Jak cudowny poranek o zapachu róży, a dywan z kolców jej stworzył...





   Czasem zmęczenie wypisane jest na twarzy, to po jej stanie możemy poznać, co nam dolega. Jak na tacy mamy podane co i jak piszczy nam w organizmie, a wszystko za sprawą magicznej mapy. Co poprowadzi drogą krętą i przeklętą, prawdę, która często udajemy, że jej nie widzimy i udajemy, że nam nic nie dolega. Wizyta u lekarza? Brzmi jak zmora i przeraża. Ale warto zadbać o siebie, często zapominamy o prawidłowej pielęgnacji twarzy... Gdy coś kusi i nęci, chcesz mieć to natychmiast, bo twe oczy robią się jak pięć złotych i błyszczą jak miliony monet. Przez pewien czas chodziła za mną marka, polska zwana Make my bio. Przez przypadek może i celowy los sprawił, że w moich rękach wylądowała woda różana. Może być stosowana jako tonik i... Ale pierw garść informacji o tej wodzie. 





   Hydrolat różany pozyskiwany jest z płatków róży Rosa damascena, jest ona idealna dla osób borykających się z przesuszoną skórą. Wesołe towarzystwo ma, bo dzięki antocyjanów oraz kwasu galusowego działa antyoksydacyjne i oczyszczająco, wzmacnia naczynia krwionośne! Wodę tą można używać do spryskiwania twarzy zamiast toniku albo po prostu możesz nasączyć waciki i położyć na oczy. Pozostaw na dziesięć minut, zniweluje to cienie pod oczami. Pewnie zastanawiasz się co to są antycyjany, już tłumaczę. Są to naturalne barwniki roślinne nadające kolor czerwony, fioletowy lub niebieski. Kwas galusowy używany jest do leczenia trądziku oraz innych zmian zapalnych skóry. Wykazuje działanie antyseptyczne i przeciwzapalne, zmniejsza łojotok, obkurcza naczynia krwionośne i łagodzi objawy rumienia. 







   Mogłabym wspomnieć więcej, ale po co? No właśnie. Sama go używam codziennie z samego rana, jak wstaję taka wymięta i przeżuta, przez trampolinę przerzucona i gdy pięćset czterdzieści dwie stopy przpiebiegną po mnie... Używam go codziennie zaraz po przemyciu twarzy jako tonik, przynosi ukojenie i delikatnie nadaje mojemu dniu nowy dźwięk. Dźwięk ten pachnie róźą, ale taką bez kolców, dawno je zgubiła a ona tylko pieści me zmysły. 




   Po regularnym stosowaniu można zauważyć ogromne różnice w stanie cery, odpowiednia pielęgnacja ma znaczenie! Podczas upałów był moim towarzyszem, ale nie tym z placu broni, tylko wybawieniem, bo to właśnie jego stosowałam zamiast wody termalnej, by chociaż na chwilę dać ukojenie twarzy. Bo z tego pojedynku trzeba wyjść cało i z twarzą! Pewnie zadajesz sobie pytanie, co takie dało mi regularne stosowanie, prócz zmysłowej róży o poranku, poprawy humoru, lepszego stanu cery, braku zarewienień, brak dziwnych zmian to ogromną satysfakcję i... Pokochałam tę wodę, ale zaraz jesień więc tym razem dam się oczarować komuś innemu, może me serce poczuje ziew Wirginii jak Jadwiga hahaha.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz skomentować? Super! Chcesz wkleić link? Zastanów się dwa razy, czy sama to też lubisz u siebie? SPAM nie jest mile widziany.

Copyright © Sklerotyczka