Atrament od Flormar







Czy praca w sklepie spożywczym tfu „supermarkecie” dyskwalifikuje osoby tam pracujące do malowania paznokci? Otóż nie. Pracując na dziale tradycji trzeba tej zasady przestrzegać, lecz naginam ją i nikt do tej pory nie zauważył jednego, że zawsze mam pomalowane pazury. Od czasu do czasu bezbarwnym innym razem świecącym w ciemnościach chodź czasem zdarzy się, że mam cielaka typowego. A gdy wolne, co wtedy się dzieje? Oczywiście ląduje na nich dziwny kolor zazwyczaj czerwony lub niebieski.





Flormar obca mi marka do czasu nim dostałam ten lakier od mojej M. Dopiero od niego rozpoczęła się przygoda ta i na tym się tylko nie skończyło…, Ale wracając do tematu kolorem przypomina atrament dziwny nietypowy kolor. Wszystko, co dziwne uwielbiam!





A sama buteleczka? Początkowo, co mi się rzuciło w oczy to właśnie ona. Dziwne kształty, które pomagają podczas malowania pazurów. Pędzelek? Długi i wąski do malowania idealny.







Co do trwałości to tylko albo aż trzy dni? Wystarczający czas by nacieszyć nim oczy a później zastąpić go innym kolorem. Bo gdy coś długo nosimy to zbyt szybko się nudzi lepiej powracać do niego, co jakiś czas… A zazwyczaj do niego wracam, gdy mam wolne, ale niedługo to się zmieni! :)




Copyright © Sklerotyczka