"Grand" Wiśniewski






    Jedna książka, wiele wspomnień. Wiele schodów pokonanych, wiele pomysłów i jeszcze więcej śmiechu, parę tysięcy kilometrów pokonanych. Ale wszystko to łączy jedno obsesja, obsesja na punkcie pewnej osoby. Warsztaty, na których miałam okazję być, prowadził je sam Leon Wiśniewski było tylko albo aż dwadzieścia miejsc. Udało się i to było szczęście, tak od tego momentu zdecydowanie wiedziałam którą drogą chcę podążać, tam, gdzie mogę wyżyć, się poznęcać się i dać się ponieść fantazji. Której bardzo wielu osobą brakuje, przez co sami zaczynają błądzić w tych swoich szalonych korytarzach. 





   Jak to powiedział Wiśniewski "Każda historia jest dobra na książkę", czasem zastanawiam się, czy siadać i pisać dalej to, co zaczęłam x czasu temu, ale to dojrzewa i w pewnym momencie samo pójdzie. Nadejdzie ten moment, wiem o tym doskonale. Te warsztaty to nie była tylko zwykłą pogadanką na temat książek, miałam okazję poznać człowieka, który ma obsesję na punkcie pewnej osoby, jakiej? Nie napiszę, pewnie domyślasz się jakiej, ale na to zebrało się bardzo wiele czynników. To prawda co Bonda pisała w swojej książce "Każdy autor zostawia ziarenko siebie w danej książce", zgadzam się. Dlatego też, gdy mam okazję spotkać autora książek, zadaję niezbyt wygodne pytania, bo chcę odkryć prawdę. Bo za każdym słowem kryje się inna emocja, ta, która jest pewnego rodzaju radością albo pogrąży nas w swego rodzaju refleksji. 



    Wakacje, czas upałów i długich wyczekiwań na wszystko, niecały tydzień cały czas na walizkach tak wspominam ten czas, te konferencje, spotkania i pożegnania, ciarki przechodzące po plecach, bo spełniają się marzenia. Ale one są po to, by nie marzyć, a by dążyć do ich spełnienia. Żałuję, że wtedy nie zaczekałam na podpis swojej książki, ale wiem, że kiedyś to nastąpi... Wracając do samej książki, "Grand" to nie tylko historia zamknięta na tych stronach to także hotel w Sopocie mający ogromną wiedzę zamknięta w tych murach, skrywa swe tajemnice jak sekretarka polka Hitlera. Podobno to miało nigdy nie wyjść na jaw, że to ona, ale został odnaleziony kwitek z jej nazwiskiem. Niedoczekanie jego, by zobaczyć jak nasz kraj upada na Helu, nie spodziewał się tego, że oni będą tyle bronić kraju. 




    To mury przesiąknięte historią, zapachem i właśnie tam ludzie obnażają swe oblicze. Hotel to taki dom przelotowy, gdzie ludzie potrafią okazać swe oblicze doskonale, tam, gdzie gość hotelowy zarzyga cały pokój, otworzy okno i zacznie robić niezbyt stosowne rzeczy, a także miejsce, gdzie usiądziemy i zaczniemy płakać. Łzy, które gdzieś, kiedyś muszą znaleźć ujście, a jak wiadomo to najłatwiej przychodzi nam w miejscach obcych takich przelotowych, jakim jest hotel. Tam, gdzie obsługa milknie, zachowuje kamienną twarz, nienawidzi swojej pracy, ale nie potrafią bez niej żyć. Takiego swego rodzaju uzależnienie, każde wymeldowanie się gościa to wielka nie wiadomo co zastaniemy w pokoju. Czy będzie to wisielec, czy majtki na żyrandolu a może cała łazienka oblana ketchupem, można śmiało porównać do gry hazardowej? Nigdy nic nie wiadomo... Tak właśnie robi Wiśniewski, przejmuje kontrolę i wchodzi w umysł każdego bohatera. Zaczyna czuć, robić to, co oni i widzi ich oczami, prześwietla ich jak na rentgenie. 
A wszystko zaczyna się niewinnie od dziennikarki, która zostaje odnaleziona przez bezdomnego mężczyznę. Porzucił ją męźczyzna, który nie potrafił pogodzić się z jej sukcesem dlaczego? Co czuła? Dlaczego spała na plaży? Wiele pytań, jeszcze więcej odpowiedzi. Nie jest to bardzo prosta książka, jest pisana w specyficzny sposób, ale od pierwszej strony czuć szczerość, płynącą z każdej strony. Nawet w pewnym momencie czytając, miałam ciarki. Bo na konferencji był konkurs, by dokończyć załączony fragment do książki, zrobiłam to i... I okazało się, że nie wygrałam, bo wszyscy myśleli, że to plagiat a pomysł zrodził się nim zdążyłam książkę przeczytać, szablon tej opowieści rysował się od przystanku autobusowego aż do po drodze do sklepu. Było może to jakieś 10 minut spacerkiem, później już tylko tworzyłam ten wpis na telefonie, by nie zapomnieć niczego. Nie udało się, czy się poddałam? Nie, idę dalej. Chociaż niektórzy stoją w miejscu, ja idę dalej na przód nie mam zamiaru być jak te mury przesiąknięte historią, tworzę dalej. Wpis konkursowy wspomniany. 





   Jeżeli zastanawiasz się, czy "Grand" jest odpowiednią książką dla Ciebie, odpowiem jedno przeczytaj i daj jej szansę. Odkryjesz pewne rzeczy na nowo, odkryjesz pewne aspekty, które zawsze spychasz na dalszy plan. Nie oceniaj, daj szansę, ale nie zawsze można dawać x szans, bo ten ktoś wcześniej Cię ugryzie, jeżeli kłamie to pierdol to. Po prostu pierdol to. Nie oglądaj się za siebie, idź dalej i pamiętaj czytaj między wierszami. Bo to właśnie wśród nich ukryte jest ziarnko prawdy.





Wspominany wpis konkursowy, może Cię zainteresuje. Wystarczy kliknąć zdjęcie i przeniesie Ciebie do wpisu. 






Copyright © Sklerotyczka