wtorek

#35 Ballada o ciotce Matyldzie





   Goździki jakże popularne kwiaty i kojarzące się z czasami PRL, szczególnie z dniem kobiet gdzie każda dama otrzymywała czerwonego goździka i paczkę rajstop. On krzyczał, wręcz wołał było to gorące podziękowanie mężczyzn za to, że są, tak samo było z tytułową ciotką Matyldą. Nie bez powodu na zdjęciach znajdują się te oto kwiaty i w wielobarwnym kolorze, wiesz, że one mają mowę? One krzyczą i mówią, nie znoszę odmowy. 




    Tak było z ciotką, gdy czuła, że niebiosa ją wzywać powoli zaczynają zaprosiła Joankę o jedno i nie mogła jej odmówić, bo jak tu ciotce odmówić? Przecież to byłoby niedorzeczne, a wręcz karygodne. Poprosiła ją o jedno, że jak urodzi dziewczynkę nazwie ją Matylda, przystała na to, bo przecież to miał być chłopiec. A ciotka swoje wiedziała, czuła i gdy ona zaczęła rodzić, ta zapukała do bram niebios i kazała rozstąpić się. Obserwowała z góry wszystko, co się dzieje z dołu, ale wcześniej wtajemniczyła Asię do tego, że po jej śmierci zgłoszą się do niej dwóch mężczyzn. Mówiła oczywiście o Przemku i Olku, bo interes z nimi miała, oczywiście legalny! Ale zdążyła ją trochę tym zaniepokoić i nie potrzebnie. 





   Gdy mała Matylda pojawiła się na świecie, a ciotka żegnała się ze światem do szpitala zawitało dwóch mężczyzn z pozoru wyglądali strasznie, łyse głowy i te postury. Trochę można było się przestarszyć, ale nie warto każdego oceniać po wyglądzie, tak samo jest z książkami, warto dać każdemu szansę. Tak też chłopacy Joance pomagali w pracach codziennych, do tego mąż łajdak co za innymi się oglądał. Bo przecież on te swoje lodowce tak bardzo pilnie badał, szkoda, tylko że o wzgórku łonowym nie wspominał innej kobiety... No ale cóż, mężczyźni tego się nie przeskoczy ani nie przemieli w maszynce, chociaż czasem kusi... Hahahaha!





    Chłopacy z każdą wizytą próbowali uświadomić Joance co to za biznes, ale za każdym razem brakowało im odwagi, a to za mało czasu... A biznes kwitł coraz bardziej, nawet coraz lepiej prosperował. Ciotka miała nosa i to wielkiego, interes doskonały zwęszyła.








    Lekka, idealna lektura na jeden wieczór, by się odstresować, przenieść się do innej krainy i poznać jak to jest z tym interesem. Pewnie nie raz jedna z was była w takiej sytuacji, że potrzebowaliście szybkiego pocieszyciela, ciotka idealna. Da na chwilę zapomnieć o wszystkim, rozbawi do łez i nie da długo o sobie zapomnieć. Książka ma gdzieś około 300 stron, aktualnie mój egzemplarz krąży po innych krajach wróci pewnie za pół roku.








Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Chcesz skomentować? Super! Chcesz wkleić link? Zastanów się dwa razy, czy sama to też lubisz u siebie? SPAM nie jest mile widziany.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia