MAYbe Beauty vol 2. Oczami współorganizatora...





   Spotkania i powroty, niektóre bywają przyjemne. Tak było i na tej edycji MAYbe Beauty co organizowałam razem z Moniką, były też i dziwne sytuacje, ale chrzanić to niech taplają się w swym bajorku. Czasem słyszę, a że spotkanie się organizuje i bardzo chętnie przyglądam się co i jak, czasem stwierdzam, że są bez polotu robione. W to spotkanie starałam się włożyć najwięcej ile się dało, poprzez zarywanie nocy, kombinowanie jakie torby na prezenty kupić, a i tak staneło, że sama je robiłam. Wymyślanie zadań, agendy spotkania, pisanie mejli i wiele innych rzeczy. Ale co jest w tym wszystkim najpiękniejsze? 




  To, że organizowałam je z Moniką, która tyle samo serducha w nie włożyła i nie to, że ona mi pomogła tylko bo w te bzdury nie wierzcie. Pomogła mi bardzo, bardzo! Bo gdyby nie ona niechciało, by mi się nic robić, dawno bym pierdyknęła to a ta tylko rzucała dziwny pomysł, zaraz wyobraźnia zaczynała pracować i tak to leciało. Ale od początku, na nasze spotkanie przygotowania zaczęłam już tydzień wcześniej. Zaczęło się od zakupu drukarki, obmyślenia planu co do toreb, ale ten dziwny pomysł rzuciła mi Mama z różową torebką jak byłyśmy na zakupach. Później przeszukanie paru kartonów za kolorowymi kopertami, parę godzin spędzone w canvie, trzy dni nad zajęciami plastycznymi, tydzień wysyłania mejli, dwa opakowania zjedzonych tabletek na uspokojenie, trzy kursy do kwiaciarni po odpowiedni rózgi... 



   Nie będę pisać jak wygląda organizacja takiego spotkania, bo i po co? Każdy ma na to złoty środek, niektórzy idą po łepkach i spotykają się tylko przy kawce z górą prezentów. Jak lubią to już ich sprawa, jeden lubi lego inny zaś dumle... Nie obyło się bez przygód, uwielbiam wtedy stwierdzenia ludzi, że się zmieniłam. Nie kurwa, nie zmieniłam się po prostu przestałam grać tak jak oni by chcieli! Na sam początek zaserwowałam wszystkim pakiet powitalny, składający się z przypisanego miejsca, nie bez powodu była tam też pusta kartka. Paczki żelków, by trochę ożywić się a wiadomo jak cukier działa! I tajemnica żółta koperta, co skrywa w swym wnętrzu zadanie, na które było pięć minut. 



   A było proste "Trzy zastosowania szpilek", mogły to być krawieckie albo obuwie, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Wygrały najlepsze trzy odpowiedzi. Później poszły w obieg kartki, co z pierwszego wrażenia robiły za przypisane miejsce. Każdy miał za zadanie na kartce napisać, z czym dany blog Ci się kojarzy, dowiedziałam się, że zdjęcia robię nawet i że z książkami. Miłe bardzo! Później był wygład Asi, którą pewnie kojarzycie z tego bloga. Robi przepiękne rękodzieło, ale ma ogromną wiedzę na temat kanałów social media. Tym razem zdradziła sekrety instagrama, co robić, by nie dostać shadowbana. A można go bardzo łatwo dostać, pewnie kojarzycie pewne profile co wpisują w nazwę użytkownika swoją stronę razem z końcówką .pl to właśnie oni w pierwszym szeregu są do bana. 



   Później są osoby co kupują obserwatorów albo też łażą zostają na godzinę lub dwie, jak ich nie zaobserwujesz znikają. Ta grupa też jest narażona na bana, a nawet mogą ich konto usunąć. Wystarczy w ciągu godziny zaobserwować więcej niż 50 kont i tyle samo odlajkować, ban murowany. Tak samo jest z hasztagami są pewne, które insta sam bloguje, a wszystko dzięki osobą które wrzucają pornografię. Wystarczy, że wejdziesz na insta i wpiszesz #blogger oraz #bloger, widzisz już różnice? Asia także opowiedziała o swoich ulubionych kontach, o ich spójności i nie tylko. Wracając do osób skaczących jak pchła szachrajka, bardzo łatwo sprawdzić kto lata tak albo stosuje nieodpowiednie #, jeżeli ma pod zdjęciem mniej niż 10% obserwatorów to warto zastanowić się nad tym, albo przyjrzeć się głębiej. Ciężko jest wybić się na insta, warto używać hasztagów mniej popularnych to one pomogą nam, bo jak wiadomo przez strumień przelewa się miliony zdjęć. A użytkownik insta spędza na nim średnio 27 minut dziennie, dobrze zapamiętałam, ale liczby robiły wrażenie. Asia wyłożyła nam kawę na ławę, a także sprzedała patenty na zdjęcia co i jak. Oczywiście znane mi, bo sama często z nich korzystam. Ale ze światła dziennego coraz mniej, łatwiej mi jest znaleźć chwilę w nocy na zdjęcia niż w dzień. 





    Chwila przerwy na pięterku w Kofeinie i raptem było małe   pokus, czary mary. Szybkie rozstawienie oświetlenia, stoiska do makijażu, demakijaż i warsztaty "Jak się umalować, by nie zwariować". Dziewczyny wiedziały co je czeka, ja też. Ale nie spodziewałam się jednego, że następnego dnia usiądę i sama kupię parę produktów marki Lorigine. 




   Jak to z Moniką mawiałyśmy "Nasza Wiginia" tak było łatwiej, używać pewnych skrótów by szybko w ciągu minuty dać znać co i jak. Powiem wam, że dziewczyny cuda potrafią! Kolejny warsztat co była kawa na ławę wyłożona, co mnie najbardziej urzekło w marce zacytuję Dominikę "Nie ma złej opinii". Brawo! O marce nie raz i nie dwa usłyszycie u mnie, ale od tamtej chwili na mych ustach króluje czerwień. I tak dobiegło końca nasze spotkanie, gdyby nie to, że czas nasz naglił to byśmy siedzieli tam dłużej, ale wynajęłyśmy piętro na określone godziny. A wszystko po to, żeby nikt nam nieproszony się nie krzątał. Jeżeli chcecie wypić bardzo, ale to bardzo dobrą kawę to polecam z czystym sumieniem Kofeinę w Gdyni, miejsce się w samym centrum koło Batorego. Ten czas zbyt szybko minął, jak nie czułam zmęczenia to wieczorem obie siadłyśmy i prawie spałyśmy. Emocje zrobiły swoje. 



   Dziękuję każdemu z osobna za to, że był z nami, każdej firmie to zechciała nam umilić ten czas i pójść na moje "Swego nie znacie cudze chwalicie". Monice za ogrom cierpliwość do mnie i do mej kurwicy. Dzięki wam! Kolejna większa edycja MAYbe Beauty szykuje się w maju, mniejsza zaś w styczniu, ale o tym będzie niebawem.









22 komentarze:

  1. Czytałam z zapartym tchem. Pokaż się koniecznie w tej czerwonej szmince, umieram z ciekawości jak wyglądasz :) Jednak da się Ciebie poskromić ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło! A to dopiero po nowym roku, wpis będzie bardzo długi bo z paroma produktami. No da się :P jestem tylko człowiekiem ha

      Usuń
  2. gratuluję organizacji. Musiało być super

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie to się usuwa twoje komentarze. To nie jest miejsce na twoją reklamę!

      Usuń
  4. Kurczę fajna sprawa! Gratulacje organizacji! ;)

    Pozdrawiam,
    Luna Fisher

    OdpowiedzUsuń
  5. Sama wiem ile czasu zajmuje organizowanie i przygotowanie takich spotkań, dlatego wielki szancun, że Wam się chciało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nadal się chce, bo w przygotowaniu są dwie kolejne edycje 😂

      Usuń
  6. Uwielbiam spotkania blogerskie, bo wtedy można pogadać o wspólnej pasji, pośmiać się, odpocząć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. oj tak, widać że jak coś robisz to na 102! Spotkanie było super, fantastyczine że mogłam sie dowiedzieć dużo różnych rzeczy, zyskałam odpowiedź na trapiące mnie pytania - a to bezcenne!
    Podziwiam Was obie za wkład w to wszystko:**

    OdpowiedzUsuń
  8. Widze ze duzo pracy i stresu wymaga organizacja takiego eventu, ale wyszlo swietnie :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam organizowane przez Was spotkania :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze mi się czytało, lubię takie szczere relację z tego się działo. No i podoba mi się, że przekleństw nie usuwałaś :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne! Mogę się tylko domyślać ile kosztowało pracy, dlatego szczerze gratuluję i pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję organizacji i tylko pozazdrościć Ci, takiego zaangażowania 😊

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow! Musiało być super! Fantastyczne fotki, które trochę przybliżyły owe spotkanie, aż zazdroszczę :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo żałuję że nie wiedziałam o spotkaniu :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiem ile jest zamieszania przy takich spotkaniach, organizowałam kilka trochę większych, więc szacuneczek ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Powiem Ci, że siadam teraz po tym wpisie i szukam za co można dostać bana na Insta :D ta część mnie najbardziej zaciekawiła bo ostatnio u mnie krucho z serduchami a wydawało mi się, że nie robię nic zdrożnego :D
    Czytałam inne relacje ze spotkania i stwierdzam jedno - musiało być super ;) Szkoda, że tak do Was mam daleko bo chętnie bym się wybrała :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeszcze raz wielkie, wielkie dzięki. Nie wnikam kto ile zrobił itp., bo nie to się liczy. Wiem, że obie narobilyscie się jak cholera i powiem tyle: po spotkaniu było to widać. Bo wszystko z pomysłem, z jajem, dopiete na ostatni guzik i z poszanowaniem naszego czasu. Dziękuję i życzę wszystkiego dobrego w nowym roku :)

    OdpowiedzUsuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka