Dance, Sing, Love Miłosny układ






    Z jednej strony żałuję, gdy jakiś gniot ujrzy światło dzienne, zostanie wydany przez wydawnictwo dlaczego? Bo szkoda papieru to raz, a dwa i tak takie badziewia sprzedają się najlepiej. Ale najlepsze jest, gdy wszyscy twierdzą, że to badziew, ale sami i tak czytali. Czytałam wszystkie gnioty sławne, zacznijmy od tego szarego co trzyma na dupie piędziesiąt torebek, dlaczego o nim wspominam? Bo będzie dziś bardzo dużo nawiązania do niego. Jakiego zobaczysz!







   Książką, która będzie głównym bohaterem ma aż 521 stron, jak na debit za dużo, ale z drugiej strony kto nie ryzykuje ten nie je makreli ani masła. Trafiła ona do mnie tylko dlatego że wygrałam ją w konkursie. Nazywa się "Dance, Sing, Love", została okrzyknięta romansem numer jeden. 




    Opisuje ona historię Livi, uzdolnionej tancerki, pragnącej odnieść sukces i za wszelką cenę chce iść wyżej. Ma bardzo duże ambicje i nie podaje się tak łatwo. Obraz idealny młodej kobiety, chcącej iść wyżej i wyżej, wraz ze swoim zespołem przygotowuje się do trasy koncertowej niejakiego James Sheridan. Najłatwiej będzie go opisać słowami zadufany w sobie dupek, pijak i ciągnący każdego na dno, ale udający zajebistego. Livia ma tworzyć z resztą ekipy tło, podczas gdy on gwiazda będzie występować i pierwszym takim przystaniem jest Rzym. Tutaj zaczyna się akcja i tutaj poznajemy po kolei bohaterów książki. Gwiazdor tancerkę irytuje totalnie, a ona jego chociaż udają, że siebie nie widzą. Ona musi go oprowadzić po Rzymie, bo jest włoszką i pewnie zna jakieś interesujące miejsca. I tak to się wszystko zaczyna.






    Jeżeli ktoś twierdzi, że Grej jest gniotem, polecam przeczytać tę książkę i zaraz zmieni zdanie. Jednego nie można autorce zarzucić, lekkiego piórka, bo ona jest tak lekkie, że całą książkę połknęłam w ciągu półtora dnia. Nie chciałam psuć sobie zabawy i nie czytałam tylnego streszczenia, kto jest autorem i jaka będzie akcja. W pewnym momencie słownictwo książki, samo skierowało mnie, że autorem musi być jakaś nastolatka i się nie pomyliłam. Słownictwo tak ubogie, jak rzeka na Saharze i do tego zwrotu sugerujące, że zaraz będzie patataj patataj i będziemy mieć opis rodem z taniego pornola. Czyli on ją całuje, ta ma kisiel w gaciach a on zaraz muśnie ją delikatnie po majteczkach... No niestety, ale w tej książce to standard. Więc szary ma więcej ambicji, pomimo że jest przewidywalny to w tej książce jest znacznie gorzej. Autorka, pomimo że stworzyła obraz początkowy piękny Livi, ambitna itp. To na sam koniec mamy obraz idiotki co przestaje pić tydzień przed zdjęciami i nie pije podczas zdjęć, a później już pije jak stary alkoholik tylko whisky. Rozpacza, bo nie ma z kim się seksić, ona nie wie, czy on ją kocha, ona nie wie gdzie on jest, ona i ona. Jak ta mała bez ogona... Takie wymieszanie Mody na sukces z harlequinem, bez polotu i bez fajerwerków. Jeżeli miałabym ją ocenić to daję jej 2/10, za lekki styl pisania. Najlepszy był koniec, miałam nadzieję, że to zakończy i więcej nie będzie. Myliłam się, dalsze części się piszą. Powtórzę się, Grey ma więcej polotu!



Copyright © Sklerotyczka