Tess pianka do mycia twarzy





   Gdy zabraknie wacików, zapasy świecą pustką a sklepy zamknięte czas sięgnąć po inny produkt. Micele odstawić na bok i sięgnąć po piankę do twarzy, która może służyć również do demakijażu. Pianka marki Tess zawiera w sobie wyciąg z przywrotnika, ziele o długiej tradycji stosowania, mające właściwości osłaniające i regenerujące. Koi, osłania, zmniejsza nadreaktywność skóry na czynniki zewnętrzne. Brzmi ciekawie, ale nim się do niej zabrałam musiała minąć chwila, a dobrą wymówką by zacząć ją używać był brak wacików. Czasem skleroza odzywa się w sklepie i zapominam co chciałam kupić, też tak czasem macie?





   Pianka zakończona jest dyspenserem który po naciśnięciu jego tworzy nam pianę, wystarczy delikatnie zwilżyć twarz i otoczyć ją pianką. Krok po kroku, delikatnie pozbywać się resztek demakijażu czy też umyć normalnie twarz. Bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu, tylko wodoodporne tusze stanowią dla niej spore wyzwanie i najpiękniejsze ona nie szczypie w oczy. 



   Nie podrażnia ich, tylko delikatnie koi i oczyści ze wszystkiego. Po jej użyciu cera nie jest podrażniona, można wręcz powiedzieć śmiało otoczona kompleksową opieką złagodzona wyciszona. I przygotowana do dalszego kroku pielęgnacyjnego. Dodatkowo jest wydajna, tylko jej minus taki, że mało gdzie można ją zakupić stacjonarnie, ale mam nadzieję, że to się niedługo zmieni.


Copyright © Sklerotyczka