"Ósmy cud świata" czy on istnieje?





    Czasem los bywa przewrotny, przecina nasze drogi z innymi, poznając ich przypadkiem nie zdajesz sobie sprawy jak to za parę lat będzie. A bo pierw po szkole chcesz się wyszaleć, ale pierw rozsyłasz swoje CV po firmach, bo przecież pracę musisz mieć. Jak to tak bez pracy? Ciężko trochę... Marzysz o wielkiej karierze, podróżach życia i kiedyś otrzepujesz się jak feniks powstały z popiołu. Budzisz się z tego letargu i uświadamiasz sobie, że twoi rówieśnicy mają już dawno dzieci, rodzinny, dwa koty, psa i własny dom. 



   Takie życie widzisz w mediach społecznoścowych, ale to tylko gra pozorów, gra, która nie ma końca, bo przecież musisz pokazać swój fragment życia. Trochę to wygląda jak ekshibicjonizm, obdzierasz się z tego życia prywatnego, przy okazji dołując innych, bo ty masz takie życie idealne. Tytułowa bohaterka Ania właśnie tak ma, pierw poszukiwania pracy, rozmowa kwalifikacyjna doprawiona szczyptą szczerości co urzeka jej pracodawcę, który chce ją zatrudnić. Ale ona buja w obłokach i chce zacząć dopiero za dwa miesiące, bo wakacje i podróże jej w głowie. Tamta praca przemyka jej koło nosa, wybiera się w podróż w nieznane, a gdy wraca znajduje pracę idealną. 




   Tak się wydaje z pozoru, bo musi podróżować. Żyć nie umierać, ale ta praca to nic innego jak podróż z lotniska do hotelu i na spotkanie. I tak za każdym razem, pewnego wieczoru z kontrahentem, pozwala sobie na szczerość i wyznaje mu, że by chciała usiąść na murku w pięknym miejscu i tam prowadzić rozmowę. Ten nie czekając, zabiera jedzenie na wynos i tam idą prowadzić rozmowy biznesowe, tak zaczyna jej się miłość trwająca pół roku. Kończy się, bo żadne z nich nie umie zrezygnować i się zdecydować, tak to jest, gdy spotkają się dwa silne charaktery i zarazem uparte jak stado osiołków udających się na kolędę. Praca? To jej żywioł, pracoholiczka z wyboru i z pozoru... Brakuje jej czegoś, jak łatwo domyślić się wraca za każdym razem do pustego domu, nikt nie wita jej w progu, żaden zwierzak nie cieszy się na jej widok, nie ma do kogo przytulić się wieczorami.




    Kobieta bez faceta to jak pies bez pchły, niby da się żyć, ale jakoś tak halnym zawiewa z każdej strony. Gdy spróbujesz załatać tę dziurę przypadkową znajomością to tak jakby na mury przykleić plasterek, ale to tylko pozory. W jej życiu pojawia się Jacek, przelotna znajomość bez zobowiązań. Ale czy przyjaźń damsko męska może istnieć? Pewnie, że tak, ale wtedy nie należy wędrować, jak ten Włóczykij do łóżka czy też na jakieś romantyczne kolacje, bo to się skończy źle. Tak też Anka postąpiła, po pewnym czasie pragnie urlopu dostaje go. Wieczorem, gdy już wie co chce robić, dostaje meila z ofertą do jej podróży w nieznane, wybór jej pada na Wietnam. Czerwona walizka z zacinającą się rączką spłata jej figla nie raz, ale kiedyś ten los się odmieni... 








    Nie jest to zwyczajna książka, gdzie seks przelewa się przez kartki a ten stoi nad nią z pejczykiem. To nie ta bajka, ale obraz życiowy ukazujący naszą codzienność jak toczymy z nią walkę, jak stajemy oko w oko z tym, co nam w duszy gra. Ale czasem nie zdajemy sobie sprawy jak to jest zamknąć oczy i pojechać tam, gdzie nas oczy poniosą. Zobaczyć krainę nieznaną, poznać dogłębnie ich kulturę, podziwiać te cuda i zaznać legend, które dają do myślenia. 




   Książka ta to nie tylko piękna okładka oraz treść, ale także przesłanie, by nie oceniać kogoś nie znając jego historii, bo później tego będziemy żałować. A także, by nie płakać nad rozlanym mlekiem, skoro zostało rozlane trzeba iść po ścierkę i to wytrzeć. Idealna lektura na jesień, która zaczyna nam się objawiać! Wiem jedno nie raz do niej wrócę, lekka i niecodzienna historia, która ociepli twe serce i klimat panujący w twej duszy.




15 komentarzy:

  1. Brzmi jak niezła, lekka lektura na któryś weekend. Piękne zdjęcia robisz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Tak jest! Czytałam ją niecały dzień, czyli wieczorem 250 stron w dwie godz resztę nad ranem. A dzięki! :*

      Usuń
  2. Będę właśnie zaczynać czytać tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę ją przeczytać, a z tych upartych osiołków na kolędzie to się uśmiałam po pachy :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Odstresujesz się przy niej :)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawa historia.Bohaterka jest tą osobą , którą kiedyś chciałam być a jestem tą osobą , która wcześnie założyła rodzinę i poświęciła swoje życie dzieciom a wszystkie marzenia przykrył kurz .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze aż tak nie przykrył :P czas to zmienić i je delikatnie odkurzyć :)

      Usuń
  5. brzmi świetnie i czuje, że mogłabym się przy niej odstresować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet więcej niż tylko odstresować :)

      Usuń
  6. Zaciekawiła mnie ta książka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam, podobała mi się :) Ale zdjęcia są obłędne :D

    OdpowiedzUsuń
  8. nie słyszałam nigdy o tej książce, ale chętnie poznam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapowiada się naprawdę dobrze, ale ja się zraziłam do autorki po lekturze "Szkoły żon" i na razie nie mam przekonania aby sięgnąć po kolejne pozycje jej autorstwa ;)

    OdpowiedzUsuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka