i zawsze przeżywam każdą książkę. Cała lista lektur dostępna u niestatystyczny.pl 


8 komentarzy:

  1. Uśmiałam się znów :D Kto wymyślił lekcje na 7.30! Też bym na bank zaspała! Kiedyś lubiłam czytać nocami pod kołdrą z latarką, stąd pewnie u mnie jest już ponad minus 6 :D Jak zaczęłam, to żeby się waliło, musiałam przeczytać do końca od razu. W liceum pani od polskiego zadawała takie pytania dotyczące lektury, że żadne streszczenie nie dawało rady, teraz nie dość że są streszczenia to jeszcze 7 książek na rok, masakra :/ Dzieciaki już i tak więcej używają wulgaryzmów niż polskich słów, począwszy od samego żłobka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha ja tu poważnie staram się pisać a ty się znów ze mnie śmiejesz :P No to jest wymysł pewnie samotnej dyrektorki która nie ma co robić w domu, więc uprzykrza życie uczniom :P ha Ale i to bardzo dobrze że zadawała takie pytania, bo od razu było wiadomo kto czytał. No niestety tak jest jak piszesz i bluzgi na porządku dziennym są i telefony w piaskownicy w rękach pięciolatków...

      Usuń
  2. Zupełnie nie znam się na kształceniu dzieci i nie wiem, czy tych książek jest za mało, za dużo czy w sam raz. Ale czytanie jest także moją największą pasją i może w roku akademickim trochę klęczy (ale na Instagram wrzucam każdą przeczytaną książkę z hashtagiem "kosmeoteka"), ale w wakacje nadrabiam w trójnasób. Zawsze je kochałam i większość książek z nowej listy czytałam jako dziecko i uwielbiałam, do wielu wracam do dziś - "Tajemniczy Ogród", "Sposób na Alcybiadesa" czy "Dzieci z Bullerbyn" czytałam spokojnie dziesięć, jeśli nie 15 razy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Najbardziej bojkutują Ci co nie czytają, proste... Ja zawsze uwielbiałam czytać i oprócz lektur czytałam masę dodatkowych książek, byłam zapisana do kilku bibliotek. I miałam też czas żeby pobiegać po boisku, pooglądać coś, pouczyć się. Jasne, są książki po które sięgałam z oporem, nie wciągnęły mnie od razu, ale każda coś wniosła do mojego życia.
    U mnie w domu bardzo dużo sie czyta i widzę, że siostrzenica została zarażona książkomanaictwem bo też czyta sama, lub z siostrą, od małego było jej czytane i to procentuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha ;)
    Ja nie czytam dużo ostatnio, zawsze mam fazy że albo bie mogę przestac i chłodne je hurtem albo wcale... ostatnio tylko blogi i gazety...

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiałam czytać. W sumie było by to dość dziwne, gdybym nie czytała, jako córka kierowniczki w czytelni w Miejskiej Bibliotece ;) Teraz niestety z powodu mieszkania za granicą, nie mam dostępu do papierowych wydań książek, ale na szczęście moja biblioteka w rodzinnym mieście udostępnia aplikację Legimi i tam jest wiele książek, w tym także nowości w dniu premiery ;) Takim oto sposobem mam na koncie w tym roku przeczytane 33 pozycje. Mój syn też uwielbia książki. Lubi jak mu czytamy, ale sam też na podstawie obrazków opowiada swoje historie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ha ha ha cudne to było, jestem ciekawa czy kiedyś liczyłaś tak z grubsza ile przeczytałaś 😜 Kiedyś miałam ambicję wyrobić normę jakbym przez całe życie czytała jedna książkę na tydzień i już miałam taki etap na studiach, że brakowało mi tylko kilku lat do nadrobienia. Niestety znowu jestem w plecy, ale magiczne 500 przekroczyłam, mimo, a nie wliczam do tego książek do których wracałam wielokrotnie. Niestety mój syn nie jest zachwycony moimi próbami czytania mu ... ale się nie podaję, za to widok dziecka, oglądającego książki zanim nauczyło się chodzić, bezcenne 💪🏻

    OdpowiedzUsuń
  7. nie mam pojęcia o nauczaniu, zawsze miałam w szkole rozszerzony polski i wiele nadprogramowych lektur. te dodatkowe wspominam najlepiej.

    OdpowiedzUsuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka