Cupuacu, brązujący krem odżywczy





   Żar z nieba płynący i mało skłaniający do pobytu na plaży by opalać się czy też do korzystania z dobrodziejstw solarium. Szybka opalenizna na solarium? To nie tak jak myślisz kotku, tak samo, jak na plaży leżakując podczas upału często gęsto pierw się spalimy i dopiero za x czasu opaleniznę. Można skorzystać z dobrodziejstw opalania natryskowego, ale te trochę kosztuje i jest maksymalnie na dwa tygodnie, na bardzo szybkie wieczorne wyjście alternatywa doskonała. 



   Samoopalacze często pozostawiają smugi, ale... Ale ostatnio pisałam o pewnym balsamie brązującym, kto ciekawy jak się spisał odsyłam do tego wpisu. Z ciekawości przechodząc koło sklepu firmowego Ziai wdepnęłam do niego, by sprawdzić jak wygląda seria opalająca i czy mają krem do twarzy, który zakryje chociaż trochę moje piegi. Tak słońce mnie kocha i obdarza piegami, a ja ich kurwa nienawidzę najchętniej bym je zlikwidowała, ale taka moja uroda już...




   Był krem brązujący odżywczy z SPF10, co prawda jest to niska ochrona, ale lepsza taka niż żadna. Koszt tego kremu również niewielki kosztował dziesięć złotych i parę groszy, chyba dziewięć cena niewysoka. Ochoczo sięgnęłam po niego, smarowałam się nim przez tydzień codziennie rano i oczywiście moje oczy widziały wiecznie piegi. Aż do czasu, gdy padło pytanie „Czy ty widzisz siebie w lustrze?". Już myślałam, że jestem gdzieś brudna, czy też rozmazana, ale tu chodziło o moją twarz i jej opaleniznę. Była naturalna, ale bardzo wyrazista tak jakbym spędziła dobre wakacje na Kanarach, do tego dodać na całe ciało balsam z tej samej serii i efekt gwarantowany. 





   Pomimo tego, że mam cerę mieszaną używałam jego i o dziwo nie wysypało mnie stadem niespodzianek, nie podrażnił, nie uczulił a dbał o moją cerę jak dobry kumpel, który chciał pokazać jak można inaczej to robić. Cholernie wydajny jest a do tego lekka konsystencja jest plusem, ale największą wisienką na torcie jest brak smug na twarzy. Po prostu jak dla mnie to ideał i mam nadzieję, że Ziaja w końcu zaczęła produkować normalne kosmetyki, bez tony parafiny w każdym kremie... 


12 komentarzy:

  1. Jest u nas w drogerii ale jakoś mnie nie woła ;D w ogóle takie produkty mnie nie wołają wole swoją bladą dupę ;D znaczy biały ryjek ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. super, że ma tak wiele zalet, jest tani i nie robi smug

    OdpowiedzUsuń
  3. Znm tę serię, ale nigdy jej nie miałam. Nie wiem czy potrzeby mi kremik opalający do twarzy, ale czy mają z tej serii krem do ciała ? :)
    Myślę, że Ziaja powoli odchodzi od tony parafiny w składach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Koniecznie muszę go wypróbować na sobie :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niesamowicie drażni mnie zapach tej serii ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie w ogóle nie ciagnie do takich kosmetyków, lubię swoją jasną cerę :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja się zraziłam do kosmetyków Ziaji a do brązu jednak i tak nie dążę, bo moja blada twarz zagwarantowałaby mi wygląd flagi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie korzystam z samoopalaczy do twarzy. Bałabym się chyba smug i nienaturalnego efektu. Wspomagam się brązerem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie używam takich cudów, choć ostatnio byłam bliska, żeby jednak coś na szybko na moje białe nogi rzucić, ale uznałam, że zgra się z bielą kropek na sukience 😜

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jakoś za Ziają nie przepadam, ale moja koleżanka miała peeling z tej serii i go uwielbiała :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja lubię zapach tej serii ;) miałam olejek do kąpieli. Jak za Ziają nie przepadam tak ta seria jest kusząca i Jagody Acai dla mnie również :)

    OdpowiedzUsuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka