Wieczór taki jak ten...





    Jest taki dzień, raz w roku gdzie cuda mają miejsce. Rzeczy niemożliwe stają się możliwe, taki wieczór jak ten jest raz. Raz na rok, wszyscy czują to na sobie tę magię i nostalgię. Po cichu wypowiedziane marzenia, spełniają się tylko trzeba w nie mocno wierzyć. Pomimo pewnych trudności, zawsze z uśmiechem i odświętnie ubrani zasiadamy do stołu, ale nim to nastąpi. 






    Jest takie miejsce na ziemi gdzie ten klimat świąteczny czuć już wysiadając z auta, leży tuż u podnóża Tatr. Tam mieszkańcy przebierają się za elfy i witają Cię okrzykiem „Hohoho”, miejscowość tętni życiem i mieni się na miliony barw, wszystko za sprawą dekoracji świątecznych. Codziennie wieczorem spotykają się na kolędowaniu, wspólnie śpiewają i wspaniale się przy tym bawią. Michalina zwana potocznie Miśka, sama wychowuje swojego brata Bartusia. Pomimo swoich 27 lat, wiele przeszła w życiu pierw matka, która umarła pół roku po urodzeniu syna. Córka nim się opiekowała i wychowywała najlepiej jak potrafiła, zrezygnowała ze swojego życia, by dać bratu to, co najlepsze. Ojciec ich od czasu do czasu wysyłał im pieniądze z różnych zakątków świata, krążył i poszukuje własnego ja. 





    Może znajdzie swój kawałek podłogi na świecie? Jest też babcia Zosia, co prowadzi kawiarenkę nazwaną "Cynamonowe serca", piecze wspaniałe ciasta i robi jeszcze lepszą czekoladę. Coraz ciężej idzie jej z interesem, nie ma pracy dla Miśki więc namawia wnuczkę do założenia własnej działalności i podreperowania budżetu domowego. I tak powstaje pensjonat "U Miśki". Cztery pokoje, cztery nastroje, każdy inny i każdy ma inny atut. Po paru dniach od wrzucenia ogłoszeń do internetu spływają pierwsze rezerwacje na pokoje. Każdy jego mieszkaniec będzie inny, każdy będzie uciekał przed czymś i każdy będzie nosić ranę w sercu. Co będzie dalej? Nie zdradzę... 










    Wiele słyszałam o tej książce nim zabrałam się za nią, bardzo wiele osób twierdzi, że ona jest do niczego. Że słaba, bo mało nastrojowa, ale zaraz tak zastanawiam się czego Ci ludzie oczekują? Skoro nie potrafią dostrzec radości w przyozdabianiu domu, dostrzec tego, że inni przeszli coś w życiu, że głupie pieczenie pierniczków może sprawić radość. Zamiast tego wrzucają się w wir zakupów jak szaleni...  Ale to nie tędy droga, bo od przepychu głowa boli i to bardzo! W tej książce nie znajdziesz wylewnego romansu, znajdziesz rodzinę, która się wspiera i pragnie dla siebie jak najlepiej. Zrozumiesz istotę świąt, odnajdziesz szczyptę magii, która dawno uleciała jak para z bigosu... Ale najpiękniejsze przesłanie to by cieszyć się z małych drobiazgów, to w nich tkwi sekret. Bo gdy nie będziesz dostrzegać tego, co twoje dziecko chce Ci przekazać, tylko będziesz mu kupować cholernie drogi prezent, nie dziw się, że jest na Ciebie wieczne złe. Będą i łzy wzruszenia, ale to dopiero gdy poznasz pewne historie, a są one nie bez powodu przetoczone. 




    Na jednej z grup jedna pani 50+ stwierdziła, że to książka owijana w bawełnę. No tak, bo autorka nie miała co napisać tylko wylewała swoje żale itp... Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Przeczytałam wiele książek, zamierzam jeszcze więcej przeczytać i powiem jedno jestem pod wrażeniem tej książki, nie jest to ckliwa historyjka. Gdzie ona zdejmuje majty przy choince itp. To jedna z tych, co da nam do myślenia, zostawi po sobie ślad na dłużej i idealna dla osób poszukujących maggi świąt. 






30 komentarzy:

  1. Czyżbyś zaciekawiła mnie kolejną autorką???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przecież Ci o niej już mówiłam. Twierdziłaś że będziesz chciała pożyczyć :D

      Usuń
    2. No przecież, że wiem :D

      Usuń
    3. A już myślałam że zapomniałaś :D ha

      Usuń
    4. Przecież, ja nie "sklerotyczka" :D

      Usuń
  2. Po Twojej recenzji nie pozostaje nic, tylko te książkę przeczytać! Wspaniale napisane!

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę przyznać, że Twoja recenzja bardzo mnie zachęciła do sięgnięcia po tę książkę. Powieści typowo świąteczne nie kojarzą mi się najlepiej;) Ckliwość, przewidywalność, wszystko na jedno kopyto i zakończenie z tęczą i jednorożcem - to nie dla mnie, a tu proszę. Mam za sobą do tej pory tylko jedną powieść p. Gargaś, ale byłam nią naprawdę zaskoczona (pozytywnie) więc chętnie sięgnę po następną.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha no jednorożców to tutaj nie spotkasz ale typowy świąteczny klimat. I magię panującą w tym czasie, o którą bardzo ciężko... Miło, nawet bardzo! :*

      Usuń
  4. Brzmi cudownie, chcę ją przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam jeszcze żadnej książki Gabrieli Gargaś, a słyszałam o niej wiele pozytywnych opinii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czas to zmienić :) I zabrać się za lekturę :)

      Usuń
  6. Bardzo ciekawie się zapowiada. Moje 50+, a nawet 60- mówi mi co innego niż ta pani ;) Szczęśliwego Nowego Roku dobra Kobieto :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiem wiem, bo tyś całkiem inna! :P
      Dzięki i wzajemnie, mniej problemów a więcej zdrowia życzę :*

      Usuń
  7. Ale ją fajnie opisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam jak opisujesz książki. Od razu chce się ją kupić i przeczytać🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa bo się zarumienię i zawstydzę :P Dziękuję!

      Usuń
  9. Uwielbiam twórczość Gargaś, więc po ten tytuł sięgnę na pewno. Co prawda, słyszałam, że nie jest to jej najlepsza książka, ale to nic. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak słyszałam, ale przyjełam jedną regułę nie słucham tego co inni gadają. W tej książce nie wszyscy potrafią dostrzec to co autorka chce przekazać, a chciała dać tylko czar magii i pokazać te małe szczegóły. Które normalnie są niewidoczne...

      Usuń
  10. chętnie sięgnę po tę pozycję - latem, chociaż Twoje zdjęcia zachęcają aby umilała zimowe wieczory

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszka bo to jest typowo świąteczna książka, z nutką magii i goździków...

      Usuń
  11. ojej :) jestem tu pierwszy raz i tak pięknie piszesz i cudne masz zdjęcia, że bez zastanowienia sięgnęłabym po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo zaciekawiła mnie ta książka, bardzo lubię takie powieści z klimatem, troche magiczne

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam książki Garas a ta czeka w kolejce :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja nie przepadam za beletrystyką w kontekście romansu. Po inną też rzadko sięgam, ale ta pozycja mnie zaintrygowała :) Już nie klimat na jej czytanie, ale może w przyszłym roku nada się idealnie :)

    OdpowiedzUsuń

Piszesz anonimowo? Podpisz się! Chcesz wkleić link? Znajdę Cie bez niego. Komentujesz? A dziękuję :)

Copyright © Sklerotyczka