Ostry seks czy ostra jazda?





   Ostatnio znalazłam w pewnej gazecie, książkę, o której było bardzo głośno. Reklamowana jako hit, sam napis na niej mówi o niej wiele a brzmi „Ostry seks, Ostry język. Ostra jazda.” Mowa oczywiście o książce „Prokurator”, kupiłam i bardzo szybko ją przeczytałam. Długo trawiłam to, co w niej jest napisane, brzmi trochę jak wymieszanie dwójki utalentowanych pisarzy, którzy za dużo naczytali się Harlekinów i 50 odcieni szarości. 



   Książka opowiada o pani prokurator Kindze Błońskiej, która jest zdradzana przez męża więc pragnie chwili zapomnienia. Udaje się w tym celu do klubu, zgrywa arogancką i pyskatą pannę. Poznaje przez przypadek Łukasza, z którym spędza owocnie noc, ulatnia się i spotyka go na sali rozpraw. Bo to ona broni swojego „klienta” a on występuje w roli oskarżyciela. Sprawa jak zostaje przesunięta, bo ani jedno, ani drugie nie potrafi wykrztusić z siebie prawie żadnego słowa. Gdzieś na sali ten ją łapie i zaciąga do łazienki, ta dostaje spazmów, bo ona ma chcicę. 





   Więcej z fabuły nie napiszę, bo nie warto. Cała książka jest pisana takim rynsztokiem, którego nawet ja nie jestem w stanie zużyć w ciągu dwóch lat. Takie silenie się na modny seks i na wulgarność, nie jest sympatyczna ani przyjemna. To jak mysz zasuwająca na torreadorze szukająca lamy z gromnicą. Pomimo tego rynsztoku spod monopolowego, pomimo tych scen erotycznych gdzie brakuje jeszcze „Napluj mi na kutasa, suko!”, pomimo tego, że zapłaciłam za nią tylko albo aż dwadzieścia złotych. 




   Jest to książka taniego lotu, nic niewnosząca do życia, prócz tego, że dowiadujemy się, że możemy czytać szybko... Ale czy warto? Nie, to nie ta literatura... Nie warto wzorować się na kimś, nie warto robić coś na wzór innych książek. Bardzo możliwe, że gdyby autorka nie wzorowała się na wspomnianych książkach wyszłoby z tego coś przyjemnego, a tak wyszedł tylko polski szary odcień...

60 komentarzy:

  1. Słyszałam o tej książce, aczkolwiek nie jest to powieść dla mnie, choć bardzo lubię literaturę kobiecą to ta nie ma w sobie tego "czegoś".

    Pozdrawiam ciepło,
    Sara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie ma tego "czegoś", zabrakło jej do tego bardzo wiele...

      Usuń
  2. MNie się książka podobała, choć ani Harleqinów czy Szarości Greya nie czytałam. Jako odskocznia, coś na szybko i coś nowego u mnie się idealnie sprawdziła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Greya czytałam ale po ang, bo po naszemu to tak płytki jak kafelki w łazience...

      Usuń
  3. Przekonująco potwierdziłaś moje przypuszczenia, aby nawet na nią nie spoglądać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha no napisałam co o niej myślę :P

      Usuń
  4. Przeczytałam tę książkę i nawet sięgnę po drugi tom! :)
    Czasami lubię przeczytać taki odmóżdżacz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widziałam na Targach że był już "Komisarz" :P

      Usuń
  5. Przyznam szczerze, że nie słyszałam do tej pory o tej książce, ale teraz już wiem, że nie warto.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mogłabym tego przeczytać.. za dużo przebywam na sali i każda pani Prokurator by mi się źle kojarzyła :D heheheh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj tam :P byś tylko wylądowała z dzikim uśmiechem :)

      Usuń
  7. Widziałem reklamy tej książki w duuuużej ilości miejsc. Dzięki za ostrzeżenie.

    Pozdrawiam
    https://ksiazki-czytamy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo była mocno reklamowana. Ale po co ten link? Czy czytać nie potrafisz?

      Usuń
  8. Taki bardzo wyblakły ten szary kolor. Chociaż Grey też nie jest lekturą wybitnych lotów. Tam dobrnęłam do pierwszej sceny łóżkowej i śmiać mi się chciało. Szkoda chyba mojego czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie szkoda! Są lepsze książki na które warto poświęcić czas :)

      Usuń
  9. Nie znam tej książki i fanką Greya nie jestem, więc myśle, że do po nią nie sięgnę :D

    OdpowiedzUsuń
  10. rzeczywiście mało to wszystko zachęcająco brzmi ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. A tak się nią zachwycają niektórzy! Ja raczej nie sięgnę, zwłaszcza po takiej recenzji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie się zastanawiam, czym tak się zachwycają?

      Usuń
  12. Zastanawiałam się nad zakupem ale chyba sobie daruje. ;)

    Pozdrawiam gorąco,
    lunafisher.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, ale po przeczytaniu Twojej recenzji, wiem, że się na nią nie skuszę. Szkoda, że aktualnie dużo autorów ucieka się do promowania książek opisami seksu, nic innego poza tym nie wnosząc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to się sprzedaje, dlatego brną w te bagno. Ale to się obróci i żaden czytelnik porządny im nie zaufa. Nie wspominając już że lektury od nich nie będą chcieć.

      Usuń
  14. Nie lubię takich książek, więc i tę będę omijała szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń
  15. Gdy książka wyszła, interesowała mnie, ale im dłużej zwlekam tym mniej mnie do niej ciągnie :/

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdjęcia z kwiatami mnie zachwyciły!!! ❤️ Zakochałam się ❤️
    Mój blog💕 pamiętaj że obserwuje ❤️

    OdpowiedzUsuń
  17. Wiele słyszałam o książce, zwłaszcza, że w listopadzie wyjdzie druga część, ale chyba sobie odpuszczę, pozdrawiam, Asia z ucztadladuszy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak słyszałam i widziałam już drugą część, pewnie tak samo marna będzie jak pierwsza...

      Usuń
  18. No cóż sex dobrze się sprzedaje, więc na rynku pojawia się coraz więcej takich perełek - zero treści, zero umiejętności literacki, dużo sexu i wulgaryzmów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale po co to? Zarobią przez pięć minut kasę, a później nic cisza...

      Usuń
  19. Na pewno nie zajrzę do tej książki. Denerwuje mnie takie ściąganie od innych autorów...

    OdpowiedzUsuń
  20. a mi się podoba, i już mam drugą część Komisarz

    OdpowiedzUsuń
  21. Niestety po sukcesie Greya rynek zalały tego typu książki. Można trafić na dobre, ale są i takie, które są stratą czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda! Sukces z jednej strony bo ludzie czytają, a z drugiej strony porażka bo czytają badziewie...

      Usuń
  22. Oj głośno było o tej książce. Część się nią zachwycała, mnie przerażała. Za dużo NEGATYWNEJ opinii słyszałam. Pomysł genialny. Jednak wyszło jak zwykle. Przykre. Harlequiny mają więcej godności i sensu, niż ta książka. Lubie Twoje szczere recenzje! Chcę takich więcej ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. Zdecydowanie 3x nie jak dla mnie. Nie sięgnę po nią raczej nigdy :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze, spożytkujesz czas na inną lepszą książkę :)

      Usuń
  24. Czyli zdecydowanie pozycja nie dla mnie :/ A tak często ją widuję :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś ty! Tobie ją zdecydowanie odradzam, znając Ciebie byś pizdneła nią i leżała by :P

      Usuń
  25. Strasznie słaba reklama na okładce i treść :/ nie, dziękuję...

    OdpowiedzUsuń
  26. Nawet pozytywne recenzje (tak- widziałam takie ;) jedynie utwierdzały mnie w tym, że to mały potworek. Nope.
    Dziękuję za potwierdzenie moich przypuszczeń:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuuu to ja nie wiem co ich zachwycało w niej. Ona jest gorsza, to taki bazyliszek...

      Usuń
  27. Słyszałam o niej już sporo i powiem, że jestem na nie

    OdpowiedzUsuń
  28. patrze tytuł - muszę wejść :D
    widziałam parę razy ta książkę ale jakoś się nie skusiłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I skusisz się na nią kiedyś? Czy nie?

      Usuń
  29. Dotychczas spotykałam raczej pozytywne opinie o tej książce. Chyba muszę przekonać się na własnej skórze :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A proszę bardzo, ja tylko ostrzegałam przed nią :)

      Usuń
  30. Łoooo - ostro, siostro! :D
    Lubię takie konkretne recenzje.
    Akurat niestety miałam (nie)przyjemność ostatnio czytać książkę pisaną właśnie językiem z rynsztoka, gdzie przewijające się gdzieniegdzie sceny pseudo-erotyczne były opisane najbardziej plugawie z możliwych i poczułam się się totalnie zniesmaczona :/
    Jednak chyba po tą całą Prokurator nie sięgam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż to była za książka? Pytam z ciekawości, by wiedzieć czego unikać. Ostro czy nie, napisałam co o niej myślę :P

      Usuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka