Gra pozorów czy normalność? Oto jest pytanie...




   Tak wiem miał być inny dziś wpis, ale naszła mnie pewna refleksja. Zostałam zapytana Co chcesz na święta?” Pewnie myślisz sobie że jest jeszcze do nich pełno czasu, pewnie że tak, ale... Za chwilę nim się obejrzysz porządnie dziewiąta kartka z kalendarza spadnie jak ten liść barwny zdobiący drogę. Wesoło migające lampki i ochoczo nastrajające nastrój melodie, które w każdym sklepie mają wpłynąć na nasz psychikę, by jak najwięcej kupić. Ale nie o tym miało być, wracając do tematu. 




   Przez dłużą chwilę myślałam i pierwsze co przyszło mi na myśl to fajnie by otworzyć do kogoś normalnego jadaczkę, Znajomych, z którymi można pogadać mamy pełno, ale tylko z garstką można pogadać szczerze i którzy nie walną fochem, bo masz inne przekonania czy też inne poglądy polityczne. Ze znajomymi to trochę jak ze skarpetkami, jak pasują to jest dobrze, ale jak spotkasz kogoś z innej planety to uciekaj. Coraz bardziej zatracamy się w świecie wirtualnym, łykając jak pelikany wiadomości sztuczne i coraz bardziej chłoniemy co nam ten świat oferuje. Bardzo szybko wsiąkamy w tą gąbkę, tworząc dziwne internetowe znajomości, udając kogoś, kim nie jesteśmy, udajemy swoje zakochanie się, udając zachwyt nad czyjąś pracą, by za plecami stwierdzić „jebana suka". Tworząc kółeczka wzajemnej adoracji i tropiąc wszelkie możliwe afery, ale po co? Po co to robimy? Po to, by poczuć się lepiej? Po to, by dać ulać swojemu jadowi? Dobra czasem trzeba, bo inaczej sami się udławimy nim. Tak obserwuję to wszystko i stwierdzam powoli mam dosyć, dosyć tego wylewającego się jadu na aktorkę, bo jej paluchy z butów wylazły w dziwny sposób. Dosyć fitnesek wiecznie zadowolonych z życia, gdzie ciastko to katorga. Dosyć sztucznej miłości i udawania, że wszystko jest dobrze. 




   Bo nie jest dobrze, jest wręcz tragicznie. Pewnie zastanawiasz się, po co to piszę, a po to byś jutro normalnie rano bez zaglądania na fb czy inne portale społecznościowe funkcjonowała. Wiesz jak twój dzień będzie wyglądał? Trochę inaczej, poczujesz bardziej tę kawę, zaczniesz dostrzegać swoje niedoskonałości i zaczniesz z nimi walczyć, nie będziesz mieć gdzie wylać swej frustracji, więc zrób to na talerzu. Ale nie na dziecku, nie na sąsiadce czy na tej głupiej wycieraczce. Chcesz coś zmienić? Zacznij od siebie, nikt z nas nie jest idealny i nawet ci, co kreują się na ideał, oni nie istnieją to tylko gra pozorów. A one się wcześniej czy później skończą się, spadną jak kurtyna dnia codziennego. Widownia rozejdzie się a oni będą musieli wrócić do tego monotonnego poranka, bo przecież telefon utopili w toalecie i nikt nie wie, że ona właśnie je to ciasteczko...
Copyright © Sklerotyczka