czwartek

#34 Dance, Sing, Love Miłosny układ






    Z jednej strony żałuję, gdy jakiś gniot ujrzy światło dzienne, zostanie wydany przez wydawnictwo dlaczego? Bo szkoda papieru to raz, a dwa i tak takie badziewia sprzedają się najlepiej. Ale najlepsze jest, gdy wszyscy twierdzą, że to badziew, ale sami i tak czytali. Czytałam wszystkie gnioty sławne, zacznijmy od tego szarego co trzyma na dupie piędziesiąt torebek, dlaczego o nim wspominam? Bo będzie dziś bardzo dużo nawiązania do niego. Jakiego zobaczysz!







   Książką, która będzie głównym bohaterem ma aż 521 stron, jak na debit za dużo, ale z drugiej strony kto nie ryzykuje ten nie je makreli ani masła. Trafiła ona do mnie tylko dlatego że wygrałam ją w konkursie. Nazywa się "Dance, Sing, Love", została okrzyknięta romansem numer jeden. 





    Opisuje ona historię Livi, uzdolnionej tancerki, pragnącej odnieść sukces i za wszelką cenę chce iść wyżej. Ma bardzo duże ambicje i nie podaje się tak łatwo. Obraz idealny młodej kobiety, chcącej iść wyżej i wyżej, wraz ze swoim zespołem przygotowuje się do trasy koncertowej niejakiego James Sheridan. Najłatwiej będzie go opisać słowami zadufany w sobie dupek, pijak i ciągnący każdego na dno, ale udający zajebistego. Livia ma tworzyć z resztą ekipy tło, podczas gdy on gwiazda będzie występować i pierwszym takim przystaniem jest Rzym. Tutaj zaczyna się akcja i tutaj poznajemy po kolei bohaterów książki. Gwiazdor tancerkę irytuje totalnie, a ona jego chociaż udają, że siebie nie widzą. Ona musi go oprowadzić po Rzymie, bo jest włoszką i pewnie zna jakieś interesujące miejsca. I tak to się wszystko zaczyna.







    Jeżeli ktoś twierdzi, że Grej jest gniotem, polecam przeczytać tę książkę i zaraz zmieni zdanie. Jednego nie można autorce zarzucić, lekkiego piórka, bo ona jest tak lekkie, że całą książkę połknęłam w ciągu półtora dnia. Nie chciałam psuć sobie zabawy i nie czytałam tylnego streszczenia, kto jest autorem i jaka będzie akcja. W pewnym momencie słownictwo książki, samo skierowało mnie, że autorem musi być jakaś nastolatka i się nie pomyliłam. Słownictwo tak ubogie, jak rzeka na Saharze i do tego zwrotu sugerujące, że zaraz będzie patataj patataj i będziemy mieć opis rodem z taniego pornola. Czyli on ją całuje, ta ma kisiel w gaciach a on zaraz muśnie ją delikatnie po majteczkach... No niestety, ale w tej książce to standard. Więc szary ma więcej ambicji, pomimo że jest przewidywalny to w tej książce jest znacznie gorzej. Autorka, pomimo że stworzyła obraz początkowy piękny Livi, ambitna itp. To na sam koniec mamy obraz idiotki co przestaje pić tydzień przed zdjęciami i nie pije podczas zdjęć, a później już pije jak stary alkoholik tylko whisky. Rozpacza, bo nie ma z kim się seksić, ona nie wie, czy on ją kocha, ona nie wie gdzie on jest, ona i ona. Jak ta mała bez ogona... Takie wymieszanie Mody na sukces z harlequinem, bez polotu i bez fajerwerków. Jeżeli miałabym ją ocenić to daję jej 2/10, za lekki styl pisania. Najlepszy był koniec, miałam nadzieję, że to zakończy i więcej nie będzie. Myliłam się, dalsze części się piszą. Powtórzę się, Grey ma więcej polotu!




Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Chcesz skomentować? Super! Chcesz wkleić link? Zastanów się dwa razy, czy sama to też lubisz u siebie? SPAM nie jest mile widziany.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia